Czytasz dzięki

Jak chronić własność intelektualną

opublikowano: 26-08-2020, 22:00

Naruszeniem własności intelektualnej są nie tylko podróbki. Niezgodna z prawem może być też sprzedaż towarów z jednego rynku na drugi

Podrobione towary to problem znany wielu firmom. Przedsiębiorcy często zmagają się też z innym kłopotem. Chodzi o naruszenia przepisów dotyczące sprzedaży oryginalnych produktów pochodzących z rynku, którego zezwolenie dotyczy, na inne, których nie obejmuje.

Jeśli przedsiębiorca widzi, że ktoś handluje jego produktami z
naruszeniem prawa, warto zacząć od próby polubownego załatwienia sprawy — radzi
Jakub Słupski, adwokat w kancelarii Patpol Legal, specjalizującej się w
ochronie własności intelektualnej.
Zobacz więcej

PO DOBROCI:

Jeśli przedsiębiorca widzi, że ktoś handluje jego produktami z naruszeniem prawa, warto zacząć od próby polubownego załatwienia sprawy — radzi Jakub Słupski, adwokat w kancelarii Patpol Legal, specjalizującej się w ochronie własności intelektualnej. Fot. ARC

Co wolno, a czego nie

— Zasadniczo sprzedaż towarów oryginalnych jest dozwolona. Jednak nawet zbywając takie produkty, można naruszyć prawo, jeżeli na dany rynek nie zostały one wprowadzone za zgodą ich właściciela albo przez niego samego — mówi Jakub Słupski, adwokat w kancelarii Patpol Legal, specjalizującej się w ochronie własności intelektualnej.

Wynika to z przepisów o prawie własności przemysłowej i rozporządzenia Parlamentu Europejskiego w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. Mówią one o tym, że używanie znaku towarowego w stosunku do produktów wprowadzonych do obrotu na danym rynku przez uprawnionego do tego znaku jest dozwolone. Natomiast nie można używać takiego znaku w odniesieniu do produktów, które nie zostały wprowadzone do obrotu za zgodą uprawnionego albo bezpośrednio przez niego.

— Sprowadzanie towarów z rynków, na które zostały one legalnie wprowadzone, do krajów, na których producent nie wprowadził ich jeszcze do sprzedaży, nazywane jest importem równoległym — mówi Jakub Słupski.

Podmioty stosujące takie praktyki zazwyczaj próbują tym sposobem zarobić na różnicach w cenach towarów, które — zwłaszcza w przypadku globalnych producentów — mogą dość znacznie różnić się na poszczególnych rynkach. Przeważnie opłaca się importowanie towarów z USA czy Dalekiego Wschodu do Europy.

— Ponadto niektórzy przedsiębiorcy próbują zarobić, oferując produkty, których wprowadzenie na dany rynek się opóźnia, przed ich oficjalnym debiutem — zauważa Jakub Słupski.

Jak się bronić

Z problemem importu równoległego i podróbek zmaga się firma Harman, spółka zależna Samsung Electronics, specjalizująca się w technologii łączności dla motoryzacji, klientów indywidualnych i korporacji.

— Problem jest widoczny szczególnie w odniesieniu do produktów marki JBL, które na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy były wielokrotnie podrabiane i nielegalnie importowane z przeznaczeniem do sprzedaży na terenie Polski — mówi Daniel Plewa, specjalista ds. bezpieczeństwa operacyjnego w spółce Harman.

Dodaje, że na imporcie równoległym traci nie tylko producent, który ma przez to zaburzoną możliwość kształtowania podaży na danym rynku, ale także jego oficjalni dystrybutorzy, a często również klienci.

— W przypadku produktów pochodzących z takiego importu często brakuje instrukcji obsługi w języku polskim albo na przykład zasilacz może nie pasować do gniazdek, które mamy w Polsce. Ponadto oryginalne numery seryjne są usuwane albo zmieniane, co powoduje, że produkty tracą gwarancję. A brak możliwości wykonania gwarancji negatywnie odbija się na wizerunku producenta — tłumaczy Daniel Plewa.

Dlatego Harman zintensyfikował działania w walce z takim procederem. W ciągu ostatniego roku firma wszczęła wiele dochodzeń i procesów cywilnych w stosunku do podmiotów nie tylko podrabiających jej produkty, ale także prowadzących import równoległy oryginalnych towarów. Jedno z postępowań cywilnych przed sądem w Warszawie jest prowadzone przeciwko dużemu internetowemu sprzedawcy detalicznemu, a drugie przeciwko dystrybutorowi.

— W obu przypadkach sąd wydał postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia roszczeń Harmana, powstrzymując tym samym pozwanych od sprzedaży produktów oznaczonych znakami towarowymi JBL pochodzących z importu równoległego, co skutecznie zablokowało istotne kanały nielegalnej sprzedaży — mówi Daniel Plewa.

Trudna walka

Generalnie walka z importem równoległym nie jest prosta. Trudności nastręcza identyfikacja podmiotów czy osób zajmujących się tym procederem.

— W tym celu prowadzimy zakupy testowe i sprawdzamy, czy dany produkt jest sprowadzony legalnie. Czasem zgłaszają się do nas klienci z pytaniem, czy dany numer seryjny jest oryginalny — mówi Daniel Plewa.

Puls Firmy
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
×
Puls Firmy
autor: Sylwester Sacharczuk
Wysyłany raz w tygodniu
Sylwester Sacharczuk
Użyteczne informacje dla mikro-, małych i średnich firm. Porady i przekrojowe artykuły, dzięki którym dowiesz się, jak rozwinąć biznes
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jeśli już znajdzie się podmiot, który prowadzi import równoległy, Harman początkowo próbuje załatwić sprawę polubownie.

— Jeżeli nie ma odpowiedniej reakcji na wezwanie do zaniechania naruszenia, występujemy do sądu z wnioskiem o zabezpieczenie roszczeń, a następnie z powództwem cywilnym. W przypadku towarów pochodzących z importu równoległego takie zabezpieczenie kilkukrotnie udało nam się uzyskać. Kolejny krok to wejście z komornikiem i zabezpieczenie towarów bezpośrednio w magazynie u importera — mówi Jakub Słupski.

Takie towary są potem niszczone. Importer musi liczyć się też z odpowiedzialnością odszkodowawczą. Często zdarza się, że importerzy nie chcą współpracować.

— Wynika to z różnych powodów, ale przeważnie z faktu, że świadomość problemu importu równoległego wciąż jest bardzo niska. W efekcie podmioty prowadzące taką działalność nie akceptują tego, że przychodzi do nich kancelaria i informuje, że czyn, którego dokonały, jest nielegalny. Nierzadko też mamy do czynienia z podmiotami, które nie były pierwszym ogniwem nielegalnej dystrybucji w danym kraju, tylko kupiły produkt od kogoś, kto nabył go za granicą. Trzeba jednak pamiętać, że to sprzedawca jest odpowiedzialny za naruszenie i udowodnienie faktu, że produkt został wprowadzony na dany rynek legalnie — mówi Jakub Słupski.

Handel lekami

Pojęcie importu równoległego dla wielu osób kojarzy się głównie z branżą farmaceutyczną. Ten sektor ma własne, specyficzne przepisy dotyczące sprzedaży.

— W przypadku produktów leczniczych import równoległy polega na sprowadzaniu do Polski towarów, które mają pozwolenie na dopuszczenie do obrotu wydane w państwieczłonkowskim Unii Europejskiej albo Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu. Jest to zatem zgodna z prawem forma obrotu towarami między krajami Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Nazywany jest równoległym, bo odbywa się równolegle do kanałów dystrybucyjnych producentów, a jednocześnie dotyczy tych samych produktów leczniczych zarejestrowanych w kraju docelowym. Licencjonowane hurtownie farmaceutyczne kupują leki w kraju, gdzie są one tańsze, i sprzedają tam, gdzie ich cena jest wyższa — tłumaczy Karolina Bonarska-Lenarczyk, radca prawny, prowadząca własną kancelarię.

Nielegalny jest natomiast w branży farmaceutycznej tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji. To pojęcie wypracowane przez Państwową Inspekcję Farmaceutyczną do opisania nielegalnej praktyki stosowanej przez firmy w celu niezgodnego z prawem pozyskania preparatów leczniczych i ich odsprzedania za granicą za cenę wielokrotnie wyższą niż krajowa.

— O ile przy imporcie równoległym lek trafia od producenta do hurtowni farmaceutycznej, stamtąd do apteki, a następnie do pacjenta, to w przypadku odwróconego łańcucha dystrybucji leki z aptek trafiają w celach eksportowych wprost do hurtowni. Lekarstwa pozyskane w ten sposób przez apteki i hurtownie, zamiast do polskich pacjentów, trafiają do sieci eksportujących leki za granicę, z reguły za pośrednictwem fikcyjnie działających placówek medycznych — tłumaczy Karolina Bonarska-Lenarczyk.

To prowadzi do niedoborów leków na rynku detalicznym, a w przypadku trudno dostępnych preparatów ratujących życie stanowi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów. W efekcie może dochodzić do przesuwania terminów operacji, trudności z realizacją recept czy zaburzeń w leczeniu pacjentów. Dlatego apteki mogą sprzedawać produkty lecznicze wyłącznie pacjentom, a hurtownie nie mogą zaopatrywać się w aptekach. Ustawa Prawo farmaceutyczne przewiduje sankcje karne dla podmiotów i osób naruszających zgodny z prawem obrót lekami. Podmioty prowadzące taką działalność muszą liczyć się także z karą pozbawienia wolności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane