Inwestujeszw złoto?Nie przepłacaj

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 18-06-2012, 00:00

Różnica w cenie sztabki o takiej samej wadze i zawartości kruszcu może sięgać kilku tysięcy złotych

Złoto jest tańsze o 15 proc. od rekordowej wyceny 1923,70 USD za uncję we wrześniu ubiegłego roku. Chętnych na wykorzystanie tej korekty do uzupełnienia portfela nie brakuje. Powodzeniem cieszą się zarówno monety, sztabki, jak i produkty strukturyzowane. Nie na wszystkich inwestycjach można jednak zyskać tyle samo, ile wzrośnie cena uncji.

Bezpieczna inwestycja

Złoto uważane jest za piątą walutę świata: po amerykańskim dolarze, euro, jenie i funcie brytyjskim. Jego kurs jest bardziej stabilny od notowań akcji i jednostek funduszy inwestycyjnych, a jednocześnie niezależny od notowań papierów wartościowych i rynku nieruchomości. Jest też jednym z nielicznych towarów, którego cena sterowana jest w równym stopniu zapotrzebowaniem na sam kruszec, jak i brakiem zaufania wobec rynków finansowych. Rośnie więc zapotrzebowanie na złoto zarówno ze strony inwestorów, jak i banków centralnych z Azji i środkowego- -wschodu, które traktują je jako bezpieczną lokatę kapitału. Wzrostowi cen może też sprzyjać zapowiadany spadek wydobycia kruszcu i wzrost kosztów produkcji.

Sztabka niekoniecznie z banku

Najprostszym sposobem inwestowania w złoto jest kupno sztabek lokacyjnych. Zaletą takiej inwestycji jest zwolnienie z podatku VAT. Można je kupić np. w Mennicy Polskiej, w banku, lub specjalistycznych sklepach. Sprzedaż sztabek i monet prowadzą Raiffeisen Bank Polska i Bank Ochrony Środowiska. Dostępne są w wadze od 1 grama do 1000 gramów. Im cięższa sztabka, tym cena za gram złota powinna być niższa, ponieważ płaci się nie tylko za samo złoto, ale również za jej wykonanie, wyprodukowanie i magazynowanie. Kosztem jest też marża producenta. Nie oznacza to jednak, że warto kupować tylko największe. Małe, mimo że drożej kosztuje w nich gram złota, mają również swoje zalety — łatwiej je sprzedać w razie potrzeby.

Najchętniej są bowiem kupowane sztabki od 5 g do 1 uncji (31,1 grama). Warto też sprawdzić ceny u różnych sprzedawców, ponieważ różnice w cenach mogą w przypadku cięższych sztabek dochodzić nawet do kilku tysięcy złotych. W Raiffeisen Banku za 250-gramową sztabkę zapłacimy 46,8 tys. zł, w BOŚ, który ma ceny mennicze, zapłacimy prawie 2 tys. zł więcej. Różnica w przypadku sztabki półkilogramowej przekroczy już 3 tys. zł. To cena aż trzech sztabek 5-gramowych. Najtaniej jest w specjalistycznych sklepach, np. w warszawskim CoinArt sztabka gramowa kosztuje 199 zł, podczas gdy w BOŚ 240 zł, a w Raiffeisen Banku 256 zł. Różnice w cenach mogą też zależeć od miejsca bicia monet, ponieważ mennice mają również swoje koszty. Wytrawniejsi inwestorzy wolą więc kupować złote monety obiegowe, ponieważ płacą praktycznie za sam kruszec (marża sprzedawcy na ogół nie przekracza 5 proc. wartości). To tyle, ile wynosi opłata za zarządzanie w większości polskich funduszy akcyjnych.

Kruszec lepszy od akcji

Same fundusze również dają możliwość inwestowania w złoto, choć nie zawsze bezpośrednio w sam metal. W ich portfelach mogą się bowiem znajdować akcje, tak jak w Merrill Lynch World Gold Fund, który inwestuje w akcje spółek specjalizujących się w wydobyciu metali szlachetnych. W Polsce od sześciu lat działa Investor Gold FIZ, inwestujący w kontrakty terminowe na metale szlachetne: złoto, srebro, platynę i pallad oraz bezpośrednio w akcje spółek wydobywających kruszce. Certyfikaty funduszu od początku jego istnienia (24 września 2006 r.) do końca maja tego roku przyniosły 126 proc. zysku. Teoretycznie jest to zadowalający wynik, ale trzeba pamiętać, że kruszec w tym samym czasie podrożał o ponad 280 proc. Wynik funduszu pogorszyła dekoniunktura na rynkach akcyjnych. Tegoroczne wyniki również nie zachwycają. Certyfikaty staniały o 6 proc. Znacznie lepiej radził sobie w tym czasie Superfund SFIO Subfundusz Gold wyceniany w złotych, który jest 2,7 proc. na plusie i Investor Gold (dawniej DWS Gold), którego jednostki zyskały 1,86 proc.

Certyfikat lub lokata

Złoto można również kupić na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, na której notowane są odzwierciedlające cenę kruszcu certyfikaty strukturyzowane emitowane przez Raiffeisen Centrobank Gold Open-End Index Certificate. W tym roku podrożały o 2,2 proc., mniej niż złoto. W ciągu ostatnich 12 miesięcy można jednak było zarobić na nich 32 proc. Bardziej ryzykownym sposobem inwestycji są kontrakty terminowe na złoto. To rodzaj zakładu o przyszłą cenę metalu. Można więc na nich zarabiać również wtedy, gdy kurs kruszcu spada. Najczęstszym papierem oferowanym są futures notowane na giełdzie Chicago Board of Trade. Wartość jednego kontraktu równa jest cenie 1 uncji razy 100. Zmiana ceny uncji o 1 USD powoduje więc 100 USD zysku lub straty na rachunku posiadacza kontraktu. Gra może więc być niebezpieczna. Produkty powiązane z cenami złota oferują również banki. Najczęściej są to lokaty lub polisy powiązane z cenami kruszcu. Niektóre przynosiły kilkanaście procent zysku rocznie, ale nie ma gwarancji, że historia się powtórzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy