JELFA: SPORY WOKÓŁ ZMIAN W ZARZĄDZIE

Stasiuk Tadeusz, Niewrzędowski Artur
opublikowano: 2000-01-07 00:00

JELFA: SPORY WOKÓŁ ZMIAN W ZARZĄDZIE

Sprawa odwołanych członków władz znajdzie zapewne swój finał w sądzie

OSTRE POŻEGNANIE: Rada nadzorcza postanowiła w trybie dyscyplinarnym odwołać ze stanowiska prezesa Jelfy Franciszka Przybylskiego. Podstawą dla takiej decyzji jest, zdaniem rady, niekorzystna dla spółki umowa z Farmacolem. fot. Borys Skrzyński

Odwołanie trzech członków zarządu Przedsiębiorstwa Farmaceutycznego Jelfa, w tym prezesa, budzi kontrowersje. Nieukonstytuowanie się nowego zarządu rodzi obawy, że w spółce nastąpi paraliż decyzyjny, co działałoby na niekorzyść jej akcjonariuszy.

Dotychczasowy prezes Franciszek Przybylski oraz jeden z odwołanych członków zarządu zostali w trybie dyscyplinarnym zwolnieni z piastowanych funkcji. Decyzja podjęta przez radę nadzorczą nie była jednak jednomyślna. Z informacji, jakie udało się nam uzyskać, wynika, że podstawą do odwołania miało być — zdaniem rady nadzorczej — działanie na szkodę spółki. Chodzi o podpisane przez Jelfę porozumienie z katowickim dystrybutorem leków, giełdową spółką Farmacol.

Na szkodę spółki

RN uznała zapisy umowy za krzywdzące dla Jelfy. Chodzi prawdopodobnie o mające nastąpić bliższe powiązania kapitałowe tych podmiotów, w tym niekorzystne dla Jelfy przeniesienie prawa własności udziałów (m.in. w Cefarmach) na rzecz Farmacolu. Ze względu na klauzulę tajności, informacji tych nie można jednak na razie w pełni potwierdzić. Z kół zbliżonych do byłego zarządu Jelfy uzyskaliśmy jedynie potwierdzenie, że w przypadku tej umowy faktycznie brakowało odpowiedniej uchwały zarządu. Jest to jednak wyłącznie błąd formalny i nie może być traktowane jako podstawa do kroków dyscyplinarnych.

Z tego względu należy oczekiwać, że zdymisjonowani członkowie zarządu wniosą do sądu odwołanie od decyzji rady nadzorczej, żądając równocześnie wysokich odszkodowań.

Do składu zarządu, w którym pozostał jedynie Sławomir Kryszkowski, dyrektor finansowy spółki, dokooptowany został do czasowego pełnienia obowiązków Krzysztof Brdyś, wiceprzewodniczący rady nadzorczej, przedstawiciel PZU powiązany wcześniej z NAPTA (Narodowa Agencja ds. Fotodynamicznej Metody Diagnozy i Terapii Nowotworów), który lobbował na rzecz wejścia kapitałowego Jelfy do tej agencji. W trakcie dzisiejszego posiedzenia rady nadzorczej ma zostać wybrana osoba, która czasowo kierować będzie Jelfą.

Możliwe jednak, że podjęte decyzje nie uzyskają mocy prawnej, gdyż mogły zapaść z naruszeniem obowiązujących przepisów kodeksu handlowego i statutu spółki. Rada nadzorcza powinna bowiem na piśmie przedstawić kandydaturę nowego prezesa i dopiero na jego wniosek powołać nowych członków zarządu. Wymóg ten nie został spełniony, a jedynie zapowiedziano ogłoszenie konkursu na stanowisko prezesa. Jak jednak uważa Rafał Manicki, przewodniczący rady nadzorczej, kierowany przez niego organ ma prawo wprowadzić do zarządu swojego przedstawiciela, który czasowo będzie sprawował funkcję członka zarządu.

Protest związków

Eugeniusz Musiał, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników PF Jelfa, twierdzi, że rada nadzorcza reprezentowana przez Rafała Manię i Krzysztofa Brdysia zmieniła warunki porozumienia ze związkami zawodowymi i mając ich akceptację odwołania prezesa Przybylskiego nie powołała jednak na jego miejsce Sławomira Kryszkowskiego, za czym opowiedziały się związki zawodowe. Ten ostatni zrezygnował z przyjęcia nominacji, po tym jak RN zażądała wprowadzenia do zarządu dwóch popieranych przez siebie osób, które zdaniem Kryszkowskiego nie miały odpowiednich kompetencji. Jedna z nich jest inżynierem ochrony środowiska, druga inżynierem mechanikiem. Część giełdowych analityków uważa, że w przypadku Jelfy nie można wykluczyć politycznych przepychanek i próby obsadzenia stanowisk „własnymi ludźmi”.