Jamroży: Stałem się ofiarą sukcesu odniesionego w PZU

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-02-25 11:27

Podczas piątkowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU, były prezes tej firmy Władysław Jamroży w dwugodzinnym oświadczeniu przedstawiał swoją pracę w PZU jako sukcesy menedżerskie. "Byłem wykorzystywany instrumentalnie (...) stałem się ofiarą tego sukcesu" - mówił Jamroży.

Podczas piątkowego przesłuchania przed sejmową komisją śledczą ds zbadania prawidłowości prywatyzacji PZU, były prezes tej firmy Władysław Jamroży w dwugodzinnym oświadczeniu przedstawiał swoją pracę w PZU jako sukcesy menedżerskie. "Byłem wykorzystywany instrumentalnie (...) stałem się ofiarą tego sukcesu" - mówił Jamroży.

Jamroży był prezesem PZU w latach 1997-2000. Wcześniej, od 1994 roku był członkiem zarządu, a od maja 1996 roku prezesem PZU Życie.

Jamroży odwołał się do liczb, które miały świadczyć o tym, że za czasów jego pracy sytuacja finansowa PZU się poprawiała. Przypomniał, że w związku z niedotrzymywaniem przez PZU wymogów finansowych stawianych przez prawo spółkom ubezpieczeniowym, pojawiły się koncepcje dokapitalizowania PZU. Propozycje takie zgłaszał również zarząd spółki, który proponował m.in. sprzedaż 20-25 proc. akcji PZU Życie, co miałoby wpływ na podniesienie wartości PZU, będącego właścicielem PZU Życie. Proponowano także wprowadzenie PZU na giełdę.

Opowiadał, że po wyborze doradcy prywatyzacyjnego zarząd został zaproszony na spotkanie do resortu skarbu. "Ze strony MSP miałem wrażenie, że prywatyzacją zajmowała się pani minister Kornasiewicz" - powiedział Jamroży.

Mówił o krytycznym podejściu zarządu PZU i PZU Życie do przedstawianej koncepcji prywatyzacji, po przedstawieniu którego usłyszał od ówczesnej wiceminister skarbu Alicji Kornasiewicz "że PZU jest przedmiotem, a nie podmiotem  prywatyzacji". Twierdził, że Kornasiewicz żądała tylko wykonywania "czynności technicznych".

Jamroży przypomniał, że nie ukrywał swojego krytycznego stosunku do trybu prac nad prywatyzacją. Opowiadał o kontaktach z Eureko, które wspólnie z BIG Bankiem Gdańskim w listopadzie 1999 r. kupiło 30 proc. akcji PZU. Twierdził, że "Eureko przedstawiało wizję PZU SA jako członka aliansu grupy Eureko" i dopiero późniejsze zmiany w statucie ujawniły posiadany przez Eureko wpływ na zarządzanie PZU (miało połowę członków rady nadzorczej - PAP). Zdaniem Jamrożego, Eureko po prostu chciało przejąć PZU.

Jamroży opowiadał również o niejednoznacznym stosunku Eureko do sprzedaży posiadanych przez PZU i PZU Życie akcji BIG BG. Twierdził, że choć Eureko jeszcze w lipcu 1999 roku proponowało podpisanie umowy gwarantującej utrzymanie akcji BIG BG, to potem się tym nie interesowało. PZU, twierdził, traktował inwestycję w akcje swojego akcjonariusza wyłącznie jako lokatę, na której można dobrze zarobić. Stąd podpisanie umowy z Deutsche Bankiem, która w styczniu 2000 roku umożliwiła przejęcie niemieckiemu bankowi na kilka miesięcy kontroli nad BIG BG.

Jamroży relacjonował również swoją późniejszą pracę w Totalizatorze Sportowym, którego prezesem został po odejściu z PZU. Wielokrotnie twierdził, że był "represjonowany" i był tylko elementem w rozgrywkach politycznych.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface