Inwestorzy pogralieuro i złotym

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2011-12-15 00:00

Psychologiczna bariera na eurodolarze przełamana. Możliwe dalsze spadki złotego, przy dalszej bierności NBP

Wczoraj po południu kurs euro wobec dolara był najniższy od 11 miesięcy. Rynek przełamał kluczową barierę 1,30 na parze EUR/USD. Ostatni raz euro było tak tanie w pierwszej dekadzie stycznia 2011 r. Wczorajszy kurs był o 13 proc. niższy od tegorocznego szczytu 1,48 USD za euro z początku maja.

Atak na minimum

Analitycy podają różne przyczyny słabości europejskiej waluty. Marek Wołos tłumaczy sytuację grą inwestorów pod wykresy, której celem było przełamanie ważnego z psychologicznego punktu widzenia poziomu 1,30 na parze EUR/USD.

— Twarde dane i wypowiedzi polityków mają obecnie niższy wpływ na kursy walut. Inwestorzy grają bardziej technicznie na podstawie krótkoterminowych wykresów. Po nieudanej próbie wyjścia ponad poziom 1,3240 na EUR/USD rynek zwątpił w możliwość umocnienia europejskiej waluty. Podobne zachowania były widoczne wczoraj, wokół psychologicznego poziomu 1,30 EUR za dolara. Trwałe przełamanie bariery doprowadzi do spadków euro na roczne minima — mówi Marek Wołos, członek zarządu DM TMS Brokers.

Z kolei według Piotra Popławskiego, wczorajsze wahania na rynku eurodolara to konsekwencja rozczarowania inwestorów po komunikacie Fedu.

— Część graczy oczekiwała czegoś więcej po wypowiedzi Amerykanów (np. wskazówek co do kolejnego programu wsparcia QE3) — mówi Piotr Popławski, analityk BGŻ.

Rykoszetem za sąsiadów

Wyższy kurs dolara względem euro to kolejny pretekst do wyprzedaży walut z rynków wschodzących, w tym złotego. Polska waluta jeszcze we wtorek zanotowała30-miesięczne minima wobec euro (4,5976 zł). Wpływ na notowania miała informacja o obniżeniu perspektyw ratingu dla Czech, Bułgarii, Litwy i Łotwy. Po znacznej porannej przecenie kurs złotego się odbił. Według Andrzeja Tomczyka, polskiej walucie mogło pomóc zamknięcie długiej pozycji (gra na wzrost) przez jednego z dużych inwestorów.

— Jako że transakcja miała miejsce w godzinach nocnych, tj. w momencie bardzo ograniczonej płynności, spowodowało to istotną zmianę kursu — zauważa Andrzej Tomczyk, analityk Admiral Markets. Początkowo złoty nie zareagował na spadek wartości euro wobec dolara. Jednak późnym popołudniem kurs polskiej waluty ruszył w kierunku szczytów. Dolar kosztował nawet 3,52 zł.

NBP zaprasza do gry

Co dalej? W najbliższym czasie trzeba przygotować się na wysoką zmienność. Analitycy ostrzegają, że mimo dobrej kondycji naszej gospodarki złoty może dalej tracić.

— W najbliższych dniach spodziewam się podejścia do 4,60 zł za euro. Potem istnieje duże prawdopodobieństwo, że rynek się ustabilizuje i docelowo kierunek na parze EUR/PLN zostanie odwrócony. Na rynku dolara widoczne jest otwarte pole do wzrostu w okolice 3,60 zł — mówi Marek Wołos.

— W perspektywie najbliższych miesięcy bliżej nam do 4,80 zł za euro. Wartości powyżej będą zachęcały inwestorów do sprzedaży — dodaje Andrzej Tomczyk. Polski rynek jest uważany za płynny, łatwo jest wejść i wyjść dużym inwestorom. Dlatego złoty traci przy niekorzystnych informacjach ze strefy euro i rynków wschodzących. Notowaniom nie pomaga brak konkretnych działań ze strony NBP i BGK. Oprócz tego płynny rynek to duże pole do popisu dla spekulantów szukających łatwego zarobku na wahaniach kursowych. — Widać chęć do dużej spekulacji na złotym. Inwestorów nie odstrasza, a wręcz zachęca do tego, brak działania ze strony NBP i BGK. To ewidentne zaproszenie do gry na złotym — mówi Marek Wołos.