Pitango, izraelski fundusz venture capital, zarządzający 1,6 mld USD, zapowiada budowę mocnego przyczółka w Polsce. W ramach joint venture z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) i Investinem, polskim funduszem zaawansowanych technologii, Izraelczycy przyłożą rękę do ściągnięcia do Polski ponad 100 mln zł. Drugie tyle wyłoży NCBiR.
— Polska jest już miejscem, gdzie można zbudować globalną firmę. Takich pomysłów szukamy. Takich, dla których nie ma granic. Ćwiczylismy to w Izraelu 20 lat temu. Teraz nazywają nas „start-up nation” — mówi Rami Kalish, partner zarządzający i współwłaściciel Pitango.
Szefem Pitango Investin Ventures (PIV) został Władysław Halbersztadt, dotychczasowy członek zarządu Investinu. Jest duża szansa, że część projektów spod skrzydeł funduszu, zajmującegosię m.in. komercjalizacją badań naukowych, trafi do PIV.
— Nie z automatu — zastrzega Władysław Halbersztadt. Liczy, że jeszcze w tym roku PIV pokaże pierwsze inwestycje. Rozmowy z Pitango zaczęły się już w 2008 r. Wtedy jednak obie strony uznały, że jeszcze jest za wcześnie na wspólny projekt. Piotr Koral, prezes Investinu, ocenia, że obecnie z dostępnością polskich projektów naukowych dla świata finansów jest znacznie lepiej.
— Dwa potencjalnie ciekawe pomysły dla PIV to projekt przemysłowej utylizacji elektrośmieci poprzez ich gazyfikację i odzysk cennych metali oraz badania nad przełomowym lekiem w nieinwazyjnej terapii kamicy nerkowej — twierdzi Piotr Koral.
Na świecie Pitango, któremu w Polsce wizerunkowo pomaga Roman Jędrkowiak, znany marketingowiec, prowadzi kilkadziesiąt projektów związanych nie tylko z nauką. Ma m.in. jedną trzecią udziałów w szykującej się na amerykańskie giełdy Borderfree i platformie do międzynarodowych zakupów on-line z przychodami na poziomie 110 mln USD.