W sądzie w Tarnowie czeka na rozpatrzenie wniosek o upadłość Polskiej Energii — Pierwszej Kompanii Handlowej (PKH). Na decyzję w sprawie tej mało znanej spółki zależnej Tauronu z niecierpliwością czeka nie tylko państwowy gigant, ale też liderzy rynku energetyki wiatrowej i prawie wszystkie największe polskie banki.

Kilka dni temu na biurko Włodzimierza Karpińskiego, ministra skarbu, trafiło pismo, podpisane przez szefów trzech dużych grup działających w branży OZE: notowanej na GPW i kontrolowanej przez Jana Kulczyka Polenergii, polsko-amerykańskiego konsorcjum Enerco-INV Energy oraz mającej niemieckie korzenie grupy In.ventus.
Autorzy proszą go o interwencję i „skłonienie Tauronu do odstąpienia od nieetycznych i szkodliwych dla interesu Państwa działań prowadzących do jednostronnego i niesprowokowanego przez nas zerwania przez Grupę Tauron jej długookresowych zobowiązań umownych”. Informują też, że „mogą zostać zmuszeni do dochodzenia od Tauronu, ale także od skarbu państwa odszkodowań za szkody poniesione wskutek bezprawnych działań Tauronu”. Szacują je na miliardy złotych.
Firma zarabia, a upada
O co chodzi? Kilka lat temu właściciele farm wiatrowych, wśród których są autorzy pisma do ministra skarbu, podpisali z PKH 15-letnie umowy na sprzedaż energii wiatrowej i tzw. zielonych certyfikatów. Tylko w przypadku Polenergii zawarte w grudniu 2009 r. kontrakty warte były 867,3 mln zł, a łączna ich wartość to około 4 mld zł.
Wytwórcy prądu zgodzili się, by ceny zawarte w umowach były niższe o 15-20 proc. od ówczesnych rynkowych, w zamian gwarantując sobie, że nie będą się zmieniać przez 15 lat (poza indeksowaniem o inflację). Początkowo biznes przynosił Tauronowi spore korzyści, ale od 2012 r. ceny prądu i certyfikatów zaczęły znacząco spadać. Zdaniem szefów Polenergii, Enerco-INV Energy oraz In.ventusa to z tego powodu państwowy gigant, nie mogąc wypowiedzieć umów, podjął działania „mające na celu ich wygaszenie albo poprzez likwidację PKH, albo doprowadzenie do jej upadłości”.
To dlatego PKH miała stopniowo ograniczaćdziałalność i wyzbywać się majątku. 2 lipca 2014 r. została postawiona w stan likwidacji, a 27 października 2014 r. złożyła w sądzie wniosek o upadłość likwidacyjną. Tauron poinformował o tym w raporcie bieżącym, tłumacząc zdawkowo, że przyczyną złożenia wniosku było „zgłoszenie przez kontrahentów PKH potencjalnych wierzytelności przyszłych, których wartość przekracza wartość majątku PKH”.
O specyfice wniosku o upadłość PKH najlepiej świadczy to, że spółka nie przynosi strat. Wręcz przeciwnie — w ostatnim raporcie kwartalnym Tauron chwali się, że w trzech kwartałach 2014 r. PKH „zanotowała lepszy o 7,6 mln zł wynik od uzyskanego w analogicznym okresie roku ubiegłego”, co było rezultatem „uzyskania dodatniej marży zarówno na sprzedaży energii elektrycznej, jak i praw majątkowych [certyfikatów — przyp. aut.]”.
Z informacji „PB” wynika jednak, że o ile samej PKH umowy nie przynoszą strat, to grupa Tauronu rocznie płaci za prąd i certyfikaty o około 20-25 mln zł więcej niż obecne ceny rynkowe. PKH odsprzedaje bowiem je dalej innym spółkom Tauronu i te zapewne tracą.
Przenosiny do Tarnowa
Szefowie farm wiatrowych podejrzewają jednak, że spadek cen energii i certyfikatów to niejedyna motywacja władz Tauronu.
— Państwowa spółka chce rozwijać swoje projekty w energetyce wiatrowej i być może postanowiła podstawić nogę dużym prywatnym konkurentom — sugeruje Tomasz Podgajniak, prezes Enerco.
W nieoficjalnych rozmowach przedstawiciele spółek wiatrowych zwracają uwagę, że wygaszanie działalności PKH nabrało na intensywności po tym, jak wiceprezesem Tauronu został Aleksander Grad, były minister skarbu, a w czerwcu 2014 r. siedziba PKH została przeniesiona z Mysłowic do Tarnowa, co owocuje tym, że to sąd z tego miasta, z którym od lat silnie związani są Grad i Dariusz Lubera, prezes Tauronu, rozpatruje wniosek o upadłość spółki córki Tauronu.
O sytuacji PKH wytwórcy energii wiatrowej chcieli rozmawiać z zarządem Tauronu, ale usłyszeli, że właściwym rozmówcą jest likwidator PKH. I to mimo że to Tauron negocjował z nimi warunki umów, a dopiero po ich uzgodnieniu wskazał PKH jako spółkę celową do tego projektu. Prezes Tauronu także z „PB” nie chciał rozmawiać. — To, co znalazło się w raporcie bieżącym, to wszystko, co mamy do powiedzenia w tej sprawie — ucina Dariusz Lubera.
Kłopot dla banków
Szef Tauronu nie chciał też rozmawiać z bankami finansującymi farmy wiatrowe, dla których możliwa upadłość PKH to też duży problem. Z informacji „PB” wynika, że kredytów na projekty wiatrowe, zabezpieczonych głównie właśnie wieloletnimi umowami z PKH, udzielały wszystkie największe polskie banki poza Pekao. To dlatego w sprawę zaangażował się nawet Związek Banków Polskich.
— Sektor energetyczny jak kania dżdżu potrzebuje na swoją restrukturyzację kredytów i pieniędzy inwestorów zagranicznych. Ta historia może sprawić, że będą wielkie problemy i z jednym, i z drugim, nie tylko dla branży OZE — uważa Tomasz Podgajniak.
Jego zdaniem, korzyści finansowe, które osiągnie Tauron, jeśli nawet takowe będą, będą znacznie mniejsze niż szkody wizerunkowe, które poniesie Polska jako miejsce do inwestowania. Twierdzi też, że kancelarie prawne z bogatym doświadczeniem w międzynarodowym arbitrażu zapewniają, że inwestorzy zagraniczni z USA i Niemiec mają duże szanse na wywalczenie gigantycznych odszkodowań z tytułu naruszenia umów o ochronie inwestycji. Głosy w sprawie skuteczności ewentualnych roszczeń w stosunku do Tauronu i skarbu państwa są jednak podzielone.
Z informacji „PB” wynika, że Tauron dysponuje korzystnymi dla siebie ekspertyzami prawnymi, a kilka znanych kancelarii indagowanych przez inwestorów farm wiatrowych wstępnie oceniło, że szanse ich wygranej w potencjalnych procesach nie są duże, bo Tauron wprost w żaden sposób nie gwarantował umów z PKH.
Pechowa trójka
Polenergia
Notowana na GPW firma energetyczna, kontrolowana przez Kulczyk Investments, wehikuł inwestycyjny najbogatszego Polaka Jana Kulczyka. W obecnym kształcie powstała w sierpniu 2014 r. z połączenia Polenergii Holding i Polish Energy Partners. W jej skład wchodzą spółki wytwarzające energię z konwencjonalnych i odnawialnych źródeł oraz zajmujące się dystrybucją i obrotem energią elektryczną.
Enerco-INV Energy
Największy niezależny wytwórca energii wiatrowej w Ameryce Północnej, dysponujący łączną mocą aż 8400 MW (pochodzącą z wiatru i gazu). W Polsce, najważniejszym dla firmy rynku w Europie, zainwestował prawie 1,5 mld zł, co czyni go jednym z największych amerykańskich inwestorów w naszym kraju.
In.ventus
Firma specjalizująca się w rozwoju projektów farm wiatrowych i zarządzaniu nimi w Polsce i Niemczech. W naszym kraju jest właścicielem i operatorem 17 elektrowni wiatrowych o łącznej mocy 34 MW.