Niespełna tydzień po rekordowym spadku kursu akcje Ryanair Holdings znów cieszyły się popytem na giełdzie w Londynie. Inwestorzy zaczęli kupować papiery największej europejskiej taniej linii lotniczej, gdy okazało się, że kara finansowa nałożona na nią przez Komisję Europejską jest znacznie mniejsza niż oczekiwano.
Wymierzona kara z pewnością nie spowoduje zmiany modelu działania irlandzkiego przewoźnika. Taki sam model stosuje już około 50 tanich linii działających w Europie. Dążą do ograniczenia kosztów, latając z małych lotnisk położonych w mniej atrakcyjnych regionach. Władzom lokalnym to odpowiada i dlatego są gotowe iść na rękę przewoźnikom. I o to właśnie poszło: komisja oskarżyła Ryanair, że negocjując warunki finansowe z władzami położonego na południe od Brukseli Charleroi otrzymał ukrytą, niedozwoloną pomoc finansową. Nakazała spółce zwrot pieniędzy. Okazało się jednak, że będzie to kwota najwyżej 4 mln EUR.
Kurs tanich linii lotniczych rósł wczoraj nawet o ponad 10 proc. Nie pokryło to strat z 29 stycznia, kiedy spadł aż o 30 proc. po ujawnieniu, że tegoroczny zysk spółki będzie niższy od oczekiwanego. Od początku roku kurs Ryanair zmniejszył się o 29 proc.