Sprawdziliśmy ceny wody i ścieków w stolicach województw
Za metr wody trzeba zapłacić od ponad 2 do ponad 4 zł. Na cenę wpływają inwestycje i… polityka.
"Płynnym złotem" możemy już niedługo zacząć nazywać nie ropę, lecz wodę. Ceny wody płynącej z polskich kranów rosną z roku na rok i wszystko wskazuje na to, że nadal tak będzie. Dobra wiadomość jest taka, że za kilka lat powinniśmy mieć znacznie lepszą wodę, zła — że słono za to zapłacimy.
"PB" sprawdził obowiązujące taryfy w stolicach województw. Najmniej za wodę płacą teraz mieszkańcy Opola i Białegostoku, a najdrożej jest w Katowicach, gdzie stawki są o ponad 2 zł wyższe niż w Opolu. Wodociągowcy tłumaczą, że podwyżki wynikają z kosztów inwestycji.
— Tam, gdzie rozpoczęto inwestycje warte miliardy złotych, podwyżki są największe. Im większa skala inwestycji, tym droższa woda — mówi Antoni Tokarczuk, dyrektor Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.
Tłumaczy, że na cenę wody wpływa bardzo wiele czynników, dlatego różnice są tak duże. O stawkach decydują m.in. koszty eksploatacyjne i amortyzacji, opłaty abonamentowe za gotowość świadczenia usług, podatki oraz to, kto jest jej właścicielem, a nawet lokalizacja urządzeń.
Towar polityczny
To rady gmin zatwierdzają taryfy za wodę i to one powinny sprawdzić, czy podwyżki są uzasadnione, i zaakceptować wzrost cen wtedy, gdy jest to konieczne.
— Niestety, woda to cały czas towar polityczny. W wielu miastach zdarza się, że samorządowcy nie decydują się na konieczne podwyżki i odwlekają je na czas po wyborach. Także tym można wytłumaczyć różnicę cen między niektórymi miastami. Sytuacja jest przejrzysta, gdy ujawnia się koszty, ale nie wszyscy to robią — zwraca uwagę Antoni Tokarczuk.
Sieci wodociągowe modernizują wszystkie większe miasta. Bydgoszcz, gdzie cena za wodę jest jedną z najwyższych w Polsce, to jedno z pierwszych miast, które zaczęły inwestycje na wielką skalę. W tym roku bydgoskie przedsiębiorstwo zakończy 99 proc. inwestycji, które trwają nieprzerwanie od 11 lat. Koszt modernizacji i budowy sieci wodociągowych i kanalizacyjnych to 280 mln EUR, z czego ponad 130 EUR dała Unia.
— Kiedy zaczynaliśmy, 15 tys. mieszkańców miasta nie miało dostępu do wody, a 45 tys. do kanalizacji. Na cenę naszej wody wpływają przede wszystkich inwestycje, ale też podwyżka podatku od nieruchomości i opłat za energię elektryczną. W przyszłym roku możliwy jest kolejny wzrost cen, ale już po 2012 r., kiedy zakończymy wszystkie inwestycje, cena nie powinna rosnąć — zapowiada Alicja Gołata z MWiK w Bydgoszczy.
Muszą kupować
Najdroższa woda płynie ze śląskich kranów. Katowickie wodociągi tłumaczą wysokie taryfy tym, że nie mają własnych źródeł i wodę muszą kupować.
— Dodatkowo prowadzona eksploatacja górnicza sprawia, że zaopatrzenie w wodę i odprowadzanie ścieków jest trudniejsze i droższe niż w innych rejonach Polski. Osiadanie ziemi i tąpnięcia często przyczyniają się do powstawania awarii, które powodują straty wody z sieci — tłumaczy Agnieszka Jaszkaniec, rzecznik Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Katowicach.
Wśród miast aglomeracji śląskiej Katowice mają jedne z niższych cen wody i odprowadzania ścieków. Sprawdziliśmy. W Katowicach gospodarstwa domowe za wodę płacą 4,56 zł netto, przedsiębiorcy — 4,56 zł, w Sosnowcu — 4,10 zł, Gliwicach — 3,79 (gospodarstwa domowe), 3,95 zł (przemysł), a Dąbrowie Górniczej — 4,96 zł (gospodarstwa domowe), 4,97 zł (przemysł). W tym roku Katowice na inwestycje i remonty planują przeznaczyć 34 mln zł, czyli 21,89 proc. wszystkich wydatków spółki. Ceny wody w najbliższych latach mają wzrosnąć jeszcze o kilka procent.
— Inwestycje wpływają na wartość amortyzacji i zwiększają podatek od nieruchomości, a tym samym przekładają się na wzrost cen wody i odprowadzania ścieków — twierdzi Agnieszka Jaszkaniec.
Lista przewinień
Jednak nie wszystkie podwyżki spowodowane są wzrostem kosztów. Przedsiębiorstwa, które są monopolistami, często wykorzystują swoją pozycję.
— Monopoliści nadużywają swojej siły rynkowej. Domagają się dodatkowych opłat, w umowach zapisują wyłączenie odpowiedzialności za przerwy w dostawie czy niewłaściwą jakość usług. Najbardziej bolesne dla odbiorców są te klauzule, które sprawiają, że trzeba płacić za usługi niewłaściwej jakości. Warto zwrócić uwagę, że gminy zarabiają na tych praktykach, bo dostają dodatkowe pieniądze — mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
UOKiK rocznie prowadzi około 40 postępowań wobec gmin, duża część z nich dotyczy rynku wodociągowo-kanalizacyjnego. Lista przewinień jest długa, a większość z nich dotyczy właśnie praktyk monopolistycznych.
Podwyżki za usługi komunalne uderzają nie tylko po kieszeni indywidualnych odbiorców, ale także przedsiębiorców. Stawki za wodę i ścieki dla zakładów produkcyjnych są często wyższe od stawek dla gospodarstw domowych, a wysokość opłat za wodę czy odprowadzanie ścieków decyduje o opłacalności inwestycji.
— Opłaty za wodę mają większe znaczenie dla tych inwestorów, którzy używają wody nie tylko do celów socjalnych, ale przede wszystkim w procesie technologicznym. Gdy rozmawiamy z przedsiębiorcami o możliwości lokowania inwestycji na terenie naszej strefy, zawsze podejmujemy temat wysokości opłat za korzystanie z mediów technicznych — przyznaje Dagmara Wolska z Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej Invest-Park.
Białystok pokazał, że może być tanio
Spółka z Podlasia inwestuje, a mimo to cena za wodę nadal jest niska.
W Białymstoku od kilku lat cena wody i ścieków jest jedną z najniższych w kraju (patrz — tabela). Zarząd Wodociągów Białostockich twierdzi, że to zasługa "konsekwentnej realizacji strategii".
— W jej ramach m.in. zrestrukturyzowaliśmy firmę oraz zmodernizowaliśmy technologię uzdatniania wody i oczyszczania ścieków. Dzięki unowocześniającym zmianom koszt funkcjonowania przedsiębiorstwa jest stosunkowo niski — mówi Roman Wilk, prezes Wodociągów Białostockich.
W ostatnich 10 latach przedsiębiorstwo przeprowadziło inwestycje za prawie 234 mln zł. W ciągu trzech kolejnych wyda kolejne 143,8 mln zł. 67 proc. tej kwoty pochodzi z Funduszu Spójności.
— Od 2005 do 2008 r. nie zmienialiśmy opłat nawet o grosz. Dopiero w dwóch ostatnich latach musieliśmy nieznacznie je podnieść, głównie z powodu wzrostu cen energii elektrycznej i gazu, podatku od nieruchomości oraz kosztu amortyzacji kończonych inwestycji — wyjaśnia Roman Wilk.
Przyznaje, że podwyżki są konieczne, ale ich wysokość zależy od indywidualnych uwarunkowań przedsiębiorstwa.
— Dzięki planowej realizacji wcześniejszych inwestycji obniżyliśmy koszty działania przedsiębiorstwa wszędzie tam, gdzie jest to możliwe — dodaje prezes.
Odstajemy od norm europejskich
Barbara Cendrowska, dyrektor Biura Finansowania Projektów Sektora Publicznego Pekao
Wysokość taryf wynika bezpośrednio z inwestycji przeprowadzanych przez spółki wodociągowo- -kanalizacyjne, a samorządy muszą zrealizować inwestycje, które zmodernizują przestarzałe systemy
wodno-kanalizacyjne. Jest to o tyle ważne, że daleko odstajemy od europejskich norm określonych w unijnych dyrektywach. Jeżeli nie uporamy się z tym problemem do 2015 r., to UE nałoży na Polskę kary za nieprzestrzeganie standardów ekologicznych. Według szacunków Ministerstwa Środowiska, na gospodarkę wodną do 2015 r. trzeba wydać 70 mld zł. Około 60 proc. tej kwoty zwróci Unia. Dla wielu miast to szansa na dokończenie kompleksowej modernizacji gospodarki wodno-ściekowej, ale w wielu przypadkach przełoży się to na wzrost taryf.
Wisi nad nami unijny bat
Unia zmusza przedsiębiorstwa kanalizacyjne do inwestycji. Jeśli ich nie przeprowadzimy, czekają nas kary.
Opłaty za odprowadzanie ścieków też będą rosły. Przedsiębiorstwa kanalizacyjne szykują bowiem potężne inwestycje. Motywuje je Unia. Do 2015 r. Polska musi spełnić wymagania unijne dotyczące oczyszczania ścieków komunalnych. W ramach Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych w najbliższych latach musimy wybudować ponad 30 tys. km sieci kanalizacji sanitarnej i zmodernizować prawie 3 tys. km. Aż 746 oczyszczalni czeka na modernizację, powstać musi też 177 nowych obiektów. Całkowity koszt tego przedsięwzięcia to 37,5 mld zł.
— Obecnie trudno jest jednoznacznie określić, w jakim stopniu uda się zakończyć realizację programu do końca 2015 r. Istotne jest to, że z początkowych 62 mld zł zeszliśmy do realnej kwoty — i do osiągnięcia, i do wydania — wyjaśnia Leszek Karwowski, prezes Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej.
Pierwsze plany z 2008 r. zakładały budowę kanalizacji także na terenach o zabudowie rozproszonej. Jednak później zdecydowano, że powinny one zostać wyłączone z obsługi systemami kanalizacyjnymi i zastąpione indywidualnymi systemami oczyszczania. Po zweryfikowaniu planów inwestycyjnych gmin ustalono, że 37,5 mld zł powinno pozwolić na spełnienie wymogów unijnych. 40 proc. tej kwoty będą musiały wyłożyć samorządy i przedsiębiorstwa kanalizacyjne, a to oznacza kolejne podwyżki za odprowadzanie ścieków. Leszek Karwowski uspokaja jednak, że nie będą one drastyczne.