Jak nie drzwiami, to może oknem

Jacek Zalewski
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Od wejścia w życie traktatu z Lizbony nie upłynął nawet rok, gdy na szczycie Rady Europejskiej w Brukseli potentaci, Niemcy i Francja, forsują kolejną nowelizację unijnych traktatów. Chodzi o zdyscyplinowanie finansów publicznych, aby nie kończyło się jedynie na zapisywaniu pobożnych życzeń w konkluzjach kolejnych szczytów. Mając w pamięci ratyfikację Lizbony, szefowie rządów UE od razu zaczęli sobie przypominać, do kiedy potrwa (do lutego 2013 r.) kadencja czeskiego prezydenta Vaclava Klausa... W patowych sytuacjach unijna pragmatyka podpowiada odłożenie decyzji, czyli na przykład udzielenie mandatu stałemu przewodniczącemu rady Hermanowi Van Rompuyowi, aby do wiosny przygotował jakieś propozycje. Konkrety być może zbiegną się z polskim przewodnictwem Unii Europejskiej w drugim półroczu 2011.

Polska musiała przełknąć gorzką pigułkę odrzucenia przez Komisję Europejską wniosku o zmianę metodologii liczenia długu publicznego. Postulat nie miał szans, albowiem odliczanie pieniędzy otwartych funduszy emerytalnych natychmiast otworzyłoby puszkę Pandory z rachunkowymi żądaniami innych państw. Premier Donald Tusk wyrzucony drzwiami próbuje wejść oknem, domagając się wyłączenia kosztów OFE przy wszczynaniu procedur karnych wobec państw nietrzymających finansów w ryzach. Szłoby o podwyższenie limitów deficytu budżetowego (3 proc. PKB) oraz długu publicznego (60 proc.) państwom, które przeprowadziły reformy emerytalne. Istotnie złagodziłoby to rygory na drodze Polski do strefy euro. Ale szanse na przeprowadzenie tego postulatu są podobne, jak poprzedniego. Skończy się na wpisaniu zdania o tym problemie do konkluzji szczytu, które mają znaczenie polityczne, ale prawnie są niczym.

Ważnym punktem Rady Europejskiej stała się prezentacja raportu powołanej po kryzysie greckim grupy pod wodzą Hermana Van Rompuya, która pracowała nad poprawą dyscypliny budżetowej i zarządzania gospodarczego. Raport proponuje wzmocnienie paktu stabilności i wzrostu dzięki m.in. nakładaniu sankcji finansowych na niesubordynowanych członków strefy euro. Polska dopiero do niej aspiruje, dlatego zgłaszanie akurat w takim kontekście i momencie postulatów sprowadzających się do sztuczek księgowych jest okolicznościa najmniej korzystną, jaką tylko można sobie wyobrazić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane