J.Kaczyński na konwencji PiS: wybory przed wizytą papieża

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 2006-03-18 15:33

Klub PiS złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, tak by wybory mogły odbyć się przed wizytą papieża w Polsce – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński. Benedykt XVI przyjedzie do Polski 25 maja.

Klub PiS złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, tak by wybory mogły odbyć się przed wizytą papieża w Polsce – powiedział na sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości prezes partii, Jarosław Kaczyński. Papież Benedykt XVI odwiedzi Polskę w terminie od 25 do 28 maja.

Wybory na wiosnę?

Jarosław Kaczyński powiedział podczas konwencji swojej partii, że pakt stabilizacyjny PiS z Samoobroną i LPR "zawodzi" i po raz kolejny zapowiedział wcześniejsze wybory parlamentarne.

- Pakt stabilizacyjny niestety zawodzi. Już w pierwszych tygodniach jego istnienia mamy do czynienia ze zdumiewającymi zachowaniami - oświadczył J.Kaczyński. Podkreślił też, że jednocześnie wszystkim, którzy chcą Polskę zmieniać, "wypowiedziano walkę".

Prezes PiS zapowiedział, że w najbliższym czasie jego klub złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, tak aby wybory mogły odbyć się przed pielgrzymką papieża do Polski. Wezwał jednocześnie szefa PO Donalda Tuska do poparcia wniosku. Jak powiedział, jeśli Tusk uważa, że rząd rządzi źle, to niech zdecyduje się na wybory.

Wniosek już niedługo...

- To kwestia najbliższych dni - tak szef klubu PiS Przemysław Gosiewski odpowiedział na pytanie, kiedy wniosek o samorozwiązanie parlamentu trafi do Sejmu. Być może będzie to koniec marca, początek kwietnia.

- Chcemy złożyć wniosek w takim okresie, aby decyzja o samorozwiązaniu Sejmu umożliwiła przeprowadzenie wyborów w pierwszej połowie maja - podkreślił w rozmowie z PAP Gosiewski.

Marszałek Sejmu Marek Jurek uważa, że wniosek może być głosowany na najbliższym posiedzeniu Sejmu, planowanym 22-24 marca. Według Jurka, "wniosek będzie zgłoszony w najbliższym czasie i wtedy w stosunkowo bliskim czasie będzie przegłosowany, jeśli to będzie możliwe, to nawet na najbliższym posiedzeniu Sejmu".

.. ale co ze wsparciem?

Wygląda jednak na to, że kolejna zapowiedź wcześniejszych wyborów, to nie pierwsza już próba dyscyplinowania sygnatariuszy paktu stabilizacyjnego, a zwłąszcza LPR, która jest przez PiS mocniej krytykowana niż Samoobrona. Wniosek PiS o samorozwiązanie Sejmu ma niewielkie szanse powodzenia bez poparcia PO, która wcześniej sprzeciwiała się takiemu rozwiązaniu. PiS dysponuje w 460 osobowym Parlamencie 156 głosami, natomiast PO ma 131 głosów.

Członkowie Platformy na razie nie komentują zapowiedzi PiS, choć Jarosław Kaczyński apelował o poparcie samorozwiązania Sejmu bezpośrednio do szefa PO, Donalda Tuska.

- Nie będę tego komentował, trzeba poczekać na sam wniosek - powiedział PAP Bronisław Komorowski z PO. Podkreślił, że trudno komentować coś, czego jeszcze nie ma.

Za wnioskiem o skrócenie kadencji Sejmu może opowiedzieć się Sojusz Lewicy Demokratycznej (55 posłów) ale to nie wystarczy by uzyskać większość. Przeciwna będzie Liga Polskich Rodzin (32 posłów) i Polskie Stronnictwo Ludowe (25 posłów).

Decydująca może być Samoobrona (55 głosów), która jednak nie zajęła jednoznacznego stanowiska. Według szefa partii, Andrzeja Leppera, wybory parlamentarne mogłyby się odbyć na jesieni, równocześnie z samorządowymi.

- Niech się PiS sprawdzi do wyborów jesiennych, bo PiS się boi, że nie sprawdza się w ogóle, że ludziom żyje się coraz gorzej, ich notowania spadają - powiedział Andrzej Lepper. W rozmowie z PAP lider Samoobrony skomentował pomysł samorozwiązania, mówiąc że Jarosław Kaczyński "boi się rządzenia".

Przy braku poparcia w Sejmie do pomysłu PiS-u, alternatywą jest dymisja rządu. Ale to kolejna niewiadoma. Pytany, czy jeśli wniosek o samorozwiązanie Sejmu nie uzyska większości, to rząd poda się do dymisji, premier Kazimierz Marcinkiewicz powiedział: "Mamy dobry rząd".

Samorządy w cieniu wielkiej polityki

Jedno jest pewne - w pojedynku na efekt medialny konwencji samorządowych PiS i PO zwyciężył PiS. Zapowiedź wcześniejszych wyborów, mimo iż nie jest niczym nowym, zepchnęła w cień doniesienia z sobotnich konwencji.

Na konwencji samorządowej PiS zebrało się w warszawskiej Sali Kongresowej ok. 3 tys. członków PiS. Przemawiając do delegatów, premier skupił się na sukcesach swojego rządu i jesiennych wyborach samorządowych. Według premiera, wygrana PiS w wyborach samorządowych pozwoli w pełni realizować program jego rządu. Dodał, że brak współpracy z samorządami blokuje zmiany, których wprowadzenia chce rząd.

- Aby zrealizować program naprawy państwa, musimy wygrać samorządy - powiedział premier. Podkreślił, że bez samorządów nie da się zrealizować m.in. programu mieszkaniowego rządu, programu dożywiania dzieci oraz nie da się właściwie wykorzystać funduszy UE. Marcinkiewicz nawiązał do wypowiedzi szefa PO Donalda Tuska z sobotniej konwencji Platformy, który mówił o potrzebie pokoju.

- My chcemy nie tylko pokoju - mówił premier. - My chcemy trzech pokoi z kuchnią.

"Przyjaciele" mylili się

Premier wyliczał sukcesy swojego rządu i podkreślił, że nie spełniły się pesymistyczne przewidywania - jak określił - "przyjaciół" PiS z opozycji. Podkreślił, że ceny benzyny nie wzrosły, udało się podpisać porozumienie w sprawie zmniejszenia cen podręczników - wszystko wbrew przewidywaniom opozycji. Zaakcentował, że Polska pod rządami PiS-u odnosi sukcesy także na arenie międzynarodowej i w gospodarce - również, jak powiedział, wbrew przewidywaniom opozycji.

- Nasi światli przyjaciele z opozycji straszyli, co się stanie z gospodarką, jak PiS dojdzie do władzy" - mówił. - I znów pech. Znów zawód. Wzrost gospodarczy już sięga 4 proc. PKB. Do końca roku będzie 5 proc. - zaznaczył.

- Zawiedliśmy też tego jednego, który zawsze ma rację - ironizował premier odnosząc się do sporu rządu z szefem NBP i Komisji Nadzoru Bankowego, Leszkiem Balcerowiczem.

Relację z konwencji PO można znaleźć w artykule: Polska samorządowa nie może się dostać w ręce PiS-u

PK (PAP)