Jak czytamy w „Parkiecie”, obecnie Sylwester Cacek ma bezpośrednio ok. 10 sztuk akcji Sfinksa. „...Ale wkrótce będzie więcej. W tym tygodniu złożyłem zlecenie. (...) To zlecenie było większe niż dzienne obroty Sfinksa, a te są na poziomie 1000–1500 akcji”.
Dziennik przypomina, że celem obecnej emisji akcji Sfinksa jest zrealizowanie założeń ugody z bankami-wierzycielami i zrestrukturyzowanie jej 100 mln złotych długu. Cacek ma być gwarantem realizacji porozumienia Sfinksa z bankami. Inwestor zapowiada: „Może będzie wielu chętnych, a może się tak zdarzyć, że sam będę uczestniczyć w subskrypcji. Wtedy musiałbym objąć około 40 proc. akcji nowej emisji. Przy takiej cenie jestem na to gotowy. Obejmę tyle akcji, ile będzie konieczne, by układ z bankami wszedł w życie”.
Inwestor przekonuje: „Ja i moje pieniądze są do dyspozycji Sfinksa, ale dla spółki będzie lepiej, gdy tych inwestorów będzie więcej. Bo nie chodzi o to, żebym to ja odbudował swój pakiet w Sfinksie, tylko żeby spółka zaczęła się rozwijać, by był obrót jej akcjami i żeby żyła na giełdzie”.
Cacek dodaje, że jego celem jest posiadanie nie więcej niż 33 proc. w
kapitale Sfinksa. „Taki pakiet zapewnia realny wpływ na firmę i odpowiednio
dobry zwrot inwestycji”.