Jak nie dać się podsłuchać

Karol Kopańko
opublikowano: 10-07-2014, 00:00

Specjalny telefon nie pomógł kanclerz Angeli Merkel — Amerykanie i tak wszystko słyszeli. Choć i na nich są sposoby

Przed rokiem mediami wstrząsnęła afera PRISM. Edward Snowden ujawnił, że Amerykanie mogą podsłuchiwać prywatną komunikację każdego internauty, w tym wysoko postawionych polityków. Szczególnie zirytowało to Angelę Merkel, która zażądała od Baracka Obamy wyjaśnień. Amerykański prezydent zadeklarował więc, że zaprzestanie inwigilacji na tak wysokim szczeblu. Nie ukoiło to nerwów pani kanclerz, która postanowiła skorzystać z usług niemieckiej firmy Secusmart, zajmującej się sieciowym bezpieczeństwem.

Zobacz więcej

PERMANENTNA INWIGILACJA: Angela Merkel, kanclerz Niemiec, korzystała dotychczas z BlackBerry Z10, ze specjalnym oprogramowaniem Secusmart, które miało zapobiegać podsłuchom... [FOT. BLOOMBERG]

Smartfon kanclerz Niemiec został więc zabezpieczony przed podsłuchem. Niestety, wygląda na to, że nie dość dokładnie. Według informacji serwisu Deutsche Welle, powołującego się na wysoko postawionego specjalistę, National Security Agency (NSA — Agencja Bezpieczeństwa Krajowego USA), agencja już go rozszyfrowała. W Niemczech zaczęła już obrady komisja ds. afery podsłuchowej NSA. Na lękach związanych z inwigilacją biznes próbują budować producenci smartfonów — powstał np. blackphone, autorstwa firm Geekshone i Silent Circle.

Pierwsza odpowiada ze sprawy sprzętowe, druga za oprogramowanie, którym jest zmodyfikowany system Android. Aby zapewnić prywatność w sytuacji, kiedy każda z zainstalowanych aplikacji dopytuje się o dane użytkownika, blackphone będzie im wysyłał fałszywe informacje — np. kiedy jakiś program zapyta o listę kontaktów, to ją otrzyma, ale pustą. Dodatkowo system ma zostać wyposażony w aplikacje do zarządzania prywatnością, które dadzą pełną kontrolę nad udostępnianymi komunikatami (np. wyświetlą aplikacje z dostępem do postowania w naszym imieniu w social mediach) i będą odrzucały połączenia od nieznanych sieci WiFi.

Inne programy upewnią użytkownika, że nikt nie śledzi jego poczynań w czasie przeglądania internetu albo rozmów ze znajomymi, gdyż każde połączenie będzie automatycznie szyfrowane. Pierwsza partia blackphone’ów rozeszła się na pniu w liczbie kilku tysięcy egzemplarzy, w przygotowaniu jest już druga, większa. Część klientów to organizacje rządowe z Kanady czy USA, jednak w mediach pojawiły się także obawy, że telefon może się stać idealnym narzędziem komunikacji terrorystów.

— Kryminaliści zawsze używali nowych technologii, ale to przecież nie czyni technologii złą. Bonnie i Clyde uciekali samochodami przed policją, a terroryści montują w autach bomby, jednak nikt rozsądny nie obwinia o to producentów samochodów ani nie chce zakazu ich produkcji — mówi Phil Zimmerman, szef Silent Circle.

Jedynym konkurentem blackphone’a jest na razie FreedomPop Privacy Phone, który został chwytliwie okrzyknięty „telefonem Snowdena”. W rzeczywistości jest to Samsung Galaxy SII, a więc smartfon sprzed trzech generacji. Zmodyfikowane zostało jedynie jego oprogramowanie.

Wiadomości i połączenia są szyfrowane, a telefon przy łączeniu się z internetem korzysta z VPN — tunelu zapewniającego prywatność surfowania. FreedomPop jest także propozycją zdecydowanie tańszą, bo kosztuje zaledwie 189 USD, podczas gdy producenci blackphone’a życzą sobie 629 USD. W zamian dostajemy jednak najnowszy, czterordzeniowy procesor Tegra, ekran HD 4,7 cala, aparat 8 MPix i łączność LTE. Jeśli jednak ktoś marzy o telefonie odpornym na szpiegowanie przez agencje rządowe, to blackphone raczej nie jest odpowiedzią na jego problemy.

Skoro jest on sprzedawany w USA, to musiał przejść wiele testów, badających m.in., czy nie przeszkadza on NSA w wypełnianiu celów statutowych, czyli np. analizy łączności bezprzewodowej. W Białym Domu tymczasem rządzi BlackBerry. Choć służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo (także cyfrowe) najważniejszej osoby w państwie rozpoczęły testy telefonów Samsunga i LG, to Barack Obama wydaje się mocno przywiązany to kanadyjskiej „jeżynki”.

— Wciąż trzymam się BlackBerry. Będą mi musieli wyrywać go z rąk — zażartował swego czasu prezydent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu