IT: po Y2K nadzieja w sieci
DUŻY OPTYMIZM: Rok 2000 powinien być udany dla sektora IT. Szczególne nadzieje należy wiązać z podpisaniem dużych kontraktów, które nie doczekały się realizacji ze względu na obawy związane z PR2000 — mówi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management. fot. ARC
Po wielkim zamieszaniu związanym z problemem roku 2000, który jakkolwiek by na to patrzeć napędził jednak sporo kasy spółkom z sektora IT, nie będą one mogły liczyć na dodatkowe bonusy w nowym roku. W opinii środowiska analityków, panuje powszechne przekonanie, że rok 2000 będzie przede wszystkim stał pod znakiem Internetu i dużych, lukratywnych kontraktów.
Przedstawiciele sektora informatycznego uważają, że „milenijna bomba” nie spełniła ich oczekiwań. I choć zauważalny był wzrost zainteresowania rynku nowymi produktami, odpornymi na Y2K, popyt na nie był znacznie niższy od prognozowanego. Mimo to, wydaje się, że co niektórzy i tak sporo na tym zarobili.
— Trzeba patrzeć obiektywnie. Są tacy, co zarobili i tacy, co musieli za to zapłacić. Sektor IT należał do uprzywilejowanych, tych którzy zarabiali na „nieszczęściu” innych. Trudno więc mówić o jakimś rozczarowaniu. Gdyby nie ta okazja, ich zyski mogłyby być znacznie niższe. I nie dotyczy to tylko dystrybutorów sprzętu, ale i integratorów systemów informatycznych — podkreśla jeden z doradców inwestycyjnych.
Ocenia się, że dodatkowe przychody, jakie firmy IT uzyskały świadcząc usługi związane z PR2000, stanowiły około 10-15 proc. całości przychodów. Są to więc kwoty znaczące. W pewnym stopniu rekompensować one jednak musiały straty wynikłe z niepodpisania najbardziej wartościowych kontraktów, czyli tych związanych z bankowością.
Szukanie rynków
— Wiele banków i instytucji finansowych w drugim półroczu ubiegłego roku powstrzymało się od inwestycji w informatyzację swoich placówek. Zmusiło to niektóre spółki IT do poszukiwań nowych rynków, czego skutkiem była duża liczba mało wartościowych kontraktów. Przypuszczam, że w ciągu pierwszych dwóch kwartałów 2000 roku będziemy świadkami zawierania lukratywnych umów pomiędzy przedstawicielami sektora IT a reprezentantami rynku finansowego — twierdzi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.
Uważa on, że pozwolą one na utrzymanie co najmniej dotychczasowej dynamiki rozwoju spółek informatycznych. Gorzej będzie się natomiast wiodło dystrybutorom sprzętu.
Podobnego zdania jest Benita Mikołajewicz, analityk ING Barings, która potwierdza opinię, że rok 2000 stał będzie pod znakiem dużych kontraktów. Jej zdaniem, dotyczyć to jednak będzie przede wszystkim krajowej czołówki IT. Mniejsi przedstawiciele branży będą musieli zadowolić się drobniejszymi kontraktami, o które pod koniec ubiegłego roku ze względu na konkurencję ze strony potentatów było bardzo trudno.
Spółki ciągną do sieci
Drugim istotnym czynnikiem, który może mieć duży wpływ na rozwój całego sektora, jest Internet. W ciągu najbliższych miesięcy można oczekiwać wzmożonych działań na tym polu, co w krótkim czasie powinno zaowocować wyodrębnieniem kilku zdecydowanych liderów. Do tego miana pretendują choćby Optimus, Prokom, Softbank czy też ComArch. Jak jednak twierdzą obserwatorzy rynku, mimo że działalność w Internecie będzie niejako motywem przewodnim tego roku w sektorze IT, nie należy oczekiwać szybkich zysków z tych inwestycji. Niemniej jednak, inwestorzy w dużym stopniu mogą dyskontować wszelkie spekulacje na temat Internetu. Wliczać je też będą w cenę akcji.
— Ostatnie miesiące dobitnie pokazały, że giełdowi gracze bardzo przychylnie traktują spółki zaangażowane w usługi internetowe. Z tego powodu każda wzmianka na ten temat, wystarczy nierzadko nawet tylko deklaracja, by rynek z miejsca zareagował aprecjacją kursu — dodaje Sławomir Gajewski.
Kwestia spojrzenia
Można więc wyciągnąć wniosek, że wspomniane czynniki będą w największym stopniu wpływać na giełdową wycenę spółek IT w tym roku. Dotychczasowy rozwój tego segmentu rynku wskazuje również na to, że najbliższe 12 miesięcy powinno być dla niego udane. Trudno jednak już teraz oceniać, czy akcje spółek informatycznych będą zachowywały się lepiej od całego rynku papierów wartościowych. W długiej perspektywie istnieją na to spore szanse. Ryzyko inwestycji w papiery spółek IT wynika natomiast z ich obecnej wyceny na warszawskim parkiecie.
— Grudniowe wzrosty na GPW bardzo podciągnęły kursy spółek IT. Dlatego też należy sobie obecnie zadać pytanie, w jakim stopniu obecna cena odzwierciedla wartość tych firm. Może się bowiem okazać, że w kursie zostały już zdyskontowane nadzieje i oczekiwania co do przyszłych osiągnięć tych przedsiębiorstw — konkluduje Benita Mikołajewicz.