IRENA gra z Polską w zielone

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2013-11-22 00:00

Polska przewodzi inicjatywie wspierającej zielone inwestycje w Afryce i Azji. Sama też powinna się do nich przekonać.

Bez przesadnej ideologii, za to z naciskiem na konkrety. IRENA, czyli Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej, pokazuje światu, że zielona energia jest opłacalna. A flagowemu projektowi agencji przewodniczy Polska, której własna polityka energetyczna jest ostatnio mniej zielona. Paradoks, ale najwyraźniej działa.

— Polska, reprezentowana przez wiceminister gospodarki Ilonę Antoniszyn-Klik, od ponad roku przewodzi komitetowi doradczemu dla wspólnego projektu IRENA i funduszu Abu Dhabi Fund for Development, który ma do wydania 350 mln USD na wsparcie projektów odnawialnych w krajach rozwijających się. Chcielibyśmy, aby Polska kontynuowała tę misję przez kolejny rok — mówi Adnan Amin, dyrektor generalny IRENA.

Pierwszą transzą zielonych projektów agencja pochwali się w styczniu. Wesprze je kwotą ok. 60 mln USD.

— Pieniądze trafią do wyjątkowo innowacyjnych projektów z Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej i Pacyfiku. W ten sposób pokażemy inwestorom, że warto lokować pieniądze w tych regionach i w tym sektorze — podkreśla Adnan Amin.

Polska dopiero odkrywa biznesowy potencjał np. Afryki, a tamtejszym sektorem odnawialnym interesują się pojedyncze firmy (np. grupa Consus z Torunia). Takich inwestorów będzie jednak coraz więcej, bo po pieniądze agencji ustawiła się długa kolejka dobrych projektów. IRENA pokaże też, że OZE mają sens nie tylko dla inwestorów, ale również dla gospodarek krajów rozwijających się.

— W RPA energia z wiatru konkuruje już ceną z energią z węgla — zauważa Adnan Amin. Lekcję z tego powinna też wyciągnąć Polska, której elektroenergetyka jest w ok. 90 proc. oparta na węglu.

— Nie chodzi tu o ideologię, ale o inteligentną strategię rozwoju. Przecież nawet kraje arabskie, zarabiające krocie na ropie, wchodzą dynamicznie w zieloną energię. Po prostu popyt na energię rośnie w takim tempie, że w nieodległej perspektywie te kraje będą same zużywać całe swoje wydobycie, nie zarabiając już na eksporcie. Muszą temu stawić czoła — tłumaczy Adnan Amin.

IRENA działa ledwie od 2009 r., ale może pochwalić się dorobkiem analitycznym. Opracowała mapę świata wskazującą potencjał poszczególnych rejonów do rozwoju różnych typów odnawialnych źródeł energii (wiatr, słońce, biomasa), zbadała też koszty funkcjonowania poszczególnych technologii, (najszybciej tanieje fotowoltaika, a najtańsza jest energetyka wodna).

— Wnioski dla Polski są takie, że warto tu inwestować w energetykę wiatrową, zarówno lądową, jak i morską, a poza tym w biomasę i fotowoltaikę. Macie potencjał podobny do niemieckiego — uważa Adnan Amin.

Tymczasem polskie inwestycje w OZE ostatnio zamierają ze względu na niepewne otoczenie legislacyjne. Prace nad nowym pakietem ustaw energetycznych przedłużają się, niejasne są też perspektywy wsparcia dla nowych instalacji.