Jastrzębski węgiel nadal w klinczu

Związki nie godzą się na sześciodniowy tydzień pracy i uzależnienie premii od zysków, a zarząd nie daje za wygraną.

Choć w piątek związki zawodowe Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) podpisały z zarządem protokół uzgodnień i rozbieżności, to o porozumieniu nie może być mowy.

— Nadal nie ma zgody w najważniejszej dla zarządu kwestii, czyli uzależnienia wypłaty czternastej pensji od zysku firmy oraz wprowadzenia sześciodniowego tygodnia pracy dla firmy [przy zachowaniu pięciu dni pracy dla górników — red.]. Bez tej zgody nie ma mowy o przełomie — mówi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Nadziei na przełom nie mają też związki zawodowe i twardo domagają się wymiany prezesa, który na stanowisku wytrzymał już 12 dni strajku. Kopalnie JSW stoją od 28 stycznia, tracąc — według szacunków zarządu — ok. 30 mln zł dziennie. Firma traci też w oczach klientów, bo jako jedyny producent węgla koksowego w Polsce jest kluczowym dostawcą dla koksowni, m.in. należących do koncernu ArcelorMittal. Węgiel z JSW już nie przyjeżdża, więc koksownie kupują koks od dostawców zamorskich. Dla JSW oznacza to, że w przyszłości, po zakończeniu strajku, będzie musiała zapewne zgodzić się na gorsze warunki kontraktu. Strajk pogarsza i tak nieciekawe perspektywy JSW. Widząc spadające ceny węgla koksowego na rynkach światowych, zarząd zaproponował zmianę organizacji pracy (sześciodniowy tydzień), uzależnienie części wynagrodzeń od wyniku firmy, zamrożenie pensji oraz obcięcia niektórych przywilejów, np. dopłat do zwolnień chorobowych czy darmowych obiadów dla pracowników biurowych. Związki zaprotestowały, uzależniając jakiekolwiek ustępstwa od odwołania przez radę nadzorczą Jarosława Zagórowskiego. W piątkowym protokole uzgodnień i rozbieżności zgodziły się wprawdzie wstępnie m.in. na zamrożenie pensji i brak dopłat do chorobowego, ale nadal czekają na realizację swoich postulatów.

— Do czasu podjęcia decyzji przez radę nadzorczą [w sprawie postulatów — red.] ten dokument [czyli protokół — red.] nie posiada jakichkolwiek form uzgodnienia — brzmi stanowisko związków.

— Jeśli zdecydujemy się na obniżenie wynagrodzeń, to chcemy wymienić ekipę zarządu zwłaszcza prezesa. Jeśli tego nie zrobi, strajk zaostrzymy— mówił w niedzielę rano Piotr Szereda, rzecznik sztabu protestacyjnego.

Konflikt w JSW nie słabnie, tymczasem nowy tli się już w Katowickim Holdingu Węglowym (KHW). Zarząd przedstawił w zeszłym tygodniu program naprawczy, zakładający m.in. utrzymanie wydobycia, redukcję zatrudnienia, a także — co budzi kontrowersje — wygaszenie wydobycia w części kopalni Murcki-Staszic, czyli tzw. ruchu Boże Dary. Bez tego firmie grozi utrata płynności finansowej. Zgody związków na plan naprawczy razie nie ma, ale chcą rozmawiać.

— Rozpoczął prace pierwszy zespół roboczy, zajmujący się projektem programu naprawczego. Wskazani przedstawiciele związków mają reprezentować całą stronę społeczną — mówi Wojciech Jaros, rzecznik KHW.

Cisza przed kolejną burzą panuje natomiast w Kompanii Węglowej (KW). Jej zarząd pracuje nad biznesplanem dla Nowej KW, do której ma trafić część kopalni KW, a także nad pozyskaniem inwestora dla najsłabszych zakładów. Związki czekają na konkrety. Jednocześnie trwa konkurs na trzech wiceprezesów. Dziś w Katowicach odbędą się rozmowy kwalifikacyjne. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu