Iskrzenie w Orlenie

Minister energii nadzorujący paliwowy koncern nie czuje chemii do jego prezesa. Ma pretensje m.in. o wezwanie na Unipetrol

Kadrowe trzęsienie ziemi, które dotknęło w piątek radę nadzorczą PKN Orlen, dało pełną władzę nad paliwową spółką Krzysztofowi Tchórzewskiemu, ministrowi energii. Nie jest to jednak prosta konsekwencja zmiany układu sił w rządzie po tym, jak stanowisko premiera straciła Beata Szydło. Według naszych rozmówców, zmiany w radzie oznaczają, że minister energii, chce faktycznie kontrolować spółkę, która dotychczas — dzięki silnej pozycji prezesa Wojciecha Jasińskiego — skutecznie się tej kontroli wymykała. W branży i kręgach rządowych mówi się w ostatnich dniach o personalnej próbie sił pomiędzy Krzysztofem Tchórzewskim i Wojciechem Jasińskim. Kto z niej wyjdzie zwycięsko?

Zobacz więcej

PREZES WOLI PREZESA: Krzysztof Tchórzewski, minister energii, zna Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z czasów Porozumienia Centrum. Pozycję w rządzie ma silną, ale Orlen, który formalnie nadzoruje, nie był jego politycznym terytorium. Wojciech Jasiński, prezes Orlenu, pojawia się już na pierwszej stronie książki Jarosława Kaczyńskiego „Porozumienie przeciw monowładzy”. Poznali się jako nastolatkowie, darzą się zaufaniem. Dlatego Jasiński o sprawach Orlenu rozmawia bezpośrednio z prezesem PiS. Fot. Grzegorz Kawecki

Minister odprawił szefową

Zmiany w nadzorze Orlenu, w którym skarb państwa kontroluje 27,52 proc., poszły głęboko. Z rady nadzorczej odwołano Angelinę Sarotę, która była przewodniczącą rady Orlenu od 2013 r., a jej członkiem od 2008 r. Według naszych rozmówców, miała dobre relacje z Wojciechem Jasińskim, wielokrotnie publicznie chwaliła też jego dokonania na stanowisku prezesa Orlenu.

— Członek rady nadzorczej zawsze musi brać pod uwagę fakt, że akcjonariusze mogą go odwołać. Pracę Wojciecha Jasińskiego oceniam bardzo dobrze, a rada nadzorcza dogłębnie przeanalizowała transakcję przejęcia Unipetrolu i wyraziła na nią zgodę — powiedziała nam w piątek Angelina Sarota. Poza nią z rady odwołano Agnieszkę Krzętowską, doktor ekonomii i płocczankę (Orlen ma siedzibę w Płocku), i Adriana Dworzyńskiego, prawnika. Krzętowska i Dworzyński mieli status członków niezależnych. Nową przewodniczącą rady została Izabela Felczak-Poturnicka, dotychczas członkini rady nadzorczej, a jednocześnie radca w Ministerstwie Energii, bliska współpracownica Krzysztofa Tchórzewskiego. Nowymi członkiniami zostały zaś Agnieszka Biernat- Wiatrak i Jadwiga Lesisz. Pierwsza od ośmiu miesięcy zasiada w radzie państwowej Energi- Operator, a druga — obecnie wiceprezes PARP — w okresie 2016-17 pełniła funkcję dyrektora w Ministerstwie Rozwoju. W tym czasie resortem kierował Mateusz Morawiecki. Do rady wróciła też w piątek Małgorzata Niezgoda, dyrektor w Ministerstwie Energii. Rada liczy dziś siedmioro członków i są w niej dwa wakaty. Zgodnie z prawem minister energii może powołać do niej jeszcze jedną osobę „z wolnej ręki”, bez konieczności zwoływania walnego zgromadzenia.

Minister znacząco milczy

Nowe rozdanie w radzie Orlenu ma oznaczać, że Krzysztof Tchórzewski chce mieć większy wpływ na poczynania Wojciecha Jasińskiego. Wspólna przeszłość polityczna, czyli działalność w Porozumieniu Centrum braci Kaczyńskich, nie oznacza bowiem, że obu panów łączy przyjaźń.

Obaj cieszą się zaufaniem Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PiS, ale ze sobą rozmawiają rzadziej. Ważne dla Orlenu decyzje Jasiński omawia bezpośrednio z Kaczyńskim, pomijając Tchórzewskiego, swojego formalnego nadzorcę. Według naszych rozmówców, w ostatnich tygodniach Tchórzewski stracił cierpliwość. Przyczyną jest ogłoszona w grudniu, a obecnie finalizowana, warta 4 mld zł transakcja wykupu przez Orlen czeskiego Unipetrolu (więcej w ramce obok).

— Transakcja jest dla spółki korzystna, co rozumieją i Jarosław Kaczyński, i Mateusz Morawiecki. Orlen zaniedbał jednak komunikację z resortem energii — mówi osoba zbliżona do tematu. W efekcie Tchórzewski kwestionuje dziś sens wydawania tak potężnej sumy na firmę, w której Orlen i tak ma ponad 60 proc. akcji.

— Minister Tchórzewski w nieformalnych rozmowach obwinia prezesa Jasińskiego o różne rzeczy, m.in. o transakcję z Unipetrolem i politykę kadrową. Wygląda na to, że podejmie próbę odwołania prezesa, ale to wcale nie oznacza, że mu się powiedzie — mówi nam wpływowa osoba z kręgów rządowych. O dystansie, z którym resort energii podchodzi do sprawy Unipetrolu, świadczy też to, że Tchórzewski do dziś publicznie ani razu nie wypowiedział się na temat transakcji. W połowie grudnia „PB” poprosiłresort o stanowisko, ale odpowiedzi nie dostał do dziś.

Minister obudził frakcje

Napięciom pomiędzy Tchórzewskim i Jasińskim towarzyszy tradycyjna walka frakcji wewnątrz koalicji rządzącej. Politycy rywalizują o wpływ na obsadę intratnych stanowisk w Orlenie, który w 2017 r. osiągnął rekordowe 6,65 mld zł zysku netto. Wojciech Jasiński, sam zawdzięczający stanowisko swoim wpływom w polityce, innych politycznych nominatów wpuszcza do firmy ostrożnie. Do połowy zeszłego roku pracował w zarządzie z trzema menedżerami powołanymi jeszcze w czasach koalicji PO-PSL, a tuż po wyborach z 2015 r. „nowym” oddał tylko dwa stołki. Dlatego scenariusz, w którym pozycja Wojciecha Jasińskiego słabnie, budzi w członkach partii nadzieje. Napięcie ogniskuje się też wokół wiceprezesa Mirosława Kochalskiego, który

w 2006 r., jako komisarz Warszawy, podpisał decyzję reprywatyzacyjną dotyczącą jednej z kamienic. Sprawę bada specjalna komisja, której szefem jest Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i najbliższy współpracownik Zbigniewa Ziobry.

— (Kochalski) nie powinien być dłużej wiceszefem Orlenu — stwierdził w zeszłym roku publicznie Patryk Jaki. Jasiński bronił też dotychczas Orlenu, dysponującego ponad 6,8 mld zł gotówki (stan na koniec 2017 r.), przed zaangażowaniem w polityczne projekty, np. w ratowanie górnictwa. Jego postawę doceniali mniejszościowi akcjonariusze spółki, śrubując jej wycenę do rekordowych poziomów. W zeszłym tygodniu Kochalski zadeklarował jednak agencji Reuters, że spółka „analizuje udział w projekcie budowy elektrowni jądrowej”. Koszt budowy takiej elektrowni szacuje się na dziesiątki miliardów złotych. Giełdowy kurs Orlenu zanurkował.

Unipetrol bardziej polski

Polski PKN Orlen jest od 2006 r. akcjonariuszem Unipetrolu, jedynej firmy rafineryjnej w Czechach. Wziął udział w prywatyzacji i ma dziś pakiet 63 proc. akcji czeskiej spółki. O tym, że Orlen szykuje się do wykupienia pozostałych akcji Unipetrolu, „PB” pisał już latem 2017 r. W ten sposób polski koncern chciał zakończyć trwające przez ponad dwa lata spory z mniejszościowymi akcjonariuszami o wysokość dywidendy, sposób zarządzania gotówką oraz transakcje wewnątrzgrupowe. Głównym oponentem Orlenu była grupa inwestycyjna J&T, która ma 20,03 akcji Unipetrolu. W grudniu Orlen ogłosił, że zamierza przeprowadzić wezwanie na akcje Unipetrolu i płacić 380 CZK za sztukę. Operacja warta 4 mld zł zaczęła się 28 grudnia i trwała do 30 stycznia. Wyniki wezwania nie są jeszcze znane, ale J&T oświadczyła już, że odpowiedziała na wezwanie. Docelowo Orlen chce ściągnąć Unipetrol z giełdy w Pradze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Iskrzenie w Orlenie