Jedwabny szlak ma przecinać Polskę

Agata Hernik
opublikowano: 2007-05-17 00:00

Chińczycy szukają drogi, którą mogliby szybko i bez problemu wozić swoje towary na Zachód. Polska chciałaby taką drogę udostępnić, ale...

Ministerstwo Transportu rozmawia z Chińczykami o budowie torów

Chińczycy szukają drogi, którą mogliby szybko i bez problemu wozić swoje towary na Zachód. Polska chciałaby taką drogę udostępnić, ale...

Minister transportu Jerzy Polaczek spotkał się z Liu Zhijunem, ministrem kolejnictwa Chińskiej Republiki Ludowej. Rezultatem spotkania jest podpisanie memorandum w sprawie współpracy w transporcie kolejowym między resortami transportu Chińskiej Republiki Ludowej i Rzeczypospolitej Polskiej.

Zbudują nam kolej?

Jerzy Polaczek wyraził nadzieję, że teraz szybko rozpoczną się prace nad konkretną umową i szczegółowym harmonogramem działań. Co takiego znajduje się w memorandum, że wymaga precyzyjniejszych ustaleń?

— Strony uzgodniły, że będą współpracować przy dalszym rozwoju bezpośrednich, międzynarodowych, kolejowych przewozów towarowych i pasażerskich między obu państwami. Będą również prowadzić wzajemną wymianę ekspertów i informacji dotyczących transportu kolejowego oraz współpracę naukową i techniczną. Przewidziano też działania zmierzające do zacieśnienia współpracy między Grupą PKP a kolejami chińskimi w dziedzinie przewozów towarowych w tranzycie euroazjatyckim — mówi Teresa Jakutowicz z Ministerstwa Transportu.

W Chinach właśnie trwa modernizacja sieci kolejowej. Do 2010 r., kosztem 52 mld EUR, będzie zrealizowany wielki remont — wymiana taboru, budowa nowych linii i specjalnych torowisk wysokich prędkości. Mają też powstać nowe odcinki tras transazjatyckich, które połączą Państwo Środka z Tajlandią, Wietnamem i Birmą. Polskie władze liczą, że te doświadczenia można przenieść na nasz grunt.

— Rezultatem wizyty może być nawiązanie kontaktów z podmiotami chińskimi przy budownictwie kolejowym, które będą mogły przyczynić się do zaangażowania strony chińskiej w modernizację polskich linii kolejowych — twierdzi Teresa Jakutowicz.

Bliżej Zachodu

Ministerstwo twierdzi, że z umowy wynikną korzyści dla obu stron. Dla Polski to zwiększenie przewozów tranzytowych przez nasze terytorium. Ponadto dopuszczenie chińskich firm do realizacji inwestycji infrastrukturalnych w naszym kraju ma spowodować wzrost konkurencji i przyczynić się do obniżenia cen akceptowanych przez wykonawców. Ma także przyspieszyć modernizację infrastruktury kolejowej. Dla Chińczyków korzyścią ma zaś być możliwość zdobycia kontraktów na modernizację infrastruktury kolejowej. Mają oni również uzyskać możliwość zarejestrowania na polskim rynku chińskiego przedsiębiorstwa, świadczącego usługi przewozów kolejowych, które uzyska dostęp nie tylko do rynku przewozów kolejowych w Polsce, ale także na terenie całej Unii Europejskiej. Specjaliści odnoszą się do „chińskich” planów ministerstwa dość sceptycznie.

— Przyglądałbym się ostrożnie wszelkim pomysłom, aby to Chińczycy budowali u nas kolej wysokich prędkości. Biorąc pod uwagę jakość chińskich tekstyliów czy sprzętu komputerowego, bałbym się jeździć pociągami wyprodukowanymi według ich technologii, po zbudowanych przez nich torach. Przede wszystkim w Chinach obowiązuje inny rozstaw torów niż u nas. Również klimat jest inny, więc przenoszenie tamtejszych rozwiązań do Polski nie ma sensu. Jeśli ktoś wierzy, że dzięki porozumieniu ministerstw przyjadą tu specjaliści i naprawią nam kolej, to jest w błędzie. Polsce jest bliżej do Zachodu niż Wschodu. W porozumieniu widzę tylko jedną korzyść — szanse na stworzenie rzeczywistego kolejowego korytarza między Azją a Europą. Jeżeli do budowy takiego połączenia z Chinami włączą się kraje poradzieckie, to rzeczywiście taki korytarz może powstać, ale inicjatywa ograniczy się raczej do obszaru szerokiego toru — mówi Piotr Kazimierowski, prezes Forum Transportu Szynowego.