JAPOŃCZYCY CHCĄ STWORZYĆ EJQM
Europejski model EFQM zostanie zintegrowany z TQM
Japońscy naukowcy pracują nad integracją TQM (Total Quality Management) i europejskiego modelu zarządzania EFQM (European Foundation Quality Management). Być może już niedługo dojdzie do pierwszych wdrożeń tego systemu. Dla europejskich firm może się to jednak okazać nieco trudne do wykonania. Zbyt radykalna zmiana kultury organizacji może doprowadzić do nagłego, ale krótkiego spadku jakości zarządzania. Później natomiast będzie je czekał bardzo zrównoważony i bezpieczny rozwój.
Teoria TQM (Total Quality Management), czyli kompleksowego zarządzania jakością, narodziła się w Stanach Zjednoczonych. Praktycznie została wykorzystana jednak przez Japończyków. To oni pierwsi postanowili ją wdrożyć w swoich korporacjach, tworząc tym samym nieco zmodyfikowany model TQM, zwany japońskim. Stary Kontynent nie mógł oczywiście pozostać w tyle i w zasadzie na zrębach amerykańskiego systemu Europejczycy zbudowali własny model doskonałości jakościowej — EFQM (European Foundation for Quality Management). W ten sposób na świecie funkcjonują dzisiaj trzy formy podejścia do kompleksowego zarządzania przez jakość: amerykańska, japońska i europejska.
Te same podstawy
Jak twierdzi Hiroshi Osada, profesor na Wydziale Inżynierii Systemów Ekospołecznych na Uniwersytecie Yamanashi w Japonii, można powiedzieć, że japoński TQM i amerykański są właściwie jednym i tym samym systemem. Japońska teoria została bowiem opracowana w oparciu o filozofię PDCA (Plan Do Check Act) Amerykanina, profesora Jonathana Deminga. W związku z tym siłą rzeczy musi zachodzić między nimi duża zbieżność.
— Na podstawie amerykańskich rozwiązań zaczęliśmy opracowywać własne metody zarządzania. Do TQM wprowadziliśmy np. element KAIZEN. Narzędzie to określa się mianem partycypacji, czyli uczestnictwa całej załogi w zarządzaniu organizacją. To jest już czysto japoński pomysł — tłumaczy Hiroshi Osada.
Z kolei bardzo charakterystyczną cechą amerykańskiego TQM, która odróżnia go od japońskiego, jest duży nacisk na statystykę. Amerykanie podczas analizy procesów zachodzących w przedsiębiorstwie i ciągłego wprowadzania innowacji w bardzo dużym stopniu opierają się właśnie na danych statystycznych.
Europejskie atrakcje
Dużo większe różnice istnieją natomiast między japońskim kompleksowym systemem zarządzania jakością i europejskim modelem doskonałości.
— Jeżeli chodzi o EFQM, to tak naprawdę nie jest on modelem zarządzania. Można go jedynie określić mianem modelu oceny lub samego szkieletu zarządzania jakością w organizacji. Jego celem jest zapewnienie jak najwyższej jakości procesów zarządzania. Natomiast głównym celem japońskiego TQM jest właściwie zapewnienie jak najwyższej jakości wyrobu i usługi — twierdzi Hiroshi Osada.
Z jego relacji wynika, że japońscy specjaliści z dziedziny jakości pracują właśnie nad integracją obu koncepcji kompleksowego zarządzania organizacją. Podstawy samej jakości zarządzania są tworzone w oparciu o EFQM. Styl japoński wniesie do nowego systemu metodologię, pozwalającą na jej doskonalenie i innowacje produktów i usług. Wybiegając nieco w przyszłość, Hiroshi Osada spekuluje, że być może nowy system będzie się nazywał EJQM (European and Japanese Quality Management). Jak zapewnia, japońscy uczeni bardzo intensywnie nad nim pracują. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie najnowsze rozwiązanie Japończyków ujrzy światło dzienne.
Kłopoty kulturowe
Nie jest to jednak podobno zbyt odległy termin. Bardzo prawdopodobne jest, że za rok dojdzie już do pierwszych wdrożeń tych rozwiązań. Zdecydują się na to przede wszystkim europejskie i japońskie organizacje o najbardziej zaawansowanych systemach kompleksowego zapewnienia jakości. Teruo Kawamura, deputy general manager PCCQMS (Planning and Coordination Center Quality Management Section) Mitsubishi Chemical Corporation, podkreśla jednak, że europejskie organizacje będą miały problemy kulturowe z przyjęciem japońskich metod.
— Z tego powodu, na początku przyjęcia tego nowego modelu może nastąpić w nich pewien spadek jakości zarządzania. Ale będzie to zjawisko krótkotrwałe i w dłuższym okresie jakość będzie szybko rosnąć — uspokaja.
Bardzo pomocnym elementem we wdrożeniu EJQM, wspólnym dla obu stron (japońskiej i europejskiej), będzie jego zdaniem standaryzacja infrastruktury zarządzania według norm ISO. Natomiast za podstawową korzyść dla firmy, która zdecyduje się na nowy system, uważa przede wszystkim zrównoważony rozwój organizacji.
PRIORYTETY: Model EFQM jest zbudowany z tzw. 9 kategorii. Jeżeli dojdzie do jego integracji z TQM, to japońska firma, która chciałaby stosować tę koncepcję, będzie musiała wybrać kategorie najważniejsze. Takie, w których jest najbardziej kompetentna i potrafi je wdrożyć najlepiej. Do pozostałych będzie się musiała przygotować — wyjaśnia Hiroshi Osada, profesor na Wydziale Inżynierii Systemów Ekospołecznych na Uniwersytecie Yamanashi w Japonii. fot. Borys Skrzyński
NAJWAŻNIEJSI: We wdrażaniu narzędzi nowej formy TQM, wszystko będzie zależało od akceptacji zmian i zaangażowania najwyższego kierownictwa organizacji. Jak zawsze w zarządzaniu jakością, bez tego nie ma mowy o żadnych przemianach systemowych — twierdzi Teruo Kawamura, deputy general manager PCCQMS (Planning and Coordination Center Quality Management Section) Mitsubishi Chemical Corporation. fot. Borys Skrzyński