Jeśli faktoring, to nie w banku

opublikowano: 12-06-2017, 22:00

Duże instytucje finansowe nie mają oferty, która przyciągnęłaby najmniejsze spółki. Ten kawałek tortu zabiorą im ci, którzy wiedzą, jak to robić

W przeciwieństwie do kredytu nie obciąża bilansu firmy. Z góry wiadomo, ile kosztuje. Nie wiąże się z koniecznością wykazywania bardzo dobrej zdolności kredytowej. Poprawia płynność. Faktoring to bardzo korzystna usługa dla mikroprzedsiębiorców, którzy potrzebują pieniędzy na finansowanie bieżących zakupów, a często obarczeni są długimi terminami płatności ze strony większych i silniejszych kontrahentów. Tylko co z tego, skoro duże instytucje finansowe oferują go głównie… dużym firmom.

Zobacz więcej

Robert Gwiazdowski

Fot. GK

Mikrofirmę trzeba zrozumieć

Faktoring od lat corocznie notuje dwucyfrowy wzrost obrotów. Klientów też przybywa, ale wciąż jest ich zaledwie 8 tys.

— Zatem jest to usługa dla dużych firm — konkludował Marcin Lis, dyrektor pionu faktoringu w Magellanie, na niedawnym spotkaniu prasowym zorganizowanym przez tę spółkę oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). Wszystko dlatego, że oferują go banki, które nie potrafią obsłużyć faktoringiem mikrofirm. Zdaniem Wojciecha Kazimierczaka, właściciela LeaseLink, firmy technologicznej skupiającej się na oferowaniu leasingu w formie zapłaty za zakupy w sieci albo tradycyjną drogą, problem dotyczy nie tylko faktoringu, ale również innych produktów — leasingu czy pożyczek.

— Banki mają takie produkty, ale nie potrafią ich dostosować do potrzeb i wymagań małych przedsiębiorstw w dwóch aspektach: sposobach i modelach sprzedaży oraz procesach i procedurach z nakierowaniem na klienta, a nie na wewnętrzne wymogi bankowo-korporacyjne — tłumaczy Wojciech Kazimierski. Natomiast prof. Robert Gwiazdowski, ekspert ZPP, jest zdania, że duzi rynkowi gracze nie chcą się uczyć i schodzić do niższych, różnorodnych pokładów gospodarki w poszukiwaniu klientów.

— Wolą finansować duże firmy, które oceniają na podstawie wskaźników i liczb, nie ruszając się zza biurka — przekonuje profesor.

— A małych firm nie da się ocenić na podstawie twardych danych. Tutaj bardziej liczy się umiejętność oceny miękkich elementów — potencjału rynku i jego portfela. Każdego klienta trzeba poznać, odwiedzić, a to wymaga pracy i wiąże się z kosztami — wtóruje mu Marcin Lis. Zgadza się z nim Bronisław Stępnik, prezes spółki Rozmaryn Tex, który korzysta z faktoringu.

— Trzeba się do nas pofatygować, porozmawiać, zobaczyć, jak wygląda sytuacja, zrozumieć biznes — tak, żebyśmy nie byli tylko numerkiem w systemie — mówi Bronisław Stępnik. Zdaniem Pawła Kacprzaka, dyrektora ds. faktoringu w Raiffeisen Bank Polska, banki rzeczywiście nie mają dobrej oferty faktoringu dla firm mikro-, czyli takich z obrotami poniżej 1 mln zł. Ale powody, jego zdaniem, są inne. — Banki są chyba najbardziej restrykcyjnie regulowanymi firmami działającymi na rynku. To powoduje, że ich polityka kredytowa jest restrykcyjna, a selekcja klientów dość ostra — twierdzi Paweł Kacprzak.

Mali dla małych

Jednak niezależnie od powodów skutek takiego stanu rzeczy jest jeden — kawałek tortu w postaci obsługi faktoringiem najmniejszychprzedsiębiorców zabiorą bankom… małe spółki. — Przedsiębiorcy z segmentu MSP otworzą ten produkt dla innych przedsiębiorców i za kilka lat banki będą takie firmy przejmować — twierdzi prof. Robert Gwiazdowski. Paweł Kacprzak zgadza się z nim co do faktu, że będzie to jedna z dróg rozwoju tej niszy. Tym bardziej że firmom nieobciążonym restrykcjami, które ograniczają banki, łatwiej finansować drobny biznes.

— W przykładowym fintechu spotyka się dwóch kolegów, decydują, że otwierają spółkę faktoringową, znajdują inwestora — i już. Co, komu i za ile będą pożyczać, zależy wyłącznie od nich, ich polityka kredytowa nie podlega bowiem żadnej zewnętrznej kontroli. Taka sytuacja powoduje, że faktycznie dla banku większy sens ma inwestycja w fintech, za pośrednictwem którego można finansować wszystkie firmy — niż próba zrobienia tego w banku, który jest bardzo mocno regulowany i nadzorowany — twierdzi Paweł Kacprzak. Wspomniany scenariusz już się realizuje — niedawno ING Bank Śląski nawiązał współpracę z platformą internetową inviPay. Mechanizm kooperacji polega na tym, że sprzedawca wprowadza zamówienia albo faktury do invi- Pay za zakupy offline albo online, a kupujący akceptuje je do rozliczenia. Po tym, gdy jedna ze stron potwierdzi, że usługa została wykonana albo produkt jest odebrany, kupujący może zapłacić za transakcję gotówką albo fakturami sprzedaży. W pierwszej kolejności invi- Pay płaci sprzedawcy, a kupujący rozlicza się z platformą w dogodnym dla siebie terminie, maksymalnie po 120 dniach. Spółka podaje koszt swoich usług rzędu 1,99 proc. wartości faktury sprzedaży, a opłata zależy od terminu wymagalności i jest naliczana za każde 15 dni.

— Mimo że w grupie ING jest przecież spółka faktoringowa, to bank „wypuszcza” swoich klientów do spółki zewnętrznej. Dlaczego? Ponieważ prawdopodobnie lepiej skoncentrować się na firmach średnich i dużych. Dochodzą tutaj też ograniczenia systemowe — paradoksalnie łatwiej stworzyć prosty system IT od podstaw, niż modyfikować dotychczasowy, zwłaszcza gdy już korzysta z niego np. 2 tys. firm — mówi Paweł Kacprzak.

Boom na faktoring

Fintechów faktoringowych pojawia się na naszym rynku coraz więcej. Miesiąc temu ruszyła spółka Mypłacimy.pl, która umożliwia drobnym przedsiębiorcom finansowanie e- -zakupów. Procedura wygląda tak, że klient przesyła do Mypłacimy.pl wypełniony, krótki formularz i przelewa 1 zł. Spółka weryfikuje go i na tej podstawie przyznaje limit w wysokości od 2,5 tys. do 15 tys. zł. Kolejny krok to dokonanie zakupu w eSklepie, za który — po przesłaniu faktury wystawionej na kupującego lub potwierdzeniu zamówienia — zapłaci Mypłacimy.pl. Klient zwraca pieniądze spółce po maksymalnie 10 tygodni. Cena to 0,9 proc. wartości faktury za tydzień. W trzecim kwartale tego roku odroczoną płatność na bazie faktoringu wdroży także LeaseLink.

— Działać będzie tak, że przedsiębiorca dokonujący zakupu w cenie od 1 do 15 tys. zł będzie mógł wybrać odroczoną płatność i odebrać zakupy, a nam zapłacić za to w ciągu od 14 dni do 3 miesięcy. Jeszcze za wcześnie na określenie dokładnej ceny, ale chcemy, aby usługa nie kosztowała więcej niż 1 proc. dziennie od wartości faktury zakupu opłaconej dostawcy — mówi Wojciech Kazimierski.

Ponadto faktoring dla firm mikro- oferuje coraz więcej tradycyjnych spółek, niezależnych od banków i działających na rynku od jakiegoś czasu, które próbują znaleźć dla siebie miejsce w tej niszy. To m.in. AOW Faktoring, mała rodzinna firma, finansująca faktoringiem spółki z rocznymi obrotami od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych. Przy limitach do 100 tys. zł cena wyniesie od 2 do 3 proc. wartości faktury. Ponadto mikrofiromom faktoring coraz częściej oferują kancelarie prawne albo małe firmy windykacyjne. Przykładem jest Grupa Kapitałowa WEC, która stworzyła mikrofaktoring WEC dla firm z obrotami rocznymi, które nie przekraczają 600 tys. zł, a miesięcznie oscylują w przedziale 20-50 tys. zł. Remigiusz Brzeziński, prezes Kancelarii Prawnej Inkaso WEC, jakiś czas temu na naszych łamach zapewniał, że firma pobiera nieco wyższą marżę na takim mikrofaktoringu, niż jest to w standardowej ofercie, bo musi na tym zarobić. Jednak mimo ceny przedsiębiorcy są zainteresowani taką współpracą, ponieważ wcześniej nie mieli możliwości skorzystania z tego typu finansowania zewnętrznego. Fakt takiego zainteresowania potwierdza również Bronisław Stępnik.

— Nie jest to tanie rozwiązanie, ale przynajmniej wiemy z góry, ile nas to kosztuje — w przeciwieństwie do kredytu, którego koszty są uzależnione od wysokości stóp procentowych — twierdzi prezes. Dlatego też w segmencie finansowania mikrobiznesu, nieosiągalnym dla banków, jest duże pole do popisu. A banki? Niech patrzą i… kupują tych, którzy potrafią dotrzeć do najliczniej reprezentowanej grupy biznesu w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu