Inwestycje ponownie rozgrzeją gospodarkę
Produkt krajowy brutto rośnie w tym roku w znacznie wolniejszym tempie niż w latach poprzednich, co jest oczywistym skutkiem kilkumiesięcznego schładzania gospodarki. Można mieć jednak nadzieję, iż gospodarka nadrobi — jeśli nie wszystkie, to większość — zaległości. Przyczynić się do tego powinny nakłady inwestycyjne.
PRZEZ PIĘĆ kolejnych lat — od 1994 do 1998 roku — tempo inwestowania kilkakrotnie przewyższało tempo wzrostu PKB. W dodatku obserwowano korzystne zmiany w strukturze alokacji nakładów, co sprzyjało modernizacji i rekonstrukcji przemysłu, a w skali makro — poprawie konkurencyjności gospodarki. I choć obserwuje się zmniejszoną zdolność przedsiębiorstw do akumulacji wolnych środków kapitałowych w rezultacie wyraźnego pogorszenia ich wyników finansowych, to jednak — zdaniem Rządowego Centrum Studiów Strategicznych — środki przeznaczane na inwestycje powinny w tym roku prawie czterokrotnie przewyższyć wzrost PKB.
PROGNOZY TE potwierdzają dotychczasowe wyniki. Nakłady inwestycyjne w tak zwanych dużych przedsiębiorstwach w pierwszym kwartale 1999 roku wyniosły 12,7 mld zł i były w cenach stałych o około 15 proc. wyższe niż przed rokiem. Zakupy inwestycyjne wzrosły o blisko 14 proc., a nakłady na budynki i budowle zwiększyły się o 16 proc. Ze statystycznego obowiązku odnotujmy, że w strukturze nakładów wzrósł udział handlu i napraw — do 12,5 proc. (przed rokiem 10,9 proc.) oraz obsługi nieruchomości i firm — 8,8 proc. (przed rokiem 7,2 proc.).
NAJWYŻSZĄ dynamikę nakładów inwestycyjnych (w cenach bieżących) odnotowano w budownictwie (wzrost o około 77 proc.), obsłudze nieruchomości i firm (o 47 proc.) oraz w handlu i naprawach (o 40 proc.). W przemyśle natomiast najwyższą dynamiką inwestowania charakteryzowały się produkcje: celulozowo-papiernicza, pojazdów mechanicznych, przyczep i naczep oraz wyrobów tytoniowych.
SYMPTOMATYCZNE, że zwiększył się udział sektora prywatnego w nakładach ogółem do około 67 proc. (przed rokiem 63 proc.). W nakładach inwestycyjnych realizowanych przez sektor prywatny najwięcej zainwestowano w handel i naprawy, budownictwo oraz w działalność produkcyjną. W tej sytuacji Ministerstwo Gospodarki szacuje, że w pierwszym półroczu ogólne nakłady na inwestycje wzrosną o około 15 proc. w stosunku do pierwszego półrocza ubiegłego roku. Szacunki dotyczące nakładów w tzw. jednostkach dużych są jeszcze bardziej optymistyczne — zakłada się, że wzrosną one w tym okresie o 16 proc.
RÓWNIE KORZYSTNIE — choć w tej materii jest więcej znaków zapytania — przedstawia sytuacja na rynku inwestycji zagranicznych: po mało optymistycznym początku roku, od marca obserwuje się stopniowy ich przyrost. Po czterech miesiącach saldo inwestycji zagranicznych wyniosło — według danych bilansu płatniczego NBP — 1531 mln USD (przed rokiem 1384 mln USD). Jeżeli ta tendencja utrzyma się w następnych miesiącach, to inwestycje zagraniczne będą w 1999 roku większe niż w roku ubiegłym.
NIE JEST TO jednak przesądzone. Wysoka dynamika narastania deficytu na rachunku obrotów bieżących i wzrost jego udziału w stosunku do produktu krajowego brutto — a ten ostatni wskaźnik jest elementem oceny wiarygodności gospodarczej dla inwestorów zagranicznych — może spowodować zmniejszenie skłonności do inwestowania w Polsce. Pozostaje mieć nadzieję, że ten niekorzystny scenariusz nie zostanie zrealizowany.
W SUMIE, inwestycyjne i zarazem gospodarcze rokowania są raczej optymistyczne. Rzecz jasna przekształcenie inwestycyjnych nakładów w wyprodukowane towary musi jednak trochę potrwać, ale tak wysokie zaangażowanie w rozwój jest poważnym elementem odbudowy gospodarczej koniunktury.