Jałmużna dla ZUS i figa dla fiskusa

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 05-09-2006, 00:00

Resort gospodarki morskiej chce, by polscy marynarze byli zwolnieni z podatku dochodowego i płacili tylko minimalne ubezpieczenie społeczne.

Spośród około 120 polskich statków tylko dwa pływają pod biało-czerwoną banderą. Nic dziwnego, że Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Rybołówstwa stara się, by statki i marynarze wrócili do macierzy. Tylko czy do pomysłu uda się przekonać fiskusa, podatników i ZUS? Armatorzy i marynarze (kilkadziesiąt tysięcy osób) uciekają pod zagraniczne bandery, ponieważ tam mogą liczyć na korzystniejsze warunki zatrudnienia, podatkowe i ubezpieczeniowe preferencje czy też budżetowe wsparcie na szkolenia. Dlatego resort gospodarki morskiej powołał zespół ds. biało-czerwonej bandery, który ma przedstawić pomysły dotyczące zasad płacenia przez marynarzy podatku dochodowego i składek na ubezpieczenie społeczne. Jest tylko jeden problem. Preferencje dla marynarzy mogą spowodować, że o ulgowe traktowanie przez fiskusa upomną się też przedstawiciele innych branż. Ale po kolei...

Fiskalny dylemat

Rafał Wiechecki, minister gospodarki morskiej, deklaruje, że projekt ma być gotowy do grudnia.

— Zanim dokument powstanie, poddamy nasze pomysły konsultacjom społecznym. Jeszcze trudno powiedzieć, jakie zapisy zawrzemy w projekcie. Moim zdaniem, marynarze pod polską banderą powinni być zwolnieni z płacenia podatku dochodowego. Tak jest w wielu krajach Unii — mówi Rafał Wiechecki.

Tylko czy zgodzi się na to minister finansów? Z jednej strony, wiele nie straci, bo dziś i tak nie może liczyć na wpływy od marynarzy pływających pod obcymi banderami. Z drugiej — fiskus stara się maksymalnie uszczelniać system, więc taki wyjątek byłby mu zapewne nie w smak.

— Będziemy komentować projekt, kiedy już oficjalnie go otrzymamy — usłyszeliśmy jedynie w resorcie finansów.

Minimalny obowiązek

Niełatwe będzie też uregulowanie kwestii ubezpieczeń marynarzy. Rafał Wiechecki chce, by specjalnie dla nich została ustalona minimalna stawka. Obecnie marynarze muszą być ubezpieczeni zgodnie z systemem obowiązującym w tym kraju, pod banderą którego pływa statek. Zdarza się jednak, że ubezpieczeni nie są. Często bywa też tak, że ubezpieczenie obejmuje marynarza tylko wtedy, kiedy wypływa w rejs. W Polsce marynarze pływający pod obcą banderą mogą ubezpieczyć się dobrowolnie. Ale ilu jest tak zapobiegliwych?

Wprowadzenie minimalnych, ale obowiązkowych składek może zatem zwiększyć wpływy ZUS. Rozwiąże też sporo problemów. Zdarzają się przecież sytuacje, kiedy nieubezpieczony marynarz ulega wypadkowi, a na świadczenie nie ma szans.

Jak rolnicy

Wprowadzenie zmian w zatrudnieniu marynarzy postulują armatorzy i związkowcy.

— Kiedy proponujemy podobne do obowiązujących na świecie zasady zatrudniania marynarzy, słyszymy, że w Polsce nie możemy podatkowo czy ubezpieczeniowo uprzywilejować wybranych grup społecznych. A rolnicy? — retorycznie pyta Sławomir Bałazy, prezes Żeglugi Polskiej, spółki zależnej z grupy Polskiej Żeglugi Morskiej, która nie ma ani jednego statku pod polską banderą.

Problem jednak w tym, że jeśli po rolnikach, górnikach czy nauczycielach wprowadzimy jeszcze preferencje w zatrudnieniu marynarzy, to o podobne rozwiązania upomną się też inne grupy zawodowe.

— To prawda, ale musimy pamiętać, że praca marynarza jest specyficzna. Mitem są też olbrzymie zarobki marynarzy. Obecnie starszy marynarz pod obcą banderą zarabia około 1,4 tys. USD miesięcznie. Ale jeśli odliczymy bezpłatne okresy, kiedy statek i marynarze nie wypływają w rejs, to kwota ta wcale nie jest wysoka — uważa Krzysztof Gogol, rzecznik prasowy Polskiej Żeglugi Morskiej.

— Uciekanie armatorów i marynarzy pod obce bandery stało się problemem całej Unii, dlatego też Komisja Europejska opracowała wytyczne, by skłonić firmy i pracowników do powrotu pod narodowe bandery — mówi Janusz Maciejewicz, szef Krajowej Sekcji Marynarzy i Rybaków Solidarność.

Bruksela często zgadza się na preferencyjne warunki zatrudnienia marynarzy. Przechodzenie firm i pracowników pod obce bandery powoduje bowiem straty dla budżetu. Lepsze niskie podatki i ubezpieczenia niż żadne. Tym bardziej że za armatorami i marynarzami uciekają też kooperanci.

Zdaniem koalicjanta

Bardzo dobry pomysł

Będę namawiał swoje koleżanki i kolegów z partii, by poparli projekt ustawy o zatrudnieniu marynarzy na statkach morskich. Fakt, że jeśli wprowadzimy preferencje w zatrudnieniu marynarzy pod polską banderą, to podobnych preferencji mogą żądać także inne grupy zawodowe. Z drugiej strony jednak musimy pamiętać, że zawód marynarza jest specyficzny. Warto też podkreślić, że na preferencjach dla tej grupy zawodowej budżet może więcej zyskać niż stracić. Obecnie marynarze mogą dobrowolnie ubezpieczać się, ale co będzie, jeśli za kilka czy kilkanaście lat nieubezpieczeni marynarze — bez prawa do emerytury — zaczną zabiegać o pomoc socjalną? Oczywiście można odprawić ich z kwitkiem, ale przecież nie jest to żadne wyjście z sytuacji, bo nie rozwiązałoby problemu.

Joachim Brudziński

poseł PIS, członek sejmowej Komisji Infrastruktury

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu