Japońska gospodarka wreszcie rozkwita

JKW
29-03-2010, 14:39

Dawny azjatycki tygrys wychodzi z największej recesji od drugiej wojny światowej. Wzrost PKB kupił jednak na kredyt, który spłacać będą następne pokolenia.

<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->

Japonia – druga pod względem PKB gospodarka świata – wreszcie wygrzebuje się z recesji. Po dwóch latach, kiedy gospodarka skurczyła się o ponad 5 proc., do azjatyckiego podupadłego tygrysa wreszcie wraca wzrost gospodarczy.

- Japonia weszła na ścieżkę ożywienia, choć umiarkowanego. W 2010 r. PKB urośnie o 1,2 proc., a w przyszłym o 1,7 proc. – prognozuje Kazuhiko Yano, główny ekonomista Mizuho, jednego z największych banków w kraju.

 

Tygrys w potrzasku

Kryzys w kraju kwitnącej wiśni wybuchł znacznie wcześniej niż w reszcie świata. Silne umocnienie jena do dolara pod koniec 2007 r. (obniżające konkurencyjność eksportu), połączone z wyhamowaniem w światowym handlu sprawiły, że gospodarka na początku 2008 r. przeżyła mocne tąpnięcie. W ciągu samego II kwartału 2008 r. PKB skurczył się o 3,7 proc. Trzęsienie ziemi, które dopadło rynki finansowe po upadku Lehman Brothers, dodatkowo pogrążyło japońską gospodarkę. A przecież całe ostatnie dwie dekady były bardzo mizerne.

- To była najgorsza recesja w powojennej historii Japonii, z rekordowo wysokim bezrobociem, obniżeniem wynagrodzeń pracowników, deflacją i spadkiem inwestycji. Na szczęście końcówka ubiegłego roku pozwala mieć nadzieję, że recesja to już przeszłość – uważa Shalabh Kumar Singh, ekonomista Deloitte Research.

Japonię w górę ciągną przede wszystkim odbudowują się inwestycje – zarówno kapitałowe, jak i mieszkaniowe. Kuleje cały czas konsumpcja. Ekonomiści nie spodziewają się poprawy, mimo że rząd próbuje ją sztucznie nadmuchać.

- Rząd stara się wzmocnić popyt konsumpcyjny programem socjalnym, zakładającym m.in. dodatek na dzieci (1,3 tys. EUR miesięcznie na dziecko – red.). To jednak zbyt słaby impuls – ocenia Kazuhiko Yano.

 

Luźno do bólu

Wyprowadzanie gospodarki z recesji będzie drogo kosztować następne pokolenia. Dług publiczny Japonii rośnie w zastraszającym tempie. W przeliczeniu na jednego obywatela zadłużenie wynosi już 67 tys. EUR. Dla porównania – w Polsce to 4,5 tys. EUR. Dług Japonii wyniósł na koniec 2009 r. 219 proc. PKB (choć trzy dekady temu był taki jak w Polsce dzisiaj – 50 proc.) i dalej szybko rośnie. Międzynarodowy Funduszu Walutowy prognozuje, że do 2014 r. zbliży się do 250 proc. I gdzie tu sprawiedliwość? Grecja uznawana jest dziś za kraj stojący na skraju bankructwa, a przecież jej dług publiczny to około 120 proc. PKB.

- Japonia jest jednym z krajów o największym obciążeniu wynikającym z zadłużenia – pisali w styczniu w komunikacie analitycy Standard & Poor’s.

Tłumaczyli tak obniżenie perspektywy ratingu japońskich papierów skarbowych (choć nadal mają niezły rating AA). Permanentny wzrost zadłużenie to skutek pompowania przez japoński rząd pieniędzy w gospodarkę. Mimo słabych dochodów, wydatki budżetowe w 2010 r. będą rekordowe. Rząd chce wydać 92,3 bln JPY (750 mld EUR) – o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. Pieniądze w gospodarkę wtłacza też bank centralny. W połowie marca zarząd Banku Japonii podwoił wartość programu pożyczek dla banków komercyjnych do 20 bilionów jenów (163 mld EUR). To jednak nie wystarczyło. Władze banku zastanawiają się nad kolejnym krokiem.

- Jeśli będzie to konieczne, bank centralny wprowadzi aktywną politykę – oświadczył dyplomatycznie w czwartek Hidetoshi Kamezaki, członek zarządu Banku Japonii.

Ta drobna sugestia oczywiście od razu znalazła poklask premiera Yukio Hatoyamy.

- Dopóki będziemy w deflacji, rząd będzie naciskał na bank centralny, by jeszcze mocniej wzmacniał płynność. Następnym krokiem Banku Japonii może być wydłużenie zapadalności pożyczek do sześciu miesięcy z obecnych trzech – komentuje Takahide Kiuchi, główny ekonomista Nomura Securities, w wywiadzie dla Bloomberga.

Konwencjonalna polityka monetarna luźniejsza już być praktycznie nie może. Najważniejsza stopa procentowa Banku Japonii – depozytowa – wynosi od listopada 2008 r. 0,1 proc.

 

Jacek Kowalczyk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Japońska gospodarka wreszcie rozkwita