Czy bezpieczeństwo można kupić kosztem suwerenności? To pytanie wybrzmiało w studiu „Pulsu Biznesu” podczas konferencji „Co nas czeka 2026”, gdzie gościem był prof. Sławomir Dębski, analityk geopolityki i były dyrektor PISM.
Profesor odrzuca logikę „częściowej rezygnacji z suwerenności” jako ceny za spokój. Jego zdaniem utrata suwerenności jest w praktyce nieodwracalna, bo oznacza oddanie instrumentów obrony własnych interesów. W tym kontekście rozróżnia jednak delegowanie kompetencji w ramach Unii Europejskiej — które odbywa się za zgodą państw członkowskich — od podporządkowania się presji Rosji.
Najmocniejszy fragment rozmowy dotyczy rosyjskiej strategii. Profesor porównuje ją do systemowego rekietu (haraczu): Moskwa chce mieć zdolność wiarygodnego grożenia wojną, by wymuszać polityczne i ekonomiczne ustępstwa. Słaba, niesuwerenna Polska byłaby w tej logice narzędziem nacisku na resztę Europy.
Sławomir Dębski podkreśla też, że Ukraina realnie redukuje dziś rosyjski potencjał wojskowy, tym samym wzmacniając bezpieczeństwo Polski. W jego ocenie polska kultura strategiczna ma własne recepty na odstraszanie Rosji: budowanie sojuszy, wzmacnianie własnych zdolności i tworzenie Moskwie dylematów.
