Inwestycję warto mieć pod kontrolą

Marta Biernacka
opublikowano: 2004-10-12 00:00

Trudna granica, zmienne prawo, biurokracja — taka jest Ukraina. Z drugiej strony, to 48-milionowy rynek, niskie koszty i popyt na nowości.

„PB”: Dużo mówi się o ściąganiu inwestycji na Ukrainę. Niewiele jest jednak firm, które się na to odważą.

Henryk Buszta, I sekretarz wydziału ekonomiczno-handlowego Konsulatu RP w Charkowie: To prawda. Mimo że władze oficjalnie deklarują sprzyjanie inwestycjom, to w rzeczywistości przeszkadza interpretacja przepisów i wola urzędników niższego stopnia. To odstrasza od inwestycji.

Co jest najbardziej dotkliwe?

Zmienność prawa gospodarczego. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jakie będą przepisy za tydzień czy miesiąc. Przykładem może być zawieszenie w styczniu działalności specjalnych stref ekonomicznych.

Dodajmy do tego sprawę granicy i ceł...

Granica jest problemem. Większość kierowców, którzy stale jeżdżą przez granicę jakoś sobie radzi. Jak? Mogę się tylko domyślać. Wysokość ceł wynika z przepisów. Jednak czasem urzędnicy kierują się dowolnością w kwalifikacji towaru pod odpowiedni kod przy odprawie...

I nadal inwestorzy nie mogą zakupić ziemi na własność?

Od 1 stycznia tego roku wszedł nowy kodeks ziemski. Przewidywał on możliwość zakupu ziemi. Niestety zastosowanie jego w niektórych częściach zostało wstrzymane. We wszystkich krajach byłego ZSRR jest tematem wrażliwym.

Wiele firm boryka się z problemem braku chętnych do ubezpieczania transakcji handlowych...

To prawda. Możliwości udzielania gwarancji bankowych czy ukraińskich akredytyw bankowych są ograniczone. Polskie banki ich nie uznają. Jednak jest wyjście — na ten rynek powoli wchodzą polskie banki. Poza tym, solidność ukraińskiej strony się poprawia. Jeśli chodzi o ubezpieczenia transakcji handlowych, specjalną ofertę na Ukrainę ma Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych. Nadal jednak nie jest ona skłonna do podejmowania ryzyka w przypadku większych transakcji.

Poszukajmy plusów.

Koszty działalności, szczególnie we wschodniej Ukrainie, są zdecydowanie niższe niż w Polsce. Wykwalifikowanego robotnika można zatrudnić za 150 USD brutto łącznie z kosztami socjalnymi. Kadra kierownicza, średni szczebel menedżerski — to koszt rzędu 300 USD. Energia elektryczna jest w tym kraju czterokrotnie, a benzyna 2-3 razy tańsza niż w Polsce.

Czy łatwo jest zarejestrować firmę na Ukrainie?

To długa i trudna droga, ale do przejścia. Bardzo ważne jest tu wsparcie np. ukraińskiego partnera czy firmy konsultingowej.

Jaka jest recepta na ten rynek?

Metodą jest stopniowe poznawanie tego rynku — od prostego handlu, przez stworzenie sieci sprzedaży i rozeznanie wśród potencjalnych partnerów handlowych, po joint venture. W przypadku takich inwestycji radziłbym zachowanie kontrolnego pakietu udziałów we wspólnym przedsięwzięciu. Właściwie lepiej nawet samemu wyłożyć całość kapitału. Pomocne jest zatrudnienie miejscowej firmy prawnej, nad której poczynaniami trzeba jednak zachować kontrolę.