Jak zarobić na czyjejś śmierci – obligacje śmierci

DI
06-12-2010, 11:03

Obligacje śmierci to polski ekwiwalent angielskiego terminu „death bonds”, określanych również jako „life settlement-backed securities”, „longevity bonds”, „mortality bonds”.

Jest to instrument finansowy oparty na sekurytyzowanych polisach na życie stanowiących porozumienie umożliwiające ubezpieczonym odsprzedaż polis, wraz z wszelkimi do nich prawami, inwestorom zdecydowanym na opłacanie składki do momentu śmierci ubezpieczonego. Polisy takie są odkupywane głównie od ludzi starszych, o przewidywanej długości życia nie większej niż 20 lat. Banki i fundusze hedgingowe magazynują zakupione polisy na życie, a następnie, gdy ich liczba przekroczy określoną wielkość (np. 200), łączą je w pule które stanowią podstawę do emisji właściwych death bonds, obligacji śmierci. Te są następnie sprzedawane jako bezpieczny instrument finansowy zamożnym inwestorom indywidualnym oraz inwestorom instytucjonalnym.

Szacowana stopa zwrotu z obligacji śmierci wynosi zwykle około 8% rocznie. Obligacje śmierci są uważane za instrument bardzo kontrowersyjny, ponieważ inwestor zarabia tym więcej, im szybciej nastąpi zgon pierwotnego posiadacza polisy.

Transakcja jest korzystna dla obu stron. Ubezpieczony ma możliwość pozbycia się niechcianej polisy, zyskując dodatkowe środki pieniężne o wartości większej niż otrzymałby, odsprzedając polisę wystawiającemu ją towarzystwu ubezpieczeniowemu. Z kolei instytucja finansowa zarabia na różnicy między nakładami poniesionymi na odkupienie owej polisy a wypłaconym jej odszkodowaniem po śmierci ubezpieczonego. Nakłady to przeważnie kwota rzędu 20-40% wartości polisy, odszkodowanie to premia, wynosząca 100% wartości ubezpieczenia. Ważną zaletą obligacji śmierci jest brak także korelacji z sytuacją na rynku finansowym (globalnym i lokalnym).

Rynek obligacji śmierci jest połączony z rynkiem polis na życie – a ten w ostatnich latach dynamicznie rośnie. Jeszcze w 2002 r. rynek sprzedaży polis na życie stanowił bardzo małą część największego na świecie rynku ubezpieczeniowego, wynosząc jedynie 200 mln dol. W 2005 r. sprzedano polisy o wartości 1,75 mld dol. (czyli ponad 8 razy więcej), w 2006 r. aż za 5,4 mld dol. (czyli ponad 24 razy więcej). Wzrost liczby sprzedanych ubezpieczeń na życie sprzyja rozwojowi wtórnego rynku polis, gdzie już ponad 50% z nich zostaje odsprzedanych przed końcem okresu ubezpieczeniowego. Nabywają je towarzystwa ubezpieczeniowe bądź osoby prywatne. Powodów sprzedaży polis może być wiele. Przeważnie są to wspomniane trudności w regulowaniu wymaganych składek, nagła potrzeba gotówki czy perspektywa zbyt niskiej premii. W Wielkiej Brytanii aż 60% polis na życie zmienia swojego właściciela przed upływem określonego w umowie terminu. W Niemczech zaledwie 20% osób posiadających polisy na życie wie o możliwości ich odsprzedaży – co może być silnym bodźcem do rozwoju rynku wtórnego oraz death bonds.

A jak wygląda sytuacja w Polsce?

Wraz z dynamicznym wzrostem gospodarczym obserwowanym w Polsce w ciągu ostatnich lat, polepszeniu uległa ogólna stopa życiowa Polaków. Wzrost zamożności społeczeństwa powoduje, że coraz więcej osób decyduje się na inwestowanie swoich oszczędności w instrumenty finansowe, w tym akcje, obligacje, fundusze inwestycyjne czy cieszące się coraz większą popularnością produkty strukturyzowane. Te ostatnie bardzo często gwarantują ochronę zainwestowanego kapitału, a dodatkowo są sprzedawane jako polisy ubezpieczeniowe, co pozwala uniknąć podatku od zysków kapitałowych.

Możliwość unikania opodatkowania inwestycji w instrumenty ubezpieczeniowe powoduje, iż w ostatnich latach ubezpieczenia na życie w Polsce cieszą się coraz większą popularnością. W 2006 r. wynik finansowy brutto ubezpieczycieli ogółem wzrósł o 29% w stosunku do roku poprzedniego. W dziale ubezpieczeń na życie zanotowano z kolei wzrost o 28,2%. Liczba sprzedanych polis na życie w pierwszym półroczu 2008 r. wyniosła 7648,9 tys. (z danych www.stat.gov.pl), a liczba polis związanych z funduszem inwestycyjnym – 2591,6 tys. Według danych „Gazety Wyborczej" Polacy wydali na polisy w tym okresie 17 mld zł (z danych Money.pl). Jest to o ponad jedną trzecią więcej niż rok wcześniej.

Dynamicznie rozwijający się rynek ubezpieczeń w Polsce zdaje się być doskonałym podłożem dla nowego instrumentu finansowego, jakim są obligacje śmierci. Wzrost liczby osób posiadających polisy na życie zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się pośród nich chętnych do wcześniejszego spieniężenia polisy.

Przeszkodą mogą okazać się jednak regulacje prawne w Polsce. Rynek ubezpieczeń reguluje między innymi ustawa o umowach ubezpieczeniowych, której przedmiotem jest sama działalność w zakresie ubezpieczeń. Ważną podstawą prawną są przepisy kodeksu cywilnego, które bezpośrednio stanowią o ubezpieczeniach majątkowych i osobowych. W kodeksie cywilnym brakuje wyraźnej regulacji umożliwiającej odsprzedaż polisy na życie. Przewidziana jest jedynie możliwość zbycia polisy majątkowej.

Kolejnym utrudnieniem dla wprowadzenia obligacji śmierci na polski rynek mogą okazać się bariery psychologiczne. Z jednej strony występuje bowiem potrzeba uzyskania dodatkowych środków pieniężnych na nieprzewidziane wydatki, a z drugiej poczucie obowiązku zabezpieczenia przyszłości uposażonego. Nowy instrument finansowy może również wywołać dyskusję opinii publicznej ze względu na powiązanie stopy zwrotu z inwestycji z długością życia ubezpieczonego.

Powyższe informacje o „death bonds” pochodzą z książki „Private asset & Wealth management. Nowe instrumenty i usługi finansowe” Katarzyny Gabryelczyk (red. nauk.) (Wydawnictwo C.H. Beck, 2009). Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy. Książka jest dostępna w cenie ze zniżką w e-księgarni www.sklep.beck.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Jak zarobić na czyjejś śmierci – obligacje śmierci