Inwestycyjny ser z dziurami

opublikowano: 07-05-2012, 00:00

EURO 2012

Dokładnie za miesiąc przypada Boże Ciało. Polski świąteczny czwartek (generalnie w Europie to dzień roboczy) zyskuje w tym roku dodatkowy wymiar parareligijny, albowiem będzie… wigilią EURO 2012.

W Warszawie kibicowska nerwówka przed meczem otwarcia z Grecją będzie osiągała apogeum, zaś rozgałęziona UEFA Family skonsumuje czwartkowy bankiet otwarcia.

Ciekawe, czy w związku z trendem bojkotowania przez polityków Unii Europejskiej ukraińskiej części turnieju zamienią oni, w jakiejś większej liczbie, finał w Kijowie na inaugurację w Warszawie.

W każdym razie wspomniana UEFA Family, czyli wielotysięczne towarzystwo krewnych i znajomych królika, jest elastyczna i sobie poradzi. Samych piłkarzy zaś obecność czy nieobecność jakichkolwiek polityków na VIP-owskich krzesełkach w ogóle nie obchodzi.

Miesiąc przed turniejem można już zaczynać bilansowanie przygotowań inwestycyjnych. Przypomnijmy, że decyzja UEFA o powierzeniu organizacji EURO 2012 właśnie Polsce i Ukrainie ogłoszona została 18 kwietnia 2007 r., ale nasze przygotowania realnie trwały nie pięć lat, lecz cztery — rok został zgubiony w związku ze zmianą rządu.

Gdy zestawi się równie ambitne co nadęte plany z wiosny 2008 r. z dzisiejszym ich wykonaniem — widać co wyszło, a gdzie leżymy. Największą wpadką jest oczywiście nieskończona i dziurawa sieć autostradowa.

Do ostatnich dni potrwa niepewność, czy uda się zapewnić prowizoryczną „przejezdność” porzuconego przez Chińczyków nieszczęsnego odcinka C autostrady A2 łączącej Europę z Warszawą.

Notabene z punktu widzenia budowniczych autostrad aż prosiłoby się… przesunięcie EURO 2012, choćby o kwartał (czytaj w dodatku „Infrastruktura drogowa”).

Ze względu na bliskość Stadionu Narodowego, do którego mamy z redakcji dziesięć minut pieszo, kilka inwestycji mieliśmy okazję monitorować wręcz z okien. Po wielu miesiącach spóźnienia, w weekend kończący majówkę nareszcie został udostępniony pasażerom przebudowany przystanek kolejowy Warszawa Stadion.

Prezentuje się bardzo efektownie, chociaż zdumiewają miejsca w ogóle nie tknięte choćby szczotką — np. pokryte kilkudziesięcioletnim brudem żelbetowe wiadukty na przejściu z lśniącego przystanku na lśniący stadion.

Ciekawszy jest jednak inny wątek tej inwestycji za ponad 50 mln zł. Otóż przystanek Stadion ma strategiczne znaczenie dla kibiców i jest bezwzględnie potrzebny przez kilka godzin w dniu meczu, ale w całym pozostałym czasie spokojnie może zostać zamknięty!

W zwykły dzień będzie na nim wsiadało/wysiadało do jednego pociągu zaledwie po kilka osób. Przystanek zacznie żyć, ba, stanie się ważnym węzłem przesiadkowym dopiero za dwa lata, gdy ruszy przyklejona do niego stacja Stadion drugiej linii metra.

Miasto Warszawa szybko odpuściło sobie zdążenie z ową drugą linią na EURO 2012. Mistrzostwa wita za to rozkopaniem ścisłego centrum i komunikacyjną prowizorką tuż przy wyznaczonej przed Pałacem Kultury i Nauki strefie dla kibiców.

Tak oto wprowadzamy nieznaną w świecie, nową świecką tradycję organizacyjno-logistyczną wielkich imprez sportowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane