Inwestorzy ratują zabytki

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2012-09-25 00:00

Rewitalizacja: Dzięki ludziom z pasją wiele zapomnianych nieruchomości z historią unika zagłady

Podupadające dworki, pałacyki i zamki to częsty widok w Polsce. Na szczęście są ludzie, którzy ratują je przed dewastacją i za własne pieniądze przywracają dawny blask zabytkom architektury.

Noc w pałacu

Jeśli ktoś chciałaby poczuć klimat końca XIX wieku, powinien zafundować sobie noc w niedawno odrestaurowanym pałacyku w Tłokni Kościelnej pod Kaliszem, w którym teraz znajdują się hotel, restauracja i centrum konferencyjne.

Niszczejący obiekt z 1916 r. trzy lata temu wystawiono na przetarg. Kupił go Tadeusz Mazek, właściciel firmy deweloperskiej z Kalisza, który w ciągu 2,5 roku odrestaurował nieruchomość i otaczający ją park pałacowy o powierzchni 6 ha. Po zakończeniu prac biznesmen przekazał pałac w zarządzanie synowej i synowi Angelice i Piotrowi Mazkom. W pałacu i sąsiadującym z nim budynkach oficyny dworskiej i spichlerza powstało 35 pokoi i apartamentów na 80 miejsc.

— Każdy pokój został urządzony w innym stylu. Ich wyposażenie stanowią XIXi XX-wieczne meble, które były skupowane w Europie i poddane gruntownej renowacji. Nie brakuje też zabytkowych elementów wyposażenia, jak choćby lampy, wieszaki i okucia. Na specjalne zamówienie powstały stylowe grzejniki. Na ścianach zawisły liczne obrazy. Do pałacu prowadzi oryginalna brama wjazdowa. Nie brakuje też stawu z wysepką, a nad całością górują liczące około 250-lat dęby. Udało się także odtworzyć aleję grabową, a niebawem powstanie również kort tenisowy, który niegdyś znajdował się obok pałacu — mówi Piotr Mazek.

Na hotel i centrum konferencyjne postawili też Belg Chris Bjoern Geirnaert i Albert Waśkiewicz, którzy założyli spółkę Pałac Ksawerów i w marcu 2012 r. rozpoczęli remont dawnego Pałacu Kindlera w Ksawerowie niedaleko Łodzi. Najpierw do użytku oddano część konferencyjno- -szkoleniową, na otwarcie części hotelowo- -rekreacyjnej z instytutem spa & Wellness trzeba poczekać co najmniej do początku 2014 r.

Na własne potrzeby

W 2011 r. w Olsztynie zorganizowano konkurs, w którym mieszkańcy głosowali na najładniejszą odnowioną kamienicę w mieście. Spośród 30 propozycji olsztynianie za najpiękniejszą uznali Willę Wilhelminy przy ulicy Zientary-Malewskiej 21. Budynek na własny koszt odnowili rodzina Tomczyków i Tomasz Waśniewski.

Po co? Aby mieć miejsce na prowadzenie działalności gospodarczej. Dziś w kamienicy znajdują się gabinety medyczne i kancelaria, biuro rachunkowe i firma doradczo-szkoleniowa. Właściciele nie liczą na zwrot kosztów renowacji.

— Koszty odbudowania i odrestaurowania kamienicy były znaczące i w całości pokryte zostały środkami własnymi. Nie mogliśmy liczyć na dofinansowanie miasta. Nie zakładamy, że koszty renowacji kiedykolwiek się zwrócą. Naszą motywacją nie było uzyskanie późniejszych korzyści finansowych. Prowadzenie działalności gospodarczej w tak wyjątkowym miejscu ma przede wszystkim wymiar pozafinansowy.

Nie zakładamy, że koszty renowacji kiedykolwiek się zwrócą. Prowadzenie działalności gospodarczej w wyjątkowym historycznym miejscu ma przede wszystkim wymiar pozafinansowy.

Nasi klienci i pacjenci doceniają wysoki standard obsługi, jaki im zapewniliśmy. Dają temu wielokrotnie wyraz — mówi Agnieszka Rosolińska, córka państwa Tomczyków.

Zbudować od nowa

W 2011 r. nową atrakcję zyskał również Tykocin. Prywatny przedsiębiorca Jacek Nazarko oddał do użytku zamek, który odbudował na podstawie dawnych źródeł historycznych, m.in. materiałów wyszukanych w archiwach oraz dokumentów znalezionych w Petersburgu i Moskwie. Ostatecznie projekt architektoniczny stworzyła białostocka architekt Agnieszka Duda.

Zaplanowała na tyle, na ile się dało wierną kopię tykocińskiej budowli, ale nie wszystkie elementy mają walor historyczny, bo pomieszczenia takie jak toalety czy klatki schodowe trzeba było wkomponować w stare komnaty. W zamku znajdują się muzeum, restauracja, sale konferencyjne i 6 pokoi gościnnych. Cyklicznie odbywają się tu imprezy (zdobycie Tykocina, obóz pospolitego ruszenia, biesiada miodowa), które przyciągają tłumy turystów. To jednak nie koniec robót.

— Na razie działa skrzydło południowe z basztami Turmą i Rogową oraz część skrzydła północno-zachodniego. W odbudowie jest baszta Biała i część skrzydła północnego. Powstaną tu pokoje hotelowe — mówi Jacek Nazarko, właściciel zamku w Tykocinie. Renowacje zabytkowych obiektów pochłaniają miliony złotych, jednak marzenia ceny nie mają. Dzięki pasjonatom w Polsce można znaleźć miejsca przepełnione duchem historii i pasją właścicieli.