Czytasz dzięki

Inwestorzy stawiają na jachty motorowe

  • Materiał partnera
opublikowano: 16-10-2020, 17:11

Jachty to atrakcyjna dziś inwestycja – ich czarter, z uwzględnieniem wszelkich wydatków, może przynieść zwrot rzędu 8 – 12 proc. w skali roku. O zysku decyduje w dużej mierze model, wybrany akwen, a także operatywność zarządcy.

Jachty to nie tylko pasja do morza, lecz również dochodowy model biznesowy. Dostrzega go coraz więcej osób, chcących zdywersyfikować portfel inwestycyjny: kupują lub leasingują nowoczesne jednostki i przekazują je profesjonalnemu operatorowi pozyskującemu klientów krótkoterminowych czarterów. – Niektórzy inwestorzy mają nawet po kilka jachtów, na różnych akwenach, kumulując w ten sposób zyski. Co istotne, jachty motorowe w przeciwieństwie do samochodów, niewiele tracą na wartości, gdyż po upływie sześciu lat, są warte co najmniej 65 – 70 proc. swojej pierwotnej ceny – tłumaczy Tomasz Wrzesiński, prezes W/Yachts, wyłącznego dystrybutora na Polskę ekskluzywnych jachtów Pershing i Ferretti Yachts – marek należących do włoskiej Ferreti Group. W/Yachts oprócz sprzedaży luksusowych jednostek jest również ich operatorem.

Lokaty kapitału w jachty zaczęły się wyjątkowo mnożyć w obliczu pandemii Covid-19. Jednocześnie w ramach wypoczynku, coraz chętniej pływamy łodziami, przyjmując, że to bezpieczniejsza forma relaksu niż pobyt nawet w luksusowych hotelach, gdzie jesteśmy bardziej narażeni na zetknięcie z osobami zarażonymi wirusem. Jacht to także minimalne ryzyko potencjalnej kwarantanny – Z tego powodu, tegoroczny sezon przeżywał oblężenie. Prawdopodobnie w przyszłym roku będziemy świadkami jeszcze większego boomu – przekonuje Tomasz Wrzesiński.

Gwałtowny popyt

Już od dawna liczba rejestrowanych jachtów rośnie w rocznym tempie ponad 10 proc. w całej UE. W Polsce dynamika jest nawet wyższa. W tym roku producenci są wręcz zasypywani zamówieniami.

- Ku zaskoczeniu sprzedawców obawiających się negatywnych skutków wybuchu pandemii, znaleźliśmy się wśród sektorów notujących dynamiczny rozwój. Liczba chętnych na zakup luksusowych jednostek w ostatnich miesiącach się podwoiła. O ok. 60 proc. wzrosła również liczba zainteresowanych czarterami, do tego stopnia, że w czasie tegorocznych wakacji musieliśmy odprawić z kwitkiem część klientów, mimo wysokich stawek za czartery – opowiada Bartosz Spyra, Dyrektor Operacyjny ds. Czarterów w W/Yachts.

Teraz inwestorzy rozglądają się za modelami na przyszły rok – Z reguły jachty w segmencie ekskluzywnym trzeba zamawiać z półrocznym wyprzedzeniem, stąd w naszej branży sprzedaż zaczyna się we wrześniu, a w grudniu oferta już praktycznie znika – wyjaśnia Tomasz Wrzesiński.

Jachty coraz częściej są rozważane jako alternatywa wobec nieruchomości na wynajem. Powody są co najmniej trzy: Po pierwsze stopa zwrotu w przypadku czarterowania jachtów jest dwukrotnie wyższa niż w segmencie nieruchomości, oferującym zyski na poziomie 5,5 – 6,5 proc. Po drugie w ostatnich miesiącach rynek wynajmu krótkoterminowego, zwłaszcza w dużych miastach, przeżywa mocne perturbacje, w związku z covidową digitalizacją pracy i przeniesieniem wielu obowiązków, w tym spotkań biznesowych on-line. To skłania do ucieczki kapitału od tej formy lokaty. A po trzecie, właściciele mieszkań nierzadko mają na głowie niewypłacalnych najemców. – W przypadku czarterów klienci wpłacają 100 proc. z góry, więc właściciele nie muszą się martwić nieuregulowanymi finansami. Poza tym właściciel sam może odpoczywać na jachcie w czasie, gdy nie jest on wynajmowany – opowiada Bartosz Spyra.

Przy sezonie motorowodnym trwającym zwykle od kwietnia do października, koszty ponoszone w postaci serwisowania jachtu, kosztów mariny, zimowania, ubezpieczenia itd., a nawet rat w przypadku leasingu, spłacają się same, często z grubą nadwyżką. Inwestorzy przyznają, że taka lokata zwraca się, średnio po 5 – 7 latach.

Prestiżowa nisza

Szczególnie atrakcyjną opcję stanowi luksusowy jacht motorowy, ze względu na niewielką konkurencję wynikającą z dużej bariery wejścia – ceny takich jednostek oscylują na poziomie co najmniej 1 mln euro. Dla przykładu, w ofercie W/Yacht, katalogowe stawki wahają się między 1,2 – 23 mln euro. Projekty indywidualne są jeszcze droższe. Z kolei tygodniowy czarter ekskluzywnych jednostek kosztuje ok. 15 – 20 tys. euro, a ponieważ jest to segment niszowy, pula jachtów jest dość ograniczona. Bywa, że zainteresowanych jest więcej niż ofert. Dla odmiany, w rozwijającym się szybko segmencie popularnym, właściciele jachtów żaglowych czy katamaranów, wynajmowanych tygodniowo nawet za kilka tysięcy złotych, coraz silniej czują na sobie oddech konkurencji. Łodzie częściej cumują w marinach, potencjalne zyski mocno się kurczą.

- Wysoka cena czarteru to nie tylko wyższa marża, ale także inny rodzaj klienta, co ma wpływ na zużycie jachtu. Jednostki wynajmowane w niskich cenach są po prostu mniej szanowane przez klientów – opowiada Tomasz Wrzesiński.

Z czarterów W/Yachts najchętniej korzystają cudzoziemcy – z Niemiec, Austrii, Włoch, a nawet Czech. Największe zainteresowanie i najwyższe ceny czarteru uzyskują jachty nowe, do czterech lat. W kolejnych latach życia jednostki jej właściciele muszą liczyć się z niższymi, o ok. 10-15 proc., stawkami najmu. Niemniej jednak nadal więc notują zyski. W sumie luksusowe jachty serwują swoim właścicielom ok. 10 proc. zwrotu rocznie.

Szczególnie popularnym modelem inwestowania w tym segmencie jest leasing operacyjny, który wymaga wkładu własnego, na różnym poziomie, od 5 do 45 proc. W leasingu można odliczyć 100 proc. podatku VAT od kosztów jednostki i jednocześnie do kosztów prowadzenia działalności gospodarczej zaliczyć wszelkie bieżące opłaty związane z posiadaniem jachtu. Po 4-6 latach leasingowania inwestorzy często zwracają jednostkę dilerowi i kupują nową.

Jak to wygląda w praktyce? Rentowność czarterowania jachtu zależy od modelu oraz wybranego akwenu. Np. w przypadku leasingu jachtu Ferretti Yachts 500 w Chorwacji, kosztującego ok. 1,2 mln euro netto, inwestor dokonuje wstępnej opłaty w wysokości 200 tys. euro. Przy miesięcznych ratach rzędu 10 tys. euro, jego zysk netto po sześciu latach wyniesie ok. 706,7 tys. euro i po upływie tego czasu odsprzeda go dystrybutorowi, czyli W/Yachts za ok. 732,7 tys. euro (netto).

Luksus na pięć gwiazdek

Potencjalne zyski zależą również od sprawności operatora. Dużą zaletą jest, gdy sam diler zarządza jednostkami. W takim przypadku inwestor może liczyć na niższą taryfę. Np. W/Yachts pobiera 15 proc. od obrotów, podczas gdy stawki zewnętrznych operatorów sięgają nawet 30 proc. przychodów z czarterów.

- Skupieni na jachtach jednej marki, mocno koncentrujemy się na ich wynajmie, w przeciwieństwie do zewnętrznych operatorów, promujących z reguły te jednostki, na których najwięcej zarabiają. Tracą na tym klienci mniej promowanych łodzi. Poza tym obcy zarządca nie jest stroną w relacjach ze stocznią, więc naprawa wszelkich usterek spoczywa na barkach właścicieli jachtów. Tymczasem W/Yachts jako operator i diler samodzielnie rozwiązuje wszelkie problemy jakie tylko występują podczas rejsu. Poza tym, z doświadczenia wiemy, że klienci, którym przypadnie do gustu jacht, będą chcieli go kupić i wrócą do nas już jako inwestorzy. Dbamy więc o najlepsze wrażenia podróżników, a każdy czarterowany przez nas jacht, to wizytówka dla nas, jak i stoczni, w której powstaje – zapewnia Tomasz Wrzesiński. Firma posiada własne bazy czarterowe na Majorce, w Chorwacji oraz we Francji, a w każdej z nich wykwalifikowaną polską obsługę zajmującą się wynajmem i serwisowaniem jachtów. Największym atutem dla czarterujących jachty, jak podkreślają przedstawiciele W/Yachts, jest wysoka jakość floty, spełniająca w każdym miejscu wymagania klientów na identycznym poziomie.

Nie bez przyczyny Ferretti Yachts jest uznawana za jedną z najlepszych marek na świecie, która oferuje jachty z tzw. flybridgami, czyli przestrzenią zapewniającą niezakłócony widok dziobu, rufy i burty statku. Cała jej flota wyróżnia się dbałością o każdy detal, wszechobecnym luksusem i eleganckim włoskim designem z rozwiązaniami zapewniającymi duży komfort. Ferretti Yachts znane są również z wysokich właściwości nautycznych, dzięki czemu mniej się niszczą, pojawia się w nich mniej usterek, więc automatycznie przynoszą większe dochody. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Polecane