Pracownicy firmy mogą również korzystać z krótkich masaży profilaktyczno-relaksacyjnych wykonywanych przez wykwalifikowanych fizjoterapeutów. Dwa razy w tygodniu dostarczane są do biura jabłka, firma wydzieliła też tzw. strefy chill-out — pomieszczenia z wygodnymi kanapami, gdzie można się odprężyć. W ramach programu współfinansuje też sporty grupowe i indywidualne, a podczas imprez biegowych, np. maratonu i półmaratonu warszawskiego, pracownicy razem ustawiają się na starcie, by wspólnie poczuć ducha sportowej rywalizacji. Ernst & Young zatrudnia 500 osób i ma biura w sześciu miastach Polski. Działania wellness koordynuje dział HR.
— Na bieżąco zbieramy opinie i komentarze pracowników, starając się sprostać ich wymaganiom. Wdrożenie tego programu jest odpowiedzią na ich potrzeby. Powstał z myślą o motywacji i zwiększeniu satysfakcji oraz integracji pracowników. Zdajemy sobie bowiem sprawę z tego, że równie istotne jak rozwój zawodowy są dla pracowników „czynniki miękkie” związane z komfortem przebywania w miejscu pracy — mówi Agnieszka Maciejewska, dyrektor działu personalnego Ernst & Young.
Firmy doradcze w latach 90. były dla studentów i absolwentów najbardziej pożądanymi pracodawcami. Zmieniło się to kilka lat temu, kiedy na rynek pracy zaczęło wchodzić pokolenie Y. W przeciwieństwie do dzisiejszych 40— i 50-latków nie „żyje po to, żeby pracować”, ale „pracuje po to, żeby żyć”, a życie oznacza dla nich przede wszystkim samorealizację.
Nie traktuje zatrudnienia jako wartości samej w sobie. Szuka możliwości nie tylko możliwości rozwoju zawodowego, ale i nowych wyzwań. Pomysły takie jak w Ernst & Young sprzyjają przyciąganiu młodych do pracy. Do tego dochodzi jasno określona ścieżka kariery, praca w międzynarodowym zespole specjalistów, udział w realizacji różnorodnych projektów, atrakcyjny program szkoleń — w efekcie Ernst & Young znów zajmuje czołowe miejsca w rankingach najlepszych pracodawców. [DCZ]
OKIEM EKSPERTA
Praca to nie wszystko
ZOFIA DZIK
prezes Fundacji Humanites — Sztuka Wychowania
W ostatnich latach wracamy do starych prawd i odwraca się funkcjonujący do niedawna paradygmat, że osiągnięcie sukcesu zawodowego jest gwarantem szczęścia. Okazuje się, że to człowiek, który czuje się szczęśliwy w prywatnym życiu ma dużo większą szansę na odniesienie sukcesu zawodowego.
Człowiek bardziej spełniony i szczęśliwy lepiej realizuje się w pracy. A człowiek szczęśliwy to taki, który stara się rozwijać w sposób zrównoważony, pamiętając nie tylko o rozwoju zawodowym, ale również o swoim zdrowiu fizycznym i o rozwoju w życiu osobistym. Sport, dieta i profilaktyka zdrowotna przekładają się w coraz większym stopniu na to, jak pracujemy. Z badania Creating Sustainable Performance przeprowadzonego przez prof. Gretchena Spreitzere’a (Uniwersytet Michigan) wynika, że szczęśliwy i osiągający równowagę między życiem zawodowym a prywatnym pracownik jest o 16 proc. bardziej wydajny, o 32 proc. bardziej zaangażowany i o 46 proc. bardziej zadowolony z pracy. Ma też o ponad 130 proc. niższą podatność na wypalenie zawodowe. Zatem: szczęśliwy pracownik to wydajny pracownik. Firmy, które wspierają pracowników w godzeniu świata pracy i świata rodziny, wspierają ich pasje, dbają o dobre środowisko pracy, zyskują nie tylko ich umysły, ale i serca.