Japończycy racjonują masło

Anna DruśAnna Druś
opublikowano: 2014-12-12 11:14

"Mamy masło" - takie napisy na delikatesach co starszym Polakom przypomniałyby czasy PRL, ale dla Japończyków to dziś widok codzienny. Gwałtowny przedświąteczny popyt na masło spowodował problemy z dostępem i racjonowanie.

Japończycy na co dzień nie jedzą masła - daleko im pod tym względem do Francuzów, Amerykanów czy choćby Polaków.  Stąd z roku na rok tamtejsi mleczarze ograniczali produkcję, a hurtowniczy zmniejszali zapasy z eksportu.

Nie przewidzieli jednak, że tak duża liczba Japończyków będzie chciała na tegoroczne święta upiec tradycyjny biszkopt z bitą śmietaną i truskawkami. Tym ciastem obchodzi się tam wigilię Bożego Narodzenia, bo sam 25 grudnia jest zwykłym dniem pracującym.

Zapasy mlecznego tłuszczu skurczyły się do tego stopnia, że wprowadzono reglamentację: jednorazowo Japończyk może kupić jedynie 2 kostki masła, a sklepy chwalą się posiadaniem zasobów wywieszając na bieżąco kartki "Mamy masło".

Wśród oficjalnych przyczyn niedoboru nabiału wymienia się tam również gorące lato, które miało zestresować krowy i zmniejszyć ilość pozyskanego od nich mleka. Nieoficjalnie wspomina się również o starzejących się rolnikach, którzy wolą przejść na emeryturę niż wojować z mało opłacalnym biznesem. Z 417 tys. mlecznych farm istniejących w Japonii w latach 60. do dziś przetrwało jedynie 18 tys. Liczba zwierząt zmniejszyła się do ledwie 1,4 mln sztuk.