Jak zarządzać przedświątecznym stresem

DI, PAP
20-12-2014, 13:38

Poradzenie sobie z przedświątecznym stresem wymaga planu: m.in. u kogo Wigilia, jakie potrawy kto przygotuje, do jakiej kwoty kupujemy prezenty. Warto też przypomnieć sobie prawdziwą ideę Świąt Bożego Narodzenia - mówi PAP specjalistka od zarządzania stresem Joanna Delbar.

PAP: Święta Bożego Narodzenia to szczególny okres w roku, rodzinny, czas spotkań, radości, mówi się "magiczny". A jednak dla wielu to najbardziej stresujący czas w roku. Z czego to wynika?

Joanna Delbar: No właśnie z tego, że "magiczny" pozostał tylko w teorii. Warto przypomnieć sobie prawdziwą ideę tych Świąt. U chrześcijan to czas radosny, narodzenia Jezusa, a więc powód do świętowania i pojednań. Chodzi o to żeby zebrać się razem przy stole z tradycyjnymi potrawami i po prostu razem pobyć, dając sobie nawzajem symboliczne prezenty. Tymczasem w ciągu ostatnich lat uczyniliśmy z tych świąt komercyjne wydarzenie, o którym od początku listopada przypominają nachalne reklamy, wystawy sklepowe i media. Wprowadzają atmosferę zagrożenia, pośpiechu, że z czymś nie zdążymy. A tak naprawdę tych przygotowań nie musi być wiele: ustalenie z rodziną u kogo odbywają się święta, jaką potrawę przygotowują poszczególni członkowie rodziny i ustalenie kwoty do jakiej kupujemy sobie prezenty. Czyli po prostu dobry plan.

PAP: Tymczasem to my sami często wprowadzamy nerwową atmosferę...

J.D.: Bombardowani przez komercyjny przemysł świąteczny zaczynamy tworzyć samonakręcającą się spiralę: nagle ozdoby na święta muszą być nowe, tak jakby te z poprzednich lat nie były wystarczająco dobre. Szalejemy z prezentami na zasadzie zastaw się, a postaw się, często biorąc kredyt, a przecież to ma być symbol, a nie coś drogiego. I sprawa przygotowania potraw. Tradycyjne polskie dania można zamówić albo odpowiednio rozplanować ich przygotowanie. Komercja spowodowała jednak, że na polskich stołach w wigilię je się szynkę, mięsiwa, a w pozostałe święta np. krewetki, bo taka moda. Jeśli ulegamy tej komercji, to po pierwsze ucieka prawdziwy sens świąt, a po drugie rodzi się stres.

PAP: Jak sobie radzić z przedświątecznym stresem?

J.D.: Po prostu zatrzymać się na chwilę, wziąć głęboki oddech i zrobić plan. Jak dzielimy się świętami, u kogo Wigilia, u kogo pozostałe święta? Kto jaką przygotowuje potrawę, bo w ten sposób dzielimy i koszty i czas, a jeśli nie można czegoś przygotować to można zamówić. Zapytajmy też wprost dorosłych członków rodziny o to co chcieliby dostać na święta, wtedy sprawimy im prezent zgodnie z prawdziwą potrzebą i unikniemy stresu związanego z niepewnością i rozczarowaniem. Na droższe prezenty można się wspólnie złożyć z pozostałymi członkami rodziny.

PAP: A co jeśli dobry plan nie wystarczy, by cieszyć się świętami? Boże Narodzenie to czas, kiedy często uświadamiamy sobie, że nasze relacje z bliskimi pozostawiają wiele do życzenia albo zwyczajnie nie umiemy sprostać oczekiwaniom i często wtedy najbardziej odczuwamy samotność…

J.D.: Uświadomienie sobie samotności czy niezbyt dobrych relacji z rodziną to ważna chwila, ale jeszcze ważniejsze jest to, co ja z tym zrobię? Czy będę teraz ofiarą i zacznę się nad sobą użalać czy może sam postaram się coś zmienić. U podstaw złych relacji rodzinnych leżą najczęściej zbyt wysokie oczekiwania, roztrząsanie jakiś wydarzeń z przeszłości, brak wybaczenia lub też całkowicie odmienne poglądy. Ale to my sami musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czy rodzina jest nam potrzebna, czy stanowi dla mnie wartość? Jeśli tak, to znaczy, że jestem częścią pewnej społeczności i tylko ode mnie zależy jak się w niej zachowam. Przychodząc na Wigilię nastawmy umysł na pozytywne tory, nie poruszajmy tematów trudnych typu polityka, religia, nierozliczone majątki, pretensje o zadawnione sprawy. To nie jest czas na takie rozmowy.

PAP: A jak uwolnić się od stresu rodzinnego, kiedy świąteczne wizyty rodzinne stają się obowiązkiem? Czy w święta w ogóle jesteśmy w stanie robić to, na co naprawdę mamy ochotę i co sprawia nam przyjemność?

J.D.: Co to znaczy, że świąteczna wizyta staje się obowiązkiem? Jeżeli potrzebna nam jest tylko najbliższa rodzina, to co stoi na przeszkodzie żeby odpuścić inne wizyty? A może tak ciężko pracowaliśmy do ostatniego dnia, że lepszy będzie wspólny wyjazd do miejsca, gdzie wszystko nam przygotują, a my po prostu zasiądziemy jako goście do stołu. Następnego dnia lepsza będzie wspólna wycieczka, spacer niż siedzenie przy stole. Zacznijmy od tego, co nam jest potrzebne. Zadowalanie innych, bo tak wypada, nie jest najlepszym rozwiązaniem.

PAP: A może, żeby uniknąć stresu wykorzystać święta na wypoczynek?

J.D.: Wypoczynek może być częścią planu. Wielu moich znajomych spotyka się z rodziną w Wigilię i pierwszy dzień świąt, a drugi rezerwuje dla siebie. Na czytanie książki, obejrzenie zaległego filmu, spacer itp. Z moich obserwacji wynika jednak, że mało kto wie, co to jest wypoczynek. Najczęściej myślimy: wypocznę kiedyś na urlopie. Stawiamy wtedy takiemu wypoczynkowi ogromne oczekiwania, tak jakby kilka dni miało z nas uczynić totalnie nowych ludzi. Tymczasem zapominamy o codziennym wypoczynku, o tym, że nasze życie lubi być w równowadze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI, PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Jak zarządzać przedświątecznym stresem