Jaki laptop dla szefa, a jaki dla sprzedawcy

opublikowano: 27-02-2018, 22:00

Głównym kryterium wyboru urządzeń przenośnych powinno być to, komu i do czego będą one służyły

Pamiętacie jeszcze te burzliwe dyskusje o BYOD? To skrót od angielskiego wyrażenia „bring your own device”, które zachęca do używania prywatnego sprzętu w pracy. Dzisiaj na własnych laptopach piszemy listy do kontrahentów, a na firmowych telefonach odbieramy memy od kolegów — i nikt nie robi z tego problemu. Ale w 2012 r. korzystanie na zmianę z rozwiązań osobistych i służbowych wzbudzało wśród szefów gorące emocje. Niektórzy mówili, że zwiększa to efektywność zatrudnionych. Inni — że powinno się tego zabronić, bo przez gadżety pracowników wyciekają dane przedsiębiorstwa. W 2018 r. swoboda w wyborze sprzętu jest czymś tak zwyczajnym jak powietrze, więc mało kto kłóci się jeszcze o BYOD. Ale ciągle nie brakuje pracodawców, którzy wolą zaopatrzyć swoją kadrę menedżerską i specjalistyczną w urządzenia służbowe. Jest to o tyle trudne, że produkty dla profesjonalisty do złudzenia przypominają te, które kupuje Kowalski.

WYBÓR: Typowo biznesowe urządzenia oferują najlepsze parametry technologiczne, dlatego są takie drogie. Z drugiej strony, być może większości pracowników wystarczy sprzęt budżetowy — mówi Krystian Zieliński, odpowiedzialny za dział sprzedaży DGM w Polsce.
Zobacz więcej

WYBÓR: Typowo biznesowe urządzenia oferują najlepsze parametry technologiczne, dlatego są takie drogie. Z drugiej strony, być może większości pracowników wystarczy sprzęt budżetowy — mówi Krystian Zieliński, odpowiedzialny za dział sprzedaży DGM w Polsce. Fot. Marek Wiśniewski

Markowo czy budżetowo

Przed epoką smartfonów i tabletów różnice między rozwiązaniami konsumenckimi a biznesowymi widać było na pierwszy rzut oka, na co zwraca uwagę Andrzej Kuźniak, wiceprezes ABC Data. Pracodawcy — przypomina — zapewniali fachowcom urządzenia wyposażone w duże ekrany i klawiatury programisty — QWERTY, aby mogli komfortowo czytać i pisać e-maile. Nie dość tego: popularni producenci oferowali całe linie telefonów biznesowych. Z myślą o tzw. klientach korporacyjnych powstały nawet oddzielne marki, na czele z BlackBerry. Później rynek poszedł w innym kierunku — wyspecjalizowanych modeli konsumenckich, z modułami multimedialnymi (np. Sony Ericsson Walkman) i udogodnieniami dla graczy. Było tylko kwestią czasu, kiedy w produktach konsumenckich pojawią się „zawodowe” funkcje.

— Dziś każdy smartfon i tablet ma zbliżoną konstrukcję. Choć poszczególne modele i serie różnią się wydajnością, funkcjonalnością i jakością wykończenia. Wszystko zależy od ceny i preferencji użytkownika. To on — instalując określone aplikacje — decyduje, do czego będzie mu służyło urządzenie — tłumaczy Andrzej Kuźniak.

O zacieraniu się granicy między sprzętem osobistym a firmowym mówi również Krystian Zieliński, odpowiedzialny za dział sprzedaży DGM w Polsce. Jego zdaniem, na rynku jest wiele urządzeń mobilnych w przystępnych cenach, które są dobrym rozwiązaniem dla każdego — gospodyni domowej, studenta i pracownika. Zachwala m.in. budżetowe laptopy, które mają dobre procesory, dzięki czemu handlowcom ułatwiają tworzenie raportów, a menedżerom — robienie prezentacji. Są poręczne, lekkie i ładnie się prezentują. Niektóre sprawiają wrażenie luksusowych. A co przemawia za sprzętem klasy premium?

— Smartfony z górnej półki mają zazwyczaj duże ekrany, przez co z powodzeniem zastępują tablety. Ułatwiają pisanie e-maili i odczytywanie dokumentów. Cechuje je elegancki wygląd, co sprawia, że ich właściciele czują się bardziej profesjonalnie. Natomiast notebooki do zadań specjalnych wyróżniają się grubą i masywną obudową, przystosowaną do pracy w ekstremalnych dla elektroniki warunkach. Wyposażone są w matryce antyrefleksyjne i rozbudowane opcje bezpieczeństwa — opisuje Krystian Zieliński. Typowo biznesowe laptopy, o najlepszych parametrach, są drogie, ale nie każdy ich w firmie potrzebuje.

— Jeśli pracownik często jeździ na spotkania, zależy mu głównie na tym, by notebook się nie zawieszał, prezentacja odpalała się szybko, a dodatkowe media, choćby materiały wideo pokazujące usługę lub produkt, włączały się bez problemu. Aspekt estetyczny też ma znaczenie. Natomiast osobie pracującej zdalnie pewnie wystarczy netbook o prostym designie — wyjaśnia Krystian Zieliński.

Sprzęty luksusowych marek sprawdzają się w przypadku przedstawicieli wolnych zawodów, założycieli start-upów i ludzi prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. — Im bardziej rozpoznawalne logo klienci zobaczą na obudowie urządzania, tym poważniej traktują użytkownika. Z badań wynika, że jeśli właściciel mikrobiznesu, np. agencji interaktywnej, przyjdzie na spotkanie z MacBookiem, jego skuteczność negocjacyjna i w pozyskiwaniu klientów zwiększy się o około 20 proc.

— mówi Adam Bodziak, zarządzający Green Light Public Relations.

Procesory, matryce, baterie

Kilka lat temu za technologiczny hit uważano tablety. Wróżono im wielką karierę w biznesie. A jednak wyniki sprzedażowe szybko rozczarowały producentów. Przedstawiciel DGM radzi jednak nie

stawiać na tych urządzeniach krzyżyka. Zapewnia, że dzięki odpowiednim komponentom pracownik może mieć do dyspozycji bardzo przydatny, dobrze funkcjonujący przenośny gadżet. Najistotniejszymi elementami są procesor i rodzaj matrycy. Warto też zwrócić uwagę na system operacyjny i baterię.

— Aby urządzenie służyło nam do różnych działań: pracy, zabawy, komunikacji, powinno mieć dual sim. Istotne jest także, by na tablecie można było zainstalować i obsługiwać aplikacje biurowe — podpowiada Krystian Zieliński.

Niektórzy producenci wychodzą naprzeciw firmom, opatrując część swoich produktów metką „dla profesjonalistów”. Przykładem jest Huawei, który kilka dni temu ogłosił, że jego smartfony z serii Mate 10, P10 i najnowszy model Huawei P Smart otrzymały certyfikat Google „Android Enterprise Recommended”, przyznawany urządzeniom polecanym do wykorzystania biznesowego.

— Warto kierować się rekomendacjami uznanych instytucji i testami, które przeprowadzają technologiczni blogerzy, youtuberzy i dziennikarze mediów branżowych — uważa Adam Bodziak.

I ostatnia rada: do każdych drzwi pasuje inny klucz. Ze smartfonami, tabletami i laptopami jest podobnie. Urządzenie trzeba dopasować do pracownika, jego stanowiska, rodzaju obowiązków i upodobań. Rozwiązania uniwersalne rzadko zdają egzamin.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Jaki laptop dla szefa, a jaki dla sprzedawcy