Jest dobrze, ale nie beznadziejnie

Adam Sofuł
11-06-2008, 00:00

Ekipa Donalda Tuska, jak każda poprzednia, powoli wyrasta z wieku niemowlęcego, w którym wszystko można zwalać na poprzedników. Kończą się możliwości wykrętów, że pole manewru jest niewielkie, bo budżet jest odziedziczony po poprzednikach. Trzeba wykazać się własną pracą koncepcyjną. I rząd się wykazał. Przedstawił założenia przyszłorocznego budżetu. Wyglądają imponująco. Jak to założenia.

Deficyt na poziomie 18,2 mld złotych wygląda wspaniale, ale ów blask może zblednąć, gdy porównamy go z faktycznym wykonaniem tegorocznego budżetu. Bo wiele wskazuje, że i w tym roku deficyt będzie znacznie niższy niż założone 27 mld zł. W tym kontekście twierdzenie ministra finansów Jacka Rostowskiego, że obniżenie deficytu to dowód na „daleko posuniętą reformę finansów publicznych” nadaje się raczej do wielkiej księgi polskiego humoru. Wynikało by z tego, że reforma finansów „robi się sama”.

Założenia wyglądają obiecująco — można się spierać o poszczególne wskaźniki (np. inflację), ale są realne i nie zwiastują katastrofy. Mimo to pozostawiają poczucie niedosytu. Bo można liczyć na kolejny ledwie poprawny budżet. A potrzebujemy czegoś więcej, by utrzymać wysokie tempo wzrostu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Jest dobrze, ale nie beznadziejnie