Jakubas chce zagrać w szczecińskie statki

Katarzyna Kapczyńska
18-07-2008, 00:00

Biznesmen chętnie zainwestuje w budowę statków. Stawia jeden warunek — skarb zapłaci za nierentowne kontrakty i stare długi.

Biznesmen chętnie zainwestuje w budowę statków. Stawia jeden warunek — skarb zapłaci za nierentowne kontrakty i stare długi.

Mostostal Chojnice, który ma wyłączność na negocjacje dotyczące Stoczni Szczecińskiej Nowej buduje konsorcjum, które wesprze prywatyzację i restrukturyzację spółki. Kaszubska firma już porozumiała się z norweską grupą stoczniową Ulstein Verft, ale może także zyskać kolejnych partnerów. Z przedstawicielami chojnickiego Mostostalu spotkał się niedawno Zbigniew Jakubas, jeden z inwestorów giełdowych. 30. na liście „Wprost” najbogatszych Polaków. Wysłał kilka tygodni temu list do resortu skarbu, deklarując zainteresowanie szczecińską stocznią.

— Jestem zainteresowany kapitałowym udziałem w Stoczni Szczecińskiej Nowej i mogę — poprzez jedną z firm — przystąpić do konsorcjum z Mostostalem Chojnice, ale pod jednym warunkiem. Skarb państwa udzieli stoczni pomocy na pokrycie strat, jakie są i będą generowane z powodu nierentownego portfela kontraktów zawartych w przeszłości, które muszą być zrealizowane w latach 2008-10, oraz zobowiązań stoczni — deklaruje Zbigniew Jakubas.

— Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje — odpowiada Marcin Garus, prezes Mostostalu Chojnice.

Za półtora tygodnia spotka się z przedstawicielami Ulstein Verft i wówczas będzie mógł udzielić nowych informacji o budowanym konsorcjum.

Magia wielkich liczb

Jak wielka miałaby być pomoc państwa dla stoczni, aby Zbigniew Jakubas zaangażował się w stoczniowy biznes — tego inwestor oficjalnie nie ujawnia. Poprzedni potencjalny partner dla SSN — firma Amber, należąca do Przemysława Sztuczkowskiego — oczekiwał wsparcia rzędu blisko 600 mln zł. Przedstawiciele skarbu sugerowali natomiast niedawno, że Mostostal Chojnice liczy na niemal trzykrotnie niższą kwotę — ponad 230 mln zł. Liczb tych jednak nie powinno się porównywać, bo stocznia niedawno dostała już część pomocy, której oczekiwał Amber. Agencja Rozwoju Przemysłu i Korporacja Polskie Stocznie zgodziły się skonwertować 146 mln zł wierzytelności na akcje SSN.

Udowodnić rentowność

Tymczasem Komisja Europejska krzywo patrzy na dalszą pomoc dla polskich stoczni, choć może ją zaakceptować, jeśli inwestorzy i skarb państwa udowodnią, że stocznie staną się rentowne i nigdy już nie wyciągną ręki po państwowe wsparcie.

— W sektorze stoczniowym na świecie mamy koniunkturę. Zamówienia na statki są bardzo duże, ale dotychczasowe koszty funkcjonowania stoczni w Polsce powodowały, że przynoszą one straty. Inwestor będzie więc musiał ponieść koszty restrukturyzacji, wielusetmilionowych inwestycji, których oczekuje Komisja Europejska, aby ten biznes zaczął być opłacalny. Kolejnym problemem jest walka cenowa z azjatyckimi konkurentami — przestrzega Zbigniew Jakubas.

Wniosek jest jeden — jeśli stocznie mają przetrwać, za problemy sprzed lat musi zapłacić państwo, a inwestycje w przyszłość musi ponieść inwestor.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jakubas chce zagrać w szczecińskie statki