W tym roku opinie specjalistów są wyjątkowo zgodne: zysków należy szukać na rynku krajowym wśród małych i średnich spółek, a za granicą u naszego wschodniego sąsiada, czyli w Rosji. Wyceny spółek notowanych w Moskwie są niskie, a zmiany strukturalne zapowiadane przez polityków na rok 2013 poprawią transparentność rynku. Zdaniem Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI, akcje rosyjskie dadzą zarobić 30 proc. Więksi optymiści, tacy jak Tomasz Piotrowski ze Skarbca TFI, spodziewają się nawet 50-procentowych zwyżek. Polski inwestor może w nich uczestniczyć. Najprostszym sposobem jest inwestycja za pośrednictwem funduszy, których na naszym rynku jest dziewięć: cztery krajowe i pięć zagranicznych. Różnią się one nie tylko wynikami czy polityką inwestycyjną, ale też opłatami oraz minimalną kwotą inwestycji.

Uwaga na strategię
O tym, że fundusz funduszowi nierówny, klienci TFI mogli się przekonać już nie raz. W 2010 r. różnica pomiędzy najlepszym i najgorszym funduszem akcji rosyjskich wyniosła 11,5 pkt proc., a w 2012 r. aż 14 pkt proc. Jest to dowód na to, jak dużą rolę w osiąganych wynikach odgrywa polityka inwestycyjna, którą przede wszystkim determinuje deklarowany benchmark danego produktu.
— W zagranicznych funduszach za statutowy wzorzec zazwyczaj służy indeks MSCI Russia 10-40. Różni się on od głównego indeksu RTS tym, że udział największych spółek w indeksie jest ograniczony do maks. 10 proc., a łączny udział pięciu największych spółek wynosi maks. 40 proc. W przypadku krajowych rozwiązań w grę wchodzą także indeksy rosyjskiej giełdy, takie jak RTS (notowany w USD) czy Micex (notowany w rublach), oba grupują po 50 największych rosyjskich spółek — tłumaczy Anna Zalewska z Analiz Online.
Zaangażowanie funduszy zagranicznych w akcje rosyjskie wynosi na ogół 100 proc., podczas gdy krajowi zarządzający trzymają po kilkanaście procent aktywów w gotówce. To zwykle nie pozwalana pełne odzwierciedlenie koniunktury na moskiewskim parkiecie. Są też takie fundusze jak WIOF Russia and CIS Performance, które część aktywów lokują na innych rynkach, co również wpływa na stopę zwrotu i utrudnia porównywanie z konkurencją. Na krajowym rynku funkcjonują także tzw. produkty master-feeder, jak Investor Rosja, które inwestują w jednostki uczestnictwa innych funduszy.
Opłata gra rolę
Według wyliczeń Analiz Online tegoroczne wyniki funduszy akcji rosyjskich wynoszą od 3,2 proc. do 7,2 proc. W 2012 r. najlepszą stopę zwrotu wypracował Arka Prestiż Akcji Rosyjskich (6,9 proc.) a w 2010 r. Raiffeisen-Rosja- Akcje (38,5 proc.), który przez ostatnie trzy lata utrzymywał się na pozycji lidera. Warto jednak pamiętać, że oprócz powtarzalności wyników i obranej strategii inwestycyjnej, ważnym kryterium w doborze funduszu są koszty związane z dystrybucją i zarządzaniem, które mają niebagatelny wpływ na ostateczny zysk. Produkty z oferty zagranicznych firm pobierają wyższe opłaty manipulacyjne (nawet powyżej 5 proc. od kwoty inwestycji), ale dużo niższe jest wynagrodzenie za zarządzanie, sięgające od 1,75 do 2,4 proc. W krajowych funduszach koszt ten wynosi od 3 do 4 proc.
