Jedność realna czy deklaratywna

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Z MADRYTU. Posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej w składzie szefów państw i rządów, czyli najwyższego organu decyzyjnego Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), odbywa się nie w brukselskiej kwaterze głównej, lecz w centrum targowym w Madrycie.

Powodem nie jest jednak taktyczna ewakuacja władców sojuszu jak najdalej od teatru działań wojennych. Planowy, strategiczny szczyt dawno temu powierzony został Hiszpanii dla upamiętnienia 40. rocznicy jej przystąpienia do NATO, co w 1982 r. stało się symbolem pozbycia się bagażu frankizmu. Notabene już 70-lecie członkostwa obchodzą Grecja i Turcja, ale przez cały ten okres pozostają wzajemnie wrogie, zatem nie nadają się na jubileuszowych gospodarzy w okresie, gdy sojusznicza jedność stała się dla NATO ważna jak nigdy w XXI wieku. Zresztą skrzydła otwartej pięć lat temu w Brukseli gigantycznej kwatery głównej przypominają z lotu ptaka splecione palce obu dłoni i takie symboliczne nawiązanie jest lejtmotywem szczytu.

Jedność realna czy deklaratywna

opublikowano: 28-06-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Z MADRYTU. Posiedzenie Rady Północnoatlantyckiej w składzie szefów państw i rządów, czyli najwyższego organu decyzyjnego Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), odbywa się nie w brukselskiej kwaterze głównej, lecz w centrum targowym w Madrycie.

Powodem nie jest jednak taktyczna ewakuacja władców sojuszu jak najdalej od teatru działań wojennych. Planowy, strategiczny szczyt dawno temu powierzony został Hiszpanii dla upamiętnienia 40. rocznicy jej przystąpienia do NATO, co w 1982 r. stało się symbolem pozbycia się bagażu frankizmu. Notabene już 70-lecie członkostwa obchodzą Grecja i Turcja, ale przez cały ten okres pozostają wzajemnie wrogie, zatem nie nadają się na jubileuszowych gospodarzy w okresie, gdy sojusznicza jedność stała się dla NATO ważna jak nigdy w XXI wieku. Zresztą skrzydła otwartej pięć lat temu w Brukseli gigantycznej kwatery głównej przypominają z lotu ptaka splecione palce obu dłoni i takie symboliczne nawiązanie jest lejtmotywem szczytu.

Czy na pewno wszystkie palce NATO mocno się splatają – zobaczymy w deklaracji końcowej. Pierwszy raz od wielu dekad szczyt jest trzydniowy, 28-30 czerwca. Przy czym we wtorek jedynym punktem była kolacja (w dyplomacji to wieczorny obiad), wydana w pałacu królewskim przez 54-letniego monarchę Filipa VI Burbona. Dodanie tego dnia prologu wskazuje jednak, że środa oraz pół czwartku do lunchu będą czasem rzeczywiście intensywnie decyzyjnym. W odróżnieniu od burzliwych i często rozciąganych na wiele dni i nocy posiedzeń unijnej Rady Europejskiej, przygotowywane szczegółowo miesiącami zbiórki sojuszniczej Rady Północnoatlantyckiej z definicji bywały czasowo zwarte i jedynie dostawiały prezydencko-premierowską kropkę nad „i” w sprawach już wcześniej zdecydowanych. Obecny szczyt także dotrzyma tradycji dyscypliny czasowej, ale kilka decyzji zawisło w powietrzu. Choćby taka – czy 30 państw NATO już teraz w Madrycie jednomyślnie zaprosi Szwecję i Finlandię do członkostwa, analogicznie jak w poprzednim tygodniu 27 państw UE zaprosiło Ukrainę i Mołdawię?

Wieści z wtorkowych rozmów poprzedzających inauguracyjną kolację początkowo nie były optymistyczne. Turecki autorytarny władca Recep Tayyip Erdoğan nie chciał obniżyć ustalonej przez siebie wysokiej ceny za jednomyślność. Żądał usunięcia ze Skandynawii emigracji kurdyjskiej, a nawet wydania mu niektórych działaczy. Nietrudno się domyślić, jak silnie kibicował mu w tej twardości Władimir Putin, który uważa, że w osobie Erdogana ma po prostu wtykę w sojuszu. Historyczny paradoks polega na tym, że w 1952 r. NATO rozszerzyło się o Turcję (Grecja została wtedy dołączona przy okazji, dla zachowania lokalnej równowagi) w celu oskrzydlenia od południa stalinowskiego Związku Radzieckiego. Po siedmiu dekadach putinowska Rosja chciała dzięki tureckiemu pomocnikowi uniknąć podejścia NATO od północy niemal pod Sankt Petersburg oraz wydłużenia lądowego styku z naszym sojuszem o fińskie 1340 km. A jednak Recep Tayyip Erdoğan we wtorek tuż przed kolacją odpuścił upór wobec Szwecji i Finlandii. Liczy, że za ten gest uzyska od prezydenta Josepha Bidena zgodę na transakcję niezrównanie ważniejszą militarnie – zakup amerykańskich myśliwców F-35. Notabene już w 2019 r. na szczycie NATO w Londynie i podlondyńskim Watford turecki prezydent dowiódł, że umie handlować i daje się przekonywać. Wtedy Andrzej Duda wynegocjował z nim wycofanie sprzeciwu wobec decyzji ważnych dla Polski, które Erdoğan blokował oczywiście nie z powodu niechęci do nas, lecz czysto taktycznie z zupełnie innych względów.

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, dwa tygodnie przed szczytem gościł prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana w kwaterze głównej sojuszu w Brukseli. Od tamtego spotkania akcesja Szwecji i Finlandii nie drgnęła, ale już w Madrycie jednak zostało osiągnięte porozumienie. .
Mori Francois/Pool/ABACA / Abaca Press / Forum
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane