Inwestorzy „uciekają” w bezpieczne obligacje

P.S.
opublikowano: 2011-10-15 08:25

Ciągłe wahania na giełdach, widmo bankructwa kilku krajów europejskich to wszystko sprawia, że inwestorzy coraz bardziej skłaniają się ku strategii bardziej ostrożnych inwestycji, biorąc „na przeczekanie” niepewne czasy.

 

Zdaniem wielu analityków w kryzysowym czasie, jak najbardziej bezpieczne inwestowanie, to recepta na sukces nie tylko dla inwestorów instytucjonalnych, ale też dla „drobnych ciułaczy”. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że w inwestowaniu wbrew pozorom to nie zysk jest najważniejszy, a zachowanie kapitału. Bez niego wszak nie ma inwestora. Obecna duża zmienność na rynkach kapitałowych oznacza dla inwestorów podwyższone ryzyko. Potencjalnie można więc sporo zarobić, ale też trzeba się liczyć z dużymi stratami. W takiej sytuacji rozsądnym posunięciem wydaje się trzymanie większości kapitału w bezpiecznych aktywach. Najbardziej pożądanymi instrumentami  są te, które na pierwszym miejscu oferują pełną gwarancję wpłaconego kapitału, a dopiero na drugim jakąś, choćby nawet tylko niewielką stopę zwrotu. W Polsce do najbardziej popularnych z nich niezmiennie należą: obligacje skarbowe oraz lokaty bankowe.

- W warunkach niestabilnej sytuacji rynkowej popyt zarówno na obligacje, jak i na lokaty, ze strony inwestorów detalicznych jest znaczny. Ostatnie dostępne dane Ministerstwa Finansów wskazują na to, że w sierpniu sprzedano obligacje detaliczne o wartości nominalnej 253,1 mln zł. Oznaczało to, że w stosunku do lipca br. ich sprzedaż wzrosła o 88 proc. i poszła w górę o 14 proc. w ujęciu rok do roku – mówi Marek Nienałtowski główny analityk Domu Kredytowego Notus S.A.

Z kolei wg. informacji NBP, wartość oszczędności osób prywatnych trzymanych na kontach w bankach w sierpniu br. sięgnęła rekordowego poziomu 445,1 mld zł. i była o 10,6 proc. wyższa niż w analogicznym miesiącu ubiegłego roku.

Coraz większą popularnością cieszą się fundusze obligacji co potwierdzają dane Analiz Online, za trzeci kwartał br. Wynika z nich, że do funduszy obligacji wpłynęło 1,5 mld zł., fundusze akcji z kolei stopniały o ok. 2,6 mld zł.

Jak podsumowują Analizy Online w wyniku zawirowań na rynkach finansowych, nasze oszczędności w funduszach zmniejszyły się w sumie o 11 mld, dla porównania na rachunkach i lokatach bankowych „leży” ponad 408 mld zł.

Co kupić?

Dla inwestorów indywidualnych najbardziej oczywistą bezpieczną przystanią są lokaty bankowe czy obligacje. Inwestujący w fundusze mogą zwrócić się w stronę funduszy rynku pieniężnego czy obligacji, ewentualnie stabilnego wzrostu, w których akcje stanowią zwykle ok. 20-30 proc.

- Ciekawym i w mojej opinii wartym polecenia instrumentem mogą być też obligacje komunalne czy korporacyjne. Szeroki ich wybór można znaleźć na działającym już od ponad dwóch lat rynku Catalyst, prowadzonym przez GPW. Z racji na nieco wyższe ryzyko, można tu liczyć na wyższe odsetki, sięgające w przypadku niektórych papierów nawet kilkunastu procent w skali roku – proponuje Bernard Waszczykowski analityk z Open Finance.

W październiku br. w ofercie resortu finansów znajdują się: 2-letnie oszczędnościowe obligacje skarbowe o stałym 4,5 proc. oprocentowaniu, 3-letnie obligacje skarbowe o zmiennej stopie procentowej (4,54 proc. w pierwszym okresie odsetkowym), 4-letnie indeksowane oszczędnościowe obligacje skarbowe (5,00 proc. w pierwszym rocznym okresie odsetkowym) oraz 10-letnie emerytalne oszczędnościowe obligacje skarbowe (5,75 proc. w pierwszym rocznym okresie odsetkowym). W tym przypadku mamy gwarancje skarbu państwa, która - było nie było - jest warta niekiedy więcej niż gwarancje najlepszych nawet banków.

Z kolei w przypadku lokat, to najlepsze w tej chwili oferty dla 3,6 i 12-miesięcznych depozytów oferują roczne odsetki na ubruttowionym poziomie około 5,5-6,0 proc.

- W przypadku wyboru lokat z codzienną kapitalizacją odsetek warto jednak pamiętać o tym, że choć przed wyborami rząd nie zdecydował się na niepopularną społecznie zmianę od przyszłego roku sposobu zaokrąglania podstawy opodatkowania i samego podatku do pełnych groszy z pełnych złotych, to wcale nie jest powiedziane, że nie zdecyduje się na nią po nich – twierdzi główny Analityk z Notusa.

- Należy pamiętać, że oferowane przez banki lokaty antybelkowe są co prawda bardzo korzystne dla ich klientów, ale też uszczuplają dochody budżetu o ok. 380 mln zł rocznie, a to może być dla rządu łakomym kąskiem w trudnych czasach – dodaje Nienałtowski.