Inwestorzy nie wierzą Angeli Merkel?

  • Marek Rogalski
11-01-2012, 16:39

Notowania euro znów nie mają dobrej passy, do czego przyczyniło się dzisiaj kilka kwestii.

Pierwsza to słabszy finalny odczyt danych o dynamice PKB w III kwartale, o czym poinformował Eurostat. To 0,1 proc. k/k i 1,2 proc. r/r wobec podawanych wcześniej 0,2 proc. k/k i 1,4 proc. r/r.

To siłą rzeczy sprawia, że cały ubiegły rok będzie gorszy, a perspektywy na najbliższy nie rysują się najlepiej. Druga rzecz to gorsze wyniki aukcji 5-letnich obligacji w Niemczech – z puli 4 mld EUR sprzedano papiery za 3,159 mld EUR, chociaż relacja popytu do podaży wzrosła do 2,8, a średnia rentowność wyniosła 0,9 proc. – może to sugerować, że nadzór cały czas odrzuca skrajne oferty (rentowności na rynku oscylowały wokół 0,8 proc.). Główną przyczyną spadku euro okazały się jednak komentarze przedstawiciela agencji Fitch, który ponownie odniósł się do sytuacji Włoch. Wczoraj David Riley nie wykluczał, że kraj ten może mieć obniżony rating
-  z kolei dzisiaj mocno skrytykował on Europejski Bank Centralny za bierne przyglądanie się obecnej sytuacji. Jego zdaniem ECB powinien być bardziej aktywny na rynku długu, a politycy powinni rozważyć przekształcenie funduszu ratunkowego EFSF w bank, tak aby mógł on być zasilany w gotówkę przez ECB. Zdaniem Riley’a problemy z włoskim długiem, to problemy całej strefy euro. To sprawia, że jego zdaniem trudno jest uwierzyć w przetrwanie wspólnej waluty bez wyjścia Włoch z obecnej kryzysowej sytuacji. Te słowa są dość podobne do tego, co we wczorajszym wywiadzie dla niemieckiej prasy mówił premier Mario Monti. Co ciekawe padły one w momencie spotkania kanclerz Merkel z włoskim premierem w Berlinie.

Czy niemiecka kanclerz wzięła je za dobrą monetę, czy też Niemcy zaczynają bardziej rozumieć, że jednym z elementów zażegnania kryzysu jest poprawa komunikacji z rynkiem? Tak, aby to nie spekulanci zaskakiwali polityków, a odwrotnie? Widać, że jakieś próby w tym temacie zaczynają być podejmowane….

Angela Merkel pochwaliła dzisiaj Mario Montiego za projekty kluczowych reform, chociaż jak dodała wiele będzie zależeć od tempa ich wdrażania. Kluczowe okazały się jednak inne kwestie. Pierwsza to planowane na 20 stycznia spotkanie trójki Merkel-Sarkozy-Monti, które de facto pokazuje, że Niemcy zaczynają traktować Włochy, jako coraz bardziej istotnego partnera w rozmowach o przyszłości strefy euro (to diametralna zmiana względem czasów, kiedy rządził Berlusconi, ale może też pokazywać, że Niemcy wolą budować sobie zabezpieczenie na wypadek klęski Sarkozy’ego w wyborach prezydenckich). Tematem mini-szczytu będą najpewniej uzgodnienia przed planowanym na 23-24 szczytem Eurogrupy i Ecofinu (unijnych ministrów finansów), a także budowa gruntu pod kolejny szczyt przywódców UE, jaki będzie miał miejsce 30 stycznia. Zdaniem Angeli Merkel jego tematem będzie nie tylko kwestia prac nad nowym paktem fiskalnym, które jej zdaniem idą dość dobrze, ale też znalezienie sposobów na ożywienie europejskiej gospodarki (zdaniem Merkel warto poprawić prawo pracy, jako jeden z elementów konkurencyjności). Druga, ważniejsza kwestia, która bezpośrednio przełożyła się na chwilowe odbicie spadających notowań EUR/USD, chociaż nieznaczne (z 1,2680 w okolice 1,2730), to deklaracja Angeli Merkel, iż Niemcy nie wykluczają dodatkowego wsparcia kapitałowego dla ESM (Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego), który według ostatnich ustaleń ma zacząć funkcjonować na stałe od połowy roku.  Kluczowe pytanie, które należy sobie teraz postawić to, czy słowa Angeli Merkel będą wiążące (wcześniej Niemcy dawali do zrozumienia, że nie ma mowy o dalszym „dorzucaniu euro do pustego worka”) i to w jaki sposób ten cel miałby zostać osiągnięty. Mechanizm lewarowania, który miał zwiększyć moc obecnego funduszu ratunkowego, czyli EFSF, raczej się nie sprawdził. Z tych też powodów, rynki reagują ostrożnie na słowa niemieckiej kanclerz.

Na rynku jest w krótkim terminie wiele niewiadomych. Pierwsza dotyczy ewentualnego cięcia ratingów przez S&P dla krajów strefy euro, a konkretnie skali tego posunięcia i jego rzeczywistego wpływu na rynku i obraz obecnego kryzysu – termin decyzji wciąż jest nieznany, co sprawia, iż temat wisi nad rynkami jak „topór”. Druga rzecz to jutrzejsze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego – teoretycznie stopy mają się nie zmienić, ale… Trzecia to planowane na jutro (Hiszpania) i piątek (Włochy) aukcje obligacji – czy uda się sprzedać papiery i po jakich rentownościach?

Układ techniczny na EUR/USD pogorszył się od rana, widać, że wskazywany rano scenariusz spadku w okolice ostatnich minimów (1,2665) jest realizowany i być może jeszcze dzisiaj okolice te zostaną przebite. Teoretycznie cały czas bardziej istotna jest strefa 1,2580-1,2640 i to ona powinna zatrzymać spadki, o ile nie będzie żadnego zaskoczenia z ECB i aukcjami długu w tym tygodniu. Kluczowym wsparciem i też celem dla obecnego ruchu pozostają okolice 1,2450-1,2500 i niewykluczone, że zostaną one osiągnięte po tym, jak agencja S&P wyda swoją decyzję ws. ratingów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski – Główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Inwestorzy nie wierzą Angeli Merkel?