Przyzwyczailiśmy się już do tego, iż doradcy oferują nam różnej maści produkty oparte o giełdowe indeksy, polskie i zagraniczne akcje, czy nawet ceny surowców, uznając je za ciekawą możliwość pomnażania pieniędzy na rynkach finansowych. Zapytani o możliwość inwestowania na rynku walutowym, odpowiedzą, iż taka przyjemność wiąże się z ogromnym ryzykiem i możliwością utraty sporej części kapitału. Tymczasem inwestujący w ostatnim czasie na rynkach akcji za pośrednictwem krajowych funduszy inwestycyjnych, także mogą poczuć się nieco rozczarowani osiągniętymi wynikami. Wprawdzie zarządzający i osoby związane z giełdą, zawsze odpowiadają, iż są to inwestycje na lata, a nie miesiące, to jednak trudno nie zgodzić się z tym, że dopiero właściwa dywersyfikacja inwestycji, jest źródłem sukcesu. I co ważniejsze pomiędzy produktami ze skorelowanymi ze sobą w niewielkim stopniu. Oznacza to, iż podział oszczędności pomiędzy akcje, nieruchomości i surowce nie jest do końca dobry, gdyż wszystkie sektory podlegają wahaniom koniunkturalnym. Trwalsze pogorszenie się globalnej sytuacji gospodarczej może sprawić, iż wszystkie inwestycje przyniosą straty, różniąc się tylko ich wysokością. A przecież nie o to chodzi.
Rynek walutowy pozwala na osiągnięcie zysku niezależnie od cyklu gospodarczego w którym się znajdujemy. Po prostu można inwestować w umocnienie danej waluty, względem drugiej, ale i też jej osłabienie. Wszystko zależy od zajętej przez nas pozycji – długiej, bądź krótkiej – którą, to co ważne możemy dość szybko odwrócić bez większego wpływu na kurs. Ten fakt jest chyba najważniejszym elementem wyróżniającym rynek walutowy od innych. Bo, który dealer operujący w dużym funduszu na rynku akcji, czy surowców, jest w stanie w ciągu jednego dnia zamknąć całą posiadaną w danym momencie pozycję? Oczywiście nie jest to niemożliwe, ale będzie z uszczerbkiem dla portfela klienta, gdyż stosunek podaży do popytu w danej chwili może sprawić, że uzyskane ceny będą gorsze. Tymczasem dzienny obrót na walutach w ujęciu całego globu, kilkakrotnie przekracza to, co dzieje się na giełdach. Według badań przeprowadzonych w kwietniu 2007 r. przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych, jego wartość przekroczyła (bagatela!) 3 biliony dolarów.
Tymczasem doradcy finansowi z reguły odradzają inwestycje na rynku walutowym, traktując je jako produkt wysokiego ryzyka. Istotnie, jeżeli weźmiemy pod uwagę specyfikę tego rynku, który funkcjonuje przecież 24 godziny na dobę, przez 5 dni w tygodniu, daje możliwość zawierania transakcji przy ogromnej dźwigni finansowej (przy minimalnym zaangażowaniu własnego kapitału), która z jednej strony może znacznie zwiększyć wysokość osiąganych zysków, ale z drugiej doprowadzić do poważnych strat, może się to wydawać zrozumiałe. Niemniej, jeżeli przyjrzymy się dokładniej aspektowi właściwego systemu zarządzania pozycją i specyfice innych rynków (giełdowego, czy surowców), to zobaczymy, że one też mogą rozczarować, jeżeli zarządzający naszymi środkami będą lekceważąco podchodzić do bieżącej oceny poziomu ryzyka. Rynek walutowy ze względu na swoją ogromną płynność pozwala na pełne wykorzystanie możliwości jaką daje właściwie skonfigurowany mechaniczny system inwestycyjny, dający sygnały otwarcia i zamknięcia pozycji, oceniający na bieżąco poziom ryzyka towarzyszący każdej transakcji i całej ekspozycji portfela. W efekcie zarządzający mogą zaoferować klientom takie produkty, które dają gwarancję zachowania sporej części kapitału (do 85 proc.). To sprawia, iż inwestycje na rynku walutowym mogą stać się bardzo interesującą alternatywą. Jednocześnie, w pewnym sensie wciąż elitarną, ze względu na ich nadal niską dostępność w tradycyjnych kanałach sprzedaży (wśród pośredników finansowych). Jeżeli jednak dostrzegą Państwo potęgę zysków, jaką daje rynek walutowy, to inwestycje na nim staną się czymś tak normalnym, jak dotychczas akcje i giełdowe indeksy. Zwłaszcza, że wystarczy mieć tylko 25 tys. złotych.
Marek Rogalski
Główny Analityk
First International Traders Dom
Maklerski S.A.
www.fitdm.pl