Jeden kierunek obligacji

Jaroslaw Karpinski, CFA; zarzadzajacy funduszami ING
opublikowano: 2013-05-07 11:42

Dawno już nie było na rynkach obligacji tak jednokierunkowego miesiąca i tak zgodnego na wielu rynkach. I chyba nawet dane makroekonomiczne nie były w ubiegłym miesiącu kluczowe, choć z pewnością wpisały się w ogólne nastroje rynkowe dopingując wzrosty cen obligacji.

Już w pierwszych dniach kwietnia odbyło się znamienne posiedzenie Banku Japonii, które z pewnością przejdzie do historii rynków finansowych. Bank centralny kraju Kwitnącej Wiśni zadecydował o uruchomieniu megaprogramu skupu aktywów w celu rozruszania tej pałającej się w stagnacji gospodarce. Innymi słowami zdecydował o dodruku waluty, a jak na to powinni zareagować inwestorzy już widzieliśmy przy pierwszych programach amerykańskich. Hasło ‘japońskie pieniądze’ zaczęło krążyć po świecie. Wszędzie, od morza Tasmańskiego, przez przylądek Dobrej Nadziei, po plaże Acapulco, gdzie tylko rentowności rządowych instrumentów dłużnych oferowały w miarę przyzwoity realny zysk odczuwalne były przez cały miesiąc.

W sferze makro ogólnie na świecie nastąpiło pogorszenie sytuacji skłaniając kilka banków centralnych do cięć stóp procentowych, w tym w pierwszych dniach maja także Europejski Bank Centralny. Skupiając się na Polsce kolejny miesiąc przyniósł minorowe dane. W sferze realnej wskaźnik PMI po raz kolejny oddalił się w dół od poziomu 50 punktów, produkcja przemysłowa po raz kolejny pokazała się poniżej zera -2,9% r/r. Minimalnie odbiła sprzedaż detaliczna, ale biorąc pod uwagę Święta Wielkanocne wynik 0,1% r/r już praktycznie wygląda jak minus, a bezrobocie na poziomie 14,3% to wciąż bardzo wysoki poziom. W sferze płacowo-cenowej inflacja spadła już do poziomu 1,0% r/r, ceny producentów za to po raz kolejny znalazły się na minusie (-0,6%), a średnie wynagrodzenie ledwie już tylko ratuje się przed realna utratą wartości z wynikiem 1,6% r/r.

Rada Polityki Pieniężnej (RPP) w kwietniu pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Nie było to zaskoczeniem dla rynku, gdyż po dokonaniu w poprzednim miesiącu większego cięcia – o 50 punktów bazowych – RPP zasugerowała pewien okres przerwy i żaden z członków nie wniósł takowego wniosku. Czytając jednak sprawozdanie z posiedzenia, można odnieść wrażenie, że był to jedyny powód dlaczego cięcia nie było, gdyż nastroje panujące wśród członków Rady były dość minorowe z nastawieniem na dalsze pogorszenie sytuacji makroekonomicznej. Mając miesiąc przerwy za sobą i taki zestaw danych, jak w powyższym akapicie, można z dużym prawdopodobieństwem oczekiwać, że od maja rozpocznie się kolejny cykl obniżek stóp procentowych, co w znacznej części rynek obligacji zaczął z wyprzedzeniem wyceniać.

Mając na uwadze zestaw słabych danych makroekonomicznych, duże prawdopodobieństwo nowych cięć stóp procentowych oraz ‘japońskie pieniądze’ kwiecień był najlepszym miesiącem dla polskich obligacji od co najmniej wejścia do Unii Europejskiej, za wyjątkiem jednego miesiąca po upadku banku Lehmann Brothers, kiedy zmienność z miesiąca na miesiąc była ogromna. W porównaniu z końcem marca rentowność obligacji dziesięcioletnich spadła o 68 pb do poziomu 3,24%, obligacji pięcioletnich o 65 pb do poziomu 2,77%, a dwuletnich ‘tylko’ o 56 pb do poziomu 2,60%.

Na koniec kwietnia stopa zwrotu w tym roku z funduszu ING Obligacji wyniosła 2,45%. Prawdopodobnie jednak kwiecień był najlepszym tegorocznym miesiącem dla inwestorów na rynku obligacji. Nasze oczekiwania co do całego roku pozostają ostrożne z uwagi na to, że spodziewamy się w drugiej połowie roku wzrostu rentowności polskich obligacji. Trzeba tez mieć na uwadze fakt, że zarówno rząd, jak i Komisja Europejska zrewidowały prognozy dotyczące naszego kraju, a w nich przede wszystkim znacznie podniesiono prognozę deficytu budżetowego, co nie jest szczególnie mile odbierane przez międzynarodowych inwestorów.

Możesz zainteresować się również: