Izera czeka na wbicie łopaty

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2021-12-14 16:55

Polska marka aut elektrycznych najpierw dostała gotówkę, a potem straciła promotora, czyli byłego ministra klimatu. Mimo to planuje umowy przybliżające budowę fabryki i start produkcji w 2024 r.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co o autach elektrycznych mówi menedżer, który na produkcji samochodów zjadł zęby
  • jakie są plany EMP na 2022 r.
  • jaki jest harmonogram uruchamiania produkcji Izery

Spółka ElectroMobility Poland (EMP), której zadaniem jest stworzenie pierwszego polskiego samochodu elektrycznego, działa już pięć lat i przeszła przez kilka wiraży. Kolejne przed nią, a wchodzi w nie z nową ekipą menedżerów. Pomogą zbudować Izerę?

Trójka nowych w ekipie

Izera to marka, którą wybrano dla polskich samochodów elektrycznych. Na razie auta mają formę prototypu, który zaproponowano latem 2020 r. Teraz czas uruchomić produkcję i system sprzedaży. Piotr Zaremba, prezes EMP, zatrudnił do tego zadania Wojciecha Szyszkę, byłego wieloletniego dyrektora generalnego Kia Motors Poland, Romualda Rytwińskiego, w przeszłości dyrektora zakładów produkcyjnych General Motors w Europie i na świecie, który odpowiadał m.in. za budowę fabryki Opla w Gliwicach, oraz Wojciecha Mieczkowskiego, zarządzającego wcześniej lokalnymi strukturami Opla oraz PSA w Polsce.

Izera zasłużyła już na lifting.
Izera zasłużyła już na lifting.
Latem 2020 r. EMP zaprezentowała dwa prototypy aut marki Izera - czerwonego hatchbacka i białego SUV-a. Dziś zapowiada lifting tych projektów, co po tylu miesiącach jest podobno normalne.
Marek Wiśniewski

- Byłem sceptykiem, jeśli chodzi o samochody elektryczne, podobnie jak 95 proc. menedżerów z branży motoryzacyjnej. Uważałem, że to utopia. Od kilku lat widać już jednak, że to trend nie do uniknięcia – mówił w trakcie spotkania z mediami Romuald Rytwiński.

Poza tym EMP rozważa zmianę projektanta aut. Nad prototypami pracowała renomowana włoska pracownia Torino Design, teraz Piotr Zaremba mówi o „odświeżaniu umów” i przetargu. EMP buduje też własny zespół projektantów.

Pieniądze, a za nimi cios

Poza zatrudnieniem nowych osób EMP nie czyniła ostatnio postępów projektowych. Od lata 2020 r. walczyła o pieniądze na dalszą pracę, których czterej udziałowcy – PGE, Tauron, Energa i Enea – dać nie zamierzali. Ostatecznie 250 mln zł wyłożyło państwo, a pieniądze trafiły do spółki w październiku 2021 r. To impuls do działania, choć jednocześnie projekt otrzymał cios – z rządu odszedł Michał Kurtyka, były już minister klimatu, entuzjasta i promotor polskiego auta elektrycznego.

Po fazie przestoju EMP zapowiada falę nowych ogłoszeń – na początku przyszłego roku chce podpisać umowę z factory plannerem, który zaprojektuje fabrykę, wybierze też tzw. inwestora zastępczego, który fabrykę zbuduje, ponadto wybierze w końcu platformę, czyli podłogę auta, która jest kluczowym elementem całej konstrukcji. Wybór platformy EMP zapowiada już jednak od roku, ale przyczyn opóźnienia nie podaje. Jednocześnie firma przekonuje, że rozmawia już z przyszłymi dostawcami części do Izery.

Produkcja za trzy lata

Podjęcie tych decyzji jest konieczne, by – jak w wskazuje Piotr Zaremba – uwiarygodnić projekt i móc rozmawiać z bankami i inwestorami, których EMP będzie w przyszłości poszukiwać. Kiedy? Tego EMP nie podaje.

Fabryka Izery ma powstać w Jaworznie. W trzecim kwartale 2022 r. EMP zamierza wystartować w przetargu i kupić teren przejęty niedawno od Lasów Państwowych przez miasto. Koszt budowy zakładu szacowano dotychczas na 4-5 mld zł i – według Piotra Zaremby – te szacunki są aktualne. Start produkcji zaplanowano na koniec 2024 r.