Jest miejsce na start-up w polityce

opublikowano: 01-08-2013, 00:00

BIZNES I POLITYKA

Scena polityczna jest zabetonowana. Nie ma miejsca na nową partię — taką teorię słyszę od lat od komentatorów. Na dowód pokazują, że żadna z partii powstałych w ostatnich latach — z wyjątkiem Ruchu Palikota — się nie przebiła. A jako główną barierę wskazują finansowanie z budżetu, które faworyzuje partie obecne w Sejmie.

Ja spojrzę na to okiem komentatora ekonomicznego. Gdy na podzielony i kurczący się rynek telekomunikacyjny wchodził Play, nikt nie dawał mu szans. Kilka lat później jest silnym graczem, który z powodzeniem odbiera klientów wielkim operatorom. Gdy powstawał Alior Bank, doświadczeni analitycy skazywali go na porażkę. Tymczasem nowicjusz wyznacza teraz standardy na rynku, a w ubiegłym roku przeprowadził bodaj najbardziej spektakularne IPO w Europie. Podobnych przykładów mógłbym podać wiele, chociażby Cyfrowy Polsat czy Quercus. Wniosek? Na każdym rynku, również partii politycznych, zawsze jest miejsce na nowego gracza. Warunek — dobra oferta, dobrzy ludzie, którzy za nią stoją, i odpowiedni moment wejścia.

A moment jest wymarzony. Sondaże pokazują, że frekwencja w najbliższych wyborach może być bardzo niska, nieraz słyszałem „nie pójdę do urny, bo nie mam na kogo głosować”. PO, niegdyś partia ludzi biznesu, brakiem reform, utrzymywaniem przywilejów górników i rolników czy zamachem na rynek kapitałowy i OFE skutecznie ich do siebie zniechęciła. Opozycja od dawna przedsiębiorczość ma w głębokim poważaniu, a ekonomiczne pomysły gorsze niż rządzący. To oznacza, że obecna oferta nie trafia w oczekiwania klientów/wyborców. A jaka trafi?

W trakcie licznych spotkań często różnię się z rozmówcą w kwestii aborcji, praw mniejszości seksualnych, stosunku do Kościoła. Ale gdy tematem są podatki, wizja ułatwień dla biznesu czy zasady życia gospodarczego, to najczęściej jesteśmy zgodni. Wniosek? Jest miejsce dla partii, która zajmie się osieroconym biznesem i przygotuje program liberalny w sferze gospodarczej i neutralny światopoglądowo. Nie będzie mówiła ludziom, czy mają chodzić do kościoła, czy na paradę równości, czy in vitro to dar, czy grzech, lecz zajmie się tym, co ich boli w sferze publicznej: bezrobociem wśród młodych, biurokracją i stosunkiem urzędników do przedsiębiorców, słabą infrastrukturą, wykorzystaniem pieniędzy z UE.

Ostatni czynnik determinujący sukces politycznego start-upu to ludzie. Pytanie, czy znajdą się właściwi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy