Jeśli rynek ma rosnąć, to teraz

Marek Knitter
opublikowano: 2003-05-26 00:00

Waldemar Bojara, doradca inwestycyjnego DM BOŚ, uważa że najbliższe dwa tygodnie, poprzedzające unijne referendum, powinny być udane dla rynku akcji.

— Jeżeli mają zacząć się jakieś wzrosty na rynku akcji, to właśnie teraz — twierdzi Waldemar Bojara.

Na razie polski rynek akcji zachowuje się bardzo słabo w porównaniu z czeskim, czy węgierskim. Na Węgrzech wzrost na giełdzie przed referendum utrzymywał się przez kilka tygodni, od dłuższego czasu rośnie również rynek czeski.

— Albo uda nam się odrobić straty, albo nadal rynek będzie słaby. Wtedy należy zastanowić się nad przyczyną słabości polskiego parkietu, gdyż po referendum będzie nas czekała poważna korekta. Wszystko jednak wskazuje, że podczas referendum frekwencja powinna wynieść więcej niż 50 proc. Pozytywne prognozy mogą wpłynąć na inwestorów, co z kolei może pozwolić nam uniknąć czarnego scenariusza — uważa doradca inwestycyjny.

Nie można wykluczyć, że na polski rynek znów wejdą zagraniczni gracze. Większość z nich kupuje akcje spółek, uzupełniając branżowo swój portfel. W tym wypadku ważna jest płynność spółki i przynależność do danej branży. Im większa i bardziej płynna spółka, tym lepiej. Jednak zdaniem Waldemara Bojary w tym tygodniu i również w następnych, gracze powinni zwrócić uwagę na spółki małe i średnie, które pokazały dobre wyniki za pierwszy kwartał. Nadal należy trzymać się z daleka od spółek z branży budowlanej.

— Jeśli już ktoś zdecyduje się na inwestycje w duże firmy, to powinien obserwować Softbank i Prokom. Spółka z Gdyni może liczyć w czerwcu na rozstrzygnięcie kontraktu z PZU. Natomiast Softbank, który już jest typowany na faworyta w przetargu na informatyzację PKO BP, ma szanse na dalsze wzrosty — mówi Waldemar Bojara.