— Trzeba też pamiętać, że w przypadku dwóch funduszy krajowych [tzw. master- -feeder z oferty ING TFI i Investors — przyp. red.] opłata za zarządzanie pobierana jest podwójnie: w funduszu źródłowym oraz funduszu krajowego TFI — zwraca uwagę Kamil Koprowicz z Analiz Online. W niektórych towarzystwach, jak np. w Quercus TFI, wynagrodzenie za zarządzanie jest zmienne. Stała stawka wynosi 3,8 proc. w skali roku plus tzw. success fee, w przypadku gdy fundusz pobije benchmark (dodatkowo maks. 1 proc.). Jeżeli zdecydujemy się na zakup jednostek uczestnictwa funduszu zagranicznego, musimy też wziąć pod uwagę ryzyko kursowe, ponieważ większość z nich notowana jest w obcych walutach. Różnice widać też w wysokości pierwszej wpłaty. Najwięcej kapitału potrzeba do zainwestowania w Arkę Prestiż Akcji Rosyjskich, bo aż 250 tys. zł, a najmniej w Investor Rosję — zaledwie 100 zł. W zagranicznych TFI minimalny próg wejścia wynosi od 200 do 1 tys. EUR.
Mimo pozytywnych prognoz dotyczących rynku rosyjskiego nie wolno zapominać o ryzyku. Tamtejsza gospodarka w dużym stopniu uzależniona jest od surowców, a szczególnie od ropy naftowej i gazu ziemnego (54 proc. PKB). Polityka gospodarcza jest w wielu aspektach archaiczna, a reformy ciągle odkładane na przyszłość. To jeden z głównych czynników ryzyka, który w długim terminie może negatywnie odbić się na rosyjskich spółkach.
— Uzależnienie od rynku surowców sprawia, że giełda w Moskwie należy do najbardziej zmiennych na świecie. W okresach silnej hossy, np. latach 2003- 07 RTS zyskał blisko 550 proc., podczas gdy indeks rynków wschodzących MSCI Emerging Markets niecałe 330 proc. Natomiast w spadkowym 2008 r., kiedy indeks RTS stracił ponad 70 proc., bilans rynków wschodzących wyniósł -54 proc. — wylicza Kamil Koprowicz z Analiz Online.
OKIEM EKSPERTA
Tani rynek w rozwijającej się gospodarce
GRZEGORZ ZATRYB
główny strateg Skarbca Holding
Inwestowanie w Rosji zawsze związane było z podwyższonym ryzykiem wynikającym z małej przejrzystości rynku oraz niepewności politycznej. Pierwszy z tych czynników będzie jednak w tym roku ulegał zmniejszeniu. Rosyjskie papiery wartościowe będą mogły być rozliczane w międzynarodowych izbach, takich jak Euroclear, co znakomicie polepszy dostęp do tego rynku. A jest to rynek atrakcyjny pod wieloma względami. Przede wszystkim uwagę zwracają niskie mnożniki, takie jak wskaźnik C/Z. Dla moskiewskiego indeksu RTS prognoza tego wskaźnika to zaledwie 6x, podczas gdy dla naszego WIG to 12,4x, a dla tureckiej giełdy 10,6x. Niskie wyceny idą w parze ze sprzyjającym otoczeniem makroekonomicznym. Rosja nawet nie otarła się o recesję i oczekuje się, że dynamika PKB wzrośnie ponownie do 4-5 proc. w horyzoncie 2014 r. Jest to w dużej mierze zasługa eksportu surowców, który przyczynia się też do utrzymywania nadwyżki bilansu państwa. W warunkach globalnego ożywienia gospodarczego nie wypływają jednak z powodu tego uzależnienia istotne rodzaje ryzyka. Relacja długu do PKB jest na poziomie deficytów budżetowych niektórych państw, czyli poniżej 10 proc. Mamy więc tani rynek w rozwijającej się gospodarce, nieobciążonej problemami budżetowymi.
550 proc. Tyle wzrósł indeks RTS w latach 2003-07.