Jak najdalej i bez telefonu

Monika Witkowska
06-09-2004, 00:00

Na rynku szkoleń widać ożywienie: firmy ewidentnie przestały drastycznie ograniczać pieniądze, przeznaczone na wzbogacenie umiejętności swojej kadry kierowniczej.

Przed menedżerami HR znowu czas wyborów — i to bardziej pracowity niż chociażby przed rokiem.

— Ustalenie liczby i rodzaju szkoleń, jakie powinien przejść menedżer, zależy od sytuacji firmy. Jeśli przedsiębiorstwo rozwija się, to kadra kierownicza będzie potrzebowała szkoleń z zakresu zarządzania w nowej sytuacji. Jeśli firma pozostaje stabilna — kierownictwo będzie tylko doskonalić swoje kwalifikacje — mówi Joanna Wiśniewska, dyrektor HR jednej z dużych, międzynarodowych firm.

Analiza potrzeb

— Żeby pieniądze wydane na szkolenia nie zostały wyrzucone w błoto, ważne jest odpowiednie dobór szkoleń. Analizę potrzeb trzeba przeprowadzić rzetelnie — na podstawie rozmów z menedżerami. Idzie o weryfikację stanowisk i umiejętności pracowników, zdiagnozowanie poziomu ich wiedzy. Na tej podstawie można stworzyć plan obowiązkowych szkoleń i kursów dla menedżerów — twierdzi Joanna Wiśniewska.

Jeśli firma jest mała, pracuje w niej 2-3 menedżerów, nie ma zwykle działu szkoleń. Pracownik HR doradza menedżerom, w jakich szkoleniach mają wziąć udział. Wiadomo, że dobry menedżer powinien nie tylko pogłębiać konkretną wiedzę merytoryczną, czyli doskonalić się zawodowo (np. na studiach MBA), ale też rozwijać swoje umiejętności organizacyjne i interpersonalne.

— Polecam szkolenia dotyczące motywowania pracowników, delegowania zadań, zarządzania wynikami czy prowadzenia rozmowy oceniającej i selekcyjnej. Na niższych szczeblach zarządzania ważniejsze jest doskonalenie kwalifikacji branżowych, które łączą się z konkretną specjalnością — mówi Joanna Wiśniewska.

Z pomocą

Menedżer musi być zarówno skutecznym strategiem, komunikatorem i coachem, czyli powinien po prostu dbać o wyniki swojego zespołu.

— Firmy szkoleniowe mają dwa rodzaje szkoleń: gotowy program, np. sztuka komunikowania i, moim zdaniem, bardzo efektywne — „szyte na miarę” — mówi Katarzyna Zwierzchowska, specjalista HR z Generali Group Polska.

Dodaje, że w firmie prowadzone są też szkolenia we własnym zakresie — wewnętrzne dla menedżerów, przy wykorzystaniu pomocy doświadczonych firm szkoleniowych.

— Są u nas dwa działy szkoleń: sieci sprzedaży dla menedżerów oddziałowych — szkolimy tu w zarządzaniu sprzedażą, wiedzy o produktach — i dział zajmujący się doskonaleniem umiejętności pracowników etatowych. W tym roku szkolenia w naszej firmie były podporządkowane nowemu systemowi wynagradzania, który wprowadziliśmy. Towarzyszyły im treningi interpersonalne w rozmowach oceniających, zarządzaniu konfliktem, rozwiązywaniu trudnych sytuacji. Część wykładów prowadziłam sama, ale w dużej mierze korzystałam z usług profesjonalnych firm — przyznaje Katarzyna Zwierzchowska.

Nie wszystko złoto...

Firmy organizujące szkolenia prześcigają się w ofertach. Często zachętą jest atrakcyjna forma szkolenia.

— Dużą popularnością cieszą się teraz szkolenia przez doświadczenie — podkreśla Jarosław Chabros, prezes firmy szkoleniowej Kalkstein.

W ofercie Kalksteina są gry szkoleniowe, które uczą komunikacji, asertywności, siły perswazji.

— Na przykład „Złoto pustyni” — zespoły rywalizują ze sobą w emocjonującym „wyścigu przez pustynię”. Mają dojść do gór, by wydobyć tyle złota, ile możliwe, i bezpiecznie wrócić do bazy. Presja otoczenia i pośpiech są zbliżone do tych, jakich uczestnicy doświadczają na co dzień w pracy: krótkie i nieprzekraczalne terminy, mało zasobów, różnice zdań w zespole. Inny przykład — „Obiecanki, cacanki” — jako przedstawiciel swojego kraju bierzesz udział w zebraniu Zjednoczonej Ligi Narodów. Musisz zaspokoić żądania swoich obywateli i dotrzymać obietnic. Uczestnicy przekonani są, że chodzi o to, aby wygrać za wszelką cenę i bez względu na metody. Podczas gry zaczynają jednak zdawać sobie sprawę, że muszą ze sobą współpracować — opowiada Jarosław Chabros.

Dodaje, że ciekawe szkolenia mogą być prowadzone w zwykłych salach w firmie — to atrakcyjne, bo znacznie zmniejsza koszty. Sesje wyjazdowe, uznawane zazwyczaj za bardziej korzystne, są znacznie droższe.

— Chociaż, żeby szkolenie było naprawdę efektywne, menedżerów należałoby nie tylko wywieźć poza obszar własnej firmy, ale jeszcze w takie miejsce, gdzie nie miałyby zasięgu telefony komórkowe — śmieje się prezes Kalksteina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Monika Witkowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Jak najdalej i bez telefonu