Japończycy żyją w celibacie

Aż 45 proc. młodych Japonek i niewielu mniej młodych Japończyków nie nawiązuje żadnych relacji intymnych - wynika z badań przeprowadzonych przez JFPA, Japońskie Stowarzyszenie Planowania Rodziny. To częściowo tłumaczy utrzymujący się od blisko 40 lat w tym kraju ujemny przyrost naturalny.

Brytyjski dziennik The Guardian opublikował właśnie ciekawy reportaż, próbujący wyjaśnić zjawisko pokazane w najnowszych badaniach JFPA. Wynika z nich, że blisko połowa Japończyków do 34. roku życia w ogóle z nikim się nie spotyka, nie ma narzeczonych, nie wchodzi w relacje intymne, nie wspominając o powszechnej niechęci do zakładania rodziny. Sprawa dotyczy aż 45 proc. młodych kobiet i 25 proc. młodych mężczyzn.

Japońskie korporacje są wybitnie niesprzyjającymi miejscami dla zamężnych kobiet. Młode Japonki wolą raczej nigdy nie założyć rodziny i nie mieć dzieci niż żyć na garnuszku męża (FOT. Bloomberg)
Wyświetl galerię [1/2]

Japońskie korporacje są wybitnie niesprzyjającymi miejscami dla zamężnych kobiet. Młode Japonki wolą raczej nigdy nie założyć rodziny i nie mieć dzieci niż żyć na garnuszku męża (FOT. Bloomberg)

Braki te panowie rekompensują sobie wirtualnymi relacjami lub przygodnymi kontaktami seksualnymi, zaś panie - karierą zawodową. Japońskie media nazwały już zjawisko "syndromem celibatu" a Kunio Kitamura, szef publikującej badania JFPA alarmuje, że jeśli sytuacja się utrzyma, "Japończykom grozi wyginięcie".

W ubiegłym roku odnotowano w tym kraju najniższy przyrost naturalny w historii. Już od blisko 40 lat więcej Japończyków umiera niż się rodzi, a liczba dzieci poniżej 13. roku życia stanowiła w 2012 r. ledwie 13 proc. społeczeństwa. Dla porównania osoby po 65. roku życia to 24 proc. populacji.

Wyjaśnień tego stanu rzeczy "The Guardian" ustalił co najmniej kilka. Pytana przez reporterkę gazety terapeutka Ai Aoyama przyznaje, że wielu Japończyków ma problem z zaakceptowaniem swojej cielesności: boją się dotyku, nie akceptują swojego ciała. Na to nakłada się narastający od trzęsienia ziemi w 2011 r. strach przed wchodzeniem w bliskie relacja z obawy przed nagłą utratą kochanych osób. - Zarówno kobiety jak i mężczyźni, z którymi pracuję przyznają, że nie widzą sensu kochania kogokolwiek, nie wierzą, że miłość może ich gdziekolwiek zaprowadzić. Wchodzenie w relacje stało się zbyt trudne - mówi Ai Aoyama.

Na tym tle mocno wzrosła niepopularność małżeństwa, uznawanego za "pole minowe nieatrakcyjnych wyborów". Japończycy stracili poczucie bezpieczeństwa jakie dawała im kiedyś dożywotnia praca, zaś Japonki nastawiły się wyłącznie na karierę, której w restrykcyjnych japońskich korporacjach nie da się godzić z macierzyństwem.

- Kobiece szanse na awans kończą się wraz z zamążpójściem. Szefowie nie chcą zatrudniać mężatek, bo one oznaczają szybkie ciąże, dzieci i elastyczne godziny pracy, zatem brak kontroli nad pracownikiem - wyjaśnia 32-letnia Eri Tomita, menadżerka działu HR w jednym z banków. Przyznaje, że kiedy kilka lat temu jej chłopak się oświadczył, odrzuciła go, bo nie chciała stracić pracy. Teraz unika relacji z mężczyznami, skupiając się na karierze.

Jej opinię o rynku pracy potwierdzają badania. Aż 70 proc. japońskich kobiet musi porzucać swoją pracę po urodzeniu pierwszego dziecka. Światowe Forum Ekonomiczne uznało Japonię za kraj najbardziej niesprzyjający godzeniu macierzyństwa z karierą. Dlatego pytani przez The Guardian eksperci zgodnie przyznają, że w sprawie poprawy dzietności najwięcej zależy od japońskiego rządu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś, The Guardian

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Japończycy żyją w celibacie