Najważniejszym projektem gospodarczym łączącym interesy Polski i Ukrainy jest przedłużenie ropociągu Odessa-Brody do Płocka - uważa premier Ukrainy Wiktor Janukowycz.
"Projekt ten pozwoli i Ukrainie i Europie (zachodniej) zdywersyfikować dostawy nośników energetycznych. Uważam, że połączy on interesy gospodarcze naszych dwóch państw" - powiedział szef ukraińskiego rządu we wtorkowym wywiadzie dla polskich dziennikarzy.
Janukowycz wyjaśnił, że fakt, iż ropociąg Odessa-Brody służy dziś do przesyłania ropy naftowej w odwrotnym niż pierwotnie zaplanowano kierunku, spowodowany jest koniecznością utrzymania tego obiektu w ciągłej gotowości eksploatacyjnej.
"Ropociąg będzie tłoczyć surowiec w odwrotnym kierunku dopóki nie będzie zbudowana nitka polska i dopóki nie zostanie ustalone, czym ją napełnić" - oświadczył ukraiński premier. Janukowycz podkreślił, że Ukraina zbudowała 600-kilometrowy odcinek naftociągu z Odessy do Brodów oraz terminal naftowy w Odessie.
"Oprócz woli politycznej potrzebna jest tu działalność praktyczna. Jeżeli stworzymy odpowiednie warunki dla dostawców i odbiorców ropy naftowej, projekt ten zostanie zrealizowany. To jest duże przedsięwzięcie, dlatego kwestii tej nie należy upolityczniać" - powiedział szef ukraińskiego rządu.
"Obecnie musimy zbudować odcinek w kierunku Europy, do Polski, Płocka i dalej" - zaznaczył Janukowycz. O tym, że przetaczanie ropy naftowej ropociągiem Odessa-Brody w kierunku zachodnim będzie możliwe nie wcześniej niż za dwa-trzy lata, mówił niedawno szef ukraińskiego ministerstwa paliw i energetyki Jurij Bojko.
"Biorąc pod uwagę dynamikę wydobycia ropy naftowej w Kazachstanie - około 10 mln ton rocznie - ilość surowca niezbędnego do wypełnienia ropociągu Odessa-Brody pojawi się dopiero za dwa-trzy lata" - powiedział Bojko. Ropociąg Odessa-Brody, biegnący z portu Odessa nad Morzem Czarnym do miejscowości Brody na zachodzie Ukrainy, w pobliżu granicy z Polską, został ukończony w 2002 roku. W przyszłości nowa linia przesyłowa ma być przedłużona do Polski.
Uruchomienie rurociągu Brody-Płock do transportu ropy naftowej ze złóż Morza Kaspijskiego miałoby zdywersyfikować dostawy tego surowca do Polski i częściowo uniezależnić nasz kraj, a także Ukrainę od dostaw z Rosji. Przesyłany tą drogą surowiec mógłby być transportowany tranzytem do państw Europy Zachodniej. Jarosław Junko