Ipopema TFI chce zarabiać na wierzytelnościach

  • Jagoda Fryc
21-01-2016, 22:00

Towarzystwo poszerzy ofertę o nowy fundusz sekurytyzacyjny, który stopą zwrotu 2,5-krotnie przewyższać ma oprocentowanie lokat.

Jeszcze w 2011 r. krajowe TFI sprzedawały klientom detalicznym zaledwie dwa fundusze sekurytyzacyjne. Dziś oferują już dwadzieścia. Wysyp tych produktów przypadł na lata 2013-14 i wynikał zarówno z potencjału rynku długów masowych, jak i rosnącego apetytu na tego rodzaju inwestycje wśród Polaków. Magnesem były oczywiście wysokie stopy zwrotu. Wówczas zyski nierzadko liczone były w tempie dwucyfrowym, a rekordzista — subGo Wierzytelności — od początku działalności, czyli od sierpnia 2010 r., „pokazał” ponad 180 proc.

Przez ostatnie dwanaście miesięcy fundusze zarobiły na odzyskiwaniu długów od 2,8 do prawie 10 proc., ale choć dynamika zysku spadła, to wciąż jest to atrakcyjna forma pomnażania kapitału, zwłaszcza w zestawianiu z funduszami akcji polskich, które w tym czasie są średnio 13 proc. pod kreską. Nie dziwi więc, że Ipopema postanowiła ten potencjał wykorzystać i zaoferować klientom własny przepis na wierzytelności.

— W przeciwieństwie do konkurencyjnych produktów nasz fundusz nie będzie kupował przeterminowanych długów, lecz inwestował w wierzytelnościpracujące, czyli takie, które są regularnie spłacane.

Fundusz ma zarabiać na odsetkach od krótkoterminowychpożyczek, a wypracowany w ten sposób zysk będzie wypłacać klientom w formie quasi-dywidendy. Szacowana stopa zwrotu to co najmniej 2,5-krotność oprocentowania lokaty — wyjaśnia Maciej Jasiński, członek zarządu Ipopema TFI. Metoda na zyski działających już na rynku funduszy sekturytyzacyjnych jest podobna do metody, którą stosują spółki windykacyjne.

Za pieniądze inwestorów fundusze te kupują pakiety wierzytelności za ułamek ich wartości nominalnej, a potem we współpracy z tzw. serwiserem zajmują się windykowaniem należności. Do grona dostawców długów należą banki, ubezpieczyciele,zakłady energetyczne oraz telekomy. Żeby zostać klientem funduszu, trzeba dysponować grubszym portfelem, bo minimalna kwota inwestycji wynosi równowartość 40 tys. EUR (około 180 tys. zł).

Warto jednak pamiętać, że nieodzownym elementem inwestycji w fundusz sekurytyzacyjny jest ograniczona płynność, co oznacza, że zainwestowane pieniądze trzeba zamrozić na dłużej. TFI rzetelnie jednak o tym informują, a większość nawet wprowadza dodatkowe obostrzenia. Dla przykładu: w Altus TFI okres rozliczeniowy wynosi 5 lat. Pierwsze umorzenia certyfikatów są możliwe dopiero po dwóch latach od nabycia.

Podążają za modą

W tym roku Ipopema TFI planuje poszerzyć ofertę również o kolejny fundusz zmiennej alokacji, który ma zarabiać bez względu na koniunkturę, a także dwa fundusze otwarte. Pierwszy z nich będzie selektywnie podchodził do inwestycji na giełdach zagranicznych, a drugi zysków poszuka na globalnym rynku obligacji korporacyjnych. Właśnie fundusze rynków zagranicznych, absolutnej stopy zwrotu i papierów korporacyjnych były najchętniej wybieranymi produktami w ubiegłym roku. Sprzedaż netto w tych grupach sięgnęła łącznie 3,5 mld zł. Tymczasem w całym 2015 r. do portfeli funduszy detalicznych Ipopema TFI napłynęło zaledwie 30 mln zł, a łącznie aktywa w tym segmencie warte są 1 mld zł. W przypadku produktów dedykowanych, służących np. optymalizacji podatkowej, aktywa się podwoiły i wynoszą już prawie 48 mld zł, co zapewniło firmie pozycję lidera na rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ipopema TFI chce zarabiać na wierzytelnościach