Jest czterech chętnych na ZPW Trzuskawica
Wczoraj minął termin składania wstępnych ofert w ogłoszonym po raz drugi zaproszeniu do rokowań w sprawie sprzedaży ZPW Trzuskawica. Zainteresowanie spółką wyrażały dwie skandynawskie firmy Partek Nordkalk i Skanska Minerale, niemiecki Fels oraz irlandzki CRH.
19 września minął termin składania ofert na zakup 80 proc. akcji Zakładów Przemysłu Wapienniczego z Sitkówki. Nieoficjalnie wiadomo, że zainteresowanie zakupem spółki wyraziły dwie skandynawskie firmy: Partek Nordkalk, Skanska Minerale, niemiecki Fels i irlandzki CRH. Według nie potwierdzonych informacji, wszystkie złożyły oferty wstępne na zakup Trzuskawicy.
My tracimy, inni tracą
To już drugie podejście Ministerstwa Skarbu Państwa do sprzedaży Trzuskawicy. Poprzedni proces prywatyzacyjny Trzuskawicy zakończył się niepowodzeniem. Belgijski inwestor — firma Carmeuse — wycofał się z końcowych negocjacji, a MSP nie zaprosiło do nich CRH, które znajdowało się na drugim miejscu krótkiej listy na Trzuskawicę. Stało się tak, chociaż Irlandczycy deklarowali gotowość przystąpienia do rozmów.
— MSP uznało jednak za stosowne ogłoszenie ponownego zaproszenia do rokowań w sprawie sprzedaży Trzuskawicy — mówi Michał Malawski z Towarzystwa Doradztwa Inwestycyjnego, doradcy MSP w procesie prywatyzacji ZPW Trzuskawica.
Tymczasem największy producent branży wapienniczej wciąż czeka na inwestora i próbuje sobie radzić sam na dotkniętym dekoniunkturą rynku.
— W tym roku sprzedaż spadła nam już o 20 proc., głównie z powodu trudności, jakie przeżywają nasi odbiorcy, czyli przemysł hutniczy i budownictwo. Udział Trzuskawicy w rynku nie zmniejszył się jednak, gdyż w takim samym stopniu dekoniunktura dotyka naszych konkurentów — mówi Kazimierz Kobos, prezes ZPW Trzuskawica.
Pod wiatr
Firma zatrudnia obecnie 1234 osoby, rok temu — 1300.
— Staramy się stopniowo zmniejszać zatrudnienie — tak, by nie były to cięcia drastyczne. Na razie są to naturalne odejścia pracowników na renty i emerytury. Przygotowujemy również odprawy pracownicze. Jednak skala redukcji zatrudnienia ostatecznie zależeć będzie od woli przyszłego inwestora — podkreśla Kazimierz Kobos.
Zarząd Trzuskawicy uważa, że firmie potrzebne są inwestycje wysokości 250 mln zł. Kazimierz Kobos nie ujawnia jednak, na jakie cele miałyby zostać przeznaczone.


