Inwestorzy wierzą w lekarzy rodzinnych

  • Alina Treptow
opublikowano: 24-03-2014, 00:00

Zapowiedzi ministra zdrowia podziałały mobilizująco na biznes. Rękawy zakasali menedżerowie Scanmedu, Falcka i Neuki.

Dla Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) nadchodzą pracowite i tłuste lata. Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, zapowiada zwiększenie kompetencji lekarzy rodzinnych. Ma to być pierwszy krok do skrócenia kolejek do specjalistów (część ich obowiązków przejmą lekarze rodzinni). Kolejnym motorem wzrostu segmentu POZ będzie przyjęta w piątek nowela, która ułatwi powstawanie placówek — oprócz lekarzy rodzinnych będą mogli otwierać je także pediatrzy i interniści. Zapowiedzi te nie umknęły uwadze inwestorów z szeroko rozumianej branży medycznej.

FOT. ARC
FOT. ARC
None
None

— POZ będzie dla nas priorytetem. Od początku roku pracujemy nad strategią rozwoju tego segmentu. Kolejne otwarcia są już zaplanowane — zapowiada Aleksander Hepner, specjalista ds. kontaktów z mediami w Falck Medycyna. Wśród podmiotów, które od początku stawiały na POZ, jest grupa Scanmed. Wśród 25 placówek krakowskiej sieci aż 22 to ośrodki podstawowej opieki zdrowotnej.

— Zgodnie ze strategią na lata 2014-15 planujemy inwestycje w kolejne placówki medyczne. W tym czasie chcemy zrealizować co najmniej 5-6 akwizycji. Nawet jeśli dany podmiot w chwili przejęcia nie prowadzi POZ, będziemy rozszerzać placówkę o tę specjalizację — deklaruje Joanna Szyman, prezes Scanmedu.

Gra jest warta świeczki. Rocznie do lekarzy rodzinnych z kasy Narodowego Funduszu Zdrowia trafia 7,6 mld zł. Placówki dostają stałą roczną stawkę (nazywaną kapitacyjną) za każdego zapisanego pacjenta. Im odsetek zdrowych pacjentów wyższy, tym wyższa rentowność takiej placówki. Piotr Sucharski, prezes hurtowni farmaceutycznej Neuca, podaje, że rentowności netto tego typu placówek sięgają nawet kilkunastu procent. Dystrybutor wie o tym, ponieważ sam planuje inwestycje w tym obszarze.

— Łącznie chcemy zainwestować w tym segmencie 20-30 mln zł. Rozważamy zakup zarówno jednej dużej przychodni, jak i kilku mniejszych. Transakcję chcemy zrealizować jeszcze w tym roku — twierdzi Piotr Sucharski. Eksperci zauważają, że różowa przyszłość segmentu POZ stoi jeszcze pod znakiem zapytania. Powód? Rządzący zapowiadają zwiększenie kompetencji POZ, ale do tej pory nie wiadomo, czy za nowe obowiązki dostaną dodatkowe pieniądze. A jeśli tak, to skąd?

— Wiadomo, że w budżecie publicznego płatnika nie ma wolnych funduszy, więc trzeba zadać najważniejsze pytanie — komu zostaną zabrane? Można zgadywać, że szpitalom, szczególnie że w ostatnim czasie dużo mówi się o ich zbyt dużej liczby i niepotrzebnych wydatkach na hospitalizację. Trudno jednak sobie wyobrazić sytuację, że w roku wyborów samorządowych, a w przyszłym parlamentarnych, ktoś zdecyduje się podąć tak drażliwe społecznie decyzje — uważa Robert Mołdach, ekspert ds. zdrowia Pracodawców RP.

Zdaniem innego naszego rozmówcy, chcącego zachować anonimowość, lekarze rodzinni będą musieli otrzymać dodatkowe pieniądze za nowe obowiązki. W przeciwnym razie zamiast polepszyć, sytuacja się pogorszy.

— Jeśli lekarzom nałoży się tylko dodatkowe obowiązki, bez rekompensaty finansowej, będą po prostu przyjmować mniej pacjentów, co spowoduje kolejki, ale nie do specjalistów, tylko lekarzy rodzinnych — mówi nasz rozmówca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